Przychodzę odnotować

z kalendarium sukcesów spuczesnego kapitalizu:

1. musk się wyjebał na głupi ryj próbując kupić sb chujowy serwis do pisania głupot

2. kryptostuleje wreszcie sobie pospierdalają od blokczeju, i będzie można tam zacząć sensowny dewelopment

3. złotówka dalej jest guwnowarta

Prawo polskie odwrotne

Prawnicy lubią powtarzać, że problem z prawem jest taki, że prawo uchwalają politycy. Tak się składa, że odkąd politycy, którzy na to prawo mają najwięcej wpływu to, hej, zgadliście, prawnicy. Prawnicy, którzy weszli tam na plecach swoich kolegów i koleżanek, reprezentujących majestat, powagę i w ogóle całą tę Rzeczpospolitą.

Jeśli zastanawiacie się, dlaczego postulaty wjechania w system prawa w polsce były tak nośne, i dlaczego znajdowały tylu zwolenników? Przez kompletne odspawanie od rzeczywistości.

Zobaczcie, laska tupie nogą jakby miała 13 lat i, jak to osoby które w pracy powołują się na życiowe doświadczenie, nie jest w stanie nawet trafić w guzik z napisem „zablokuj”. Ale galopujący infantylizm to nie jest jej jedyny problem, bo uważa, że praktyczna realizacja idei że jednak trzeba udowodnić winę polega na tym, że trzeba udowodnić niewinność.

Ola, to nie jest krzywdzące, jesteś po prostu durna.

Lud wolontarystycznie narcystyczny miast śląskich* udających wsie na podlasiu

*tak, wiem, to jura (ale zagłymbie, bo przecież skecz się dzieje nigdzie, czyli w Polsce).

Jeśli chcesz się dowiedzieć od kogoś co faktycznie myśli o pracy i ludziach pracy – zapytaj go o stosunek do sprzątania. I nie mówię tu o myciu okien dla Jezuska, a o, teraz osoby patriarchalne niech się chyco za cyce, płaceniu (fuj) obcym (obcy-wróg) ludziom (chyba że są pedałami, czarnymi co biała pani nie ma życzenie sb klękać przed czy żydami, to wtedy osoby są mniej ludzkie) za pracę.

Polegającą na sprzątaniu.

Jak ktoś się pracą brzydzi, a sprzątanie w szczególności uznaje za coś, co jest tak nisko w hierarchii rzeczy do zrobienia, to będzie pierdolił, że zatrudnianie osoby sprzątającej w domu to peak libkizm i w ogóle spychanie najgorszych prac na bogu ducha winny wyobrażony lud, który gdyby nie spisek. Że leniwe chuje z pozycji swojego przywileju prześladują ten lud boży, co ich ruscy i niemcy jebią przez wieki, zmuszając do pracy za 100 zł za godzinę (bez kosztów dojazdu). Doprawdy koszmar.

No i w tej narracji odklejonych, zdrowych, bezdzietnych, mających pracę, od której nie padają na cyce, więc mają i siłę i czas – sprzątanie to wysługiwanie się drugim człowiekiem do robienia rzeczy, które powinno się robić samemu. Bo przecież gardzimy pracą osób sprzątających, bo to takie uwłaczające myć cudzy kibel.

Gówno prawda

Wiecie kochani kto potrzebuje sprzątania i pracy osób sprzątających? Tak ogólnie to my wszyscy, zaroślibyśmy oczywiście syfem po same cyce po dwóch tygodniach, kiedy nasze biura przestałyby być sprzątane, a w sklepach jebałoby jak małpie z ucha. A publiczne toalety? Och joj.

Ładnie i łatwo jest stworzyć opowieść o odklejonych libkach, którzy z lenistwa zatrudniają osoby do sprzątania. A wiecie kto jeszcze korzysta z usług sprzątania?

Ludzie z adhd, kiedy dochodzą do momentu, w którym nie są w stanie ogarnąć bałaganu, nie wiedzą w co mają włożyć ręce. Osoby z depresją, które nie mają literalnie siły. Albo jak ktoś ma choroby nadgarstków, albo reumatoidalne zapalenie stawów. Albo jak nie są w pełni sprawni. Zamawiają sprzątanie osoby starsze, z nowotworami. Matki samotnie wychowujące dzieci. Ludzie wychodzący z alkoholizmu. Osoby w żałobie. Wielodzietne rodziny, które po prostu nie są fizycznie w stanie zorganizować sprzątania. Ludzie co jeżdżą w karetkach i po powrocie do domu padają na twarz. Pielęgniarki.

Ludzie korzystają z usług sprzątających, płacąc za nie uczciwe pieniądze.

Ale wiadomo, ludzie którzy wolontarystycznie wspierają alkoholików w piciu, zdrowi, bezdzietni, młodzi, sprawni DINK-owie z klasy średniej – tylko po to, żeby się odróżnić od innych młodych, zdrowych bezdzietnych, sprawnych DINK-ów z klasy średniej będzie opowiadało brednie, że praca osób sprzątających uwłacza osobom sprzątającym. Co o tym myślę – macie w nagłówku.

PS. Osoby współuzależnione nie powinny pracować z osobami uzależnionymi, jeśli nie przejdą wcześniej terapii i nie są pod superwizją.

Ustalmy coś

Narcystyczna zjebka z Zawiercia, która po równo gardzi wszystkimi (powtarzam się, tak właśnie robią narcyzi), wice Elżbieta Gawin, nawet z ryja podobne, traktująca biednych jak Elmirka animki

Ilustracja
Obrazek poglądowy

łże o problemach na rynku pracy w Zawierciu, bo łganie jest domeną narcystycznych zjebów. Czemu to robi? Żeby móc z pozycji swojej moralnej wyższości gardzić całą resztą ludzi, co w jej ocenie są nad nią (a nie powinni, bo przecież żaden narcystyczny zjeb nie może sobie pozwolić, żeby ktokolwiek był nad nim). I nie, nie próbujcie jej tłumaczyć domniemanym FAS. To zawierciańsko-myszkowska NSDAPISTKA. Bezrobocie w zawierciu to 5.8%, do Warszawy jedzie się 1:47 (i to w pendolino, a nie że trzeba popierdalać pekaesem ze wsi), do Katowic, Dąbrowy Górniczej, Częstochowy, literalnie jakiegokolwiek miejsca w okolicy: w granicach 40 minut do 1:20 pociągiem, a samochodem (po całkiem niezłych drogach dozwalających na jazdę z prędkością do 120 kmh) nawet krócej.

Ale będziecie wierzyć tej zapowietrzonej szmaciurze, bo, podobnie jak ona, w dupie byliście, chuj (20 cm, ale cienki, redaktorze Dobski) widzieliście, nie rozumiecie Śląska i Zagłębia, więc łykacie pierdololo kompletnej kretynki, przemocowej homofobki, rasistki (aj, to klękanie obraźliwe dla białych) i co tam jeszcze sobie uznacie za wychodzące z jej zachowania.

Cóż, niczego lepszego się po was nie spodziewam.

Święty Gowinie od depresji leczonej szpitalnie, módl się za nami

którzy nie jesteśmy rządowymi spierdolinami moralnymi, którzy za lek opracowany w 1967 płacimy 249 zeta za opakowanie, bo polska tak świetnie radzi sobie z zapewnieniem opieki psychiatrycznej konserwatywnym chujkom, a całą reszte ma w dupie. Powtórzę raz jeszcze. Jarosław Gowin powinien dostać taką opiekę medyczną jak jakiś nastoletni pedał z Wąbrzeźna albo innej bruzdy w ziemi. Czyli powinien w przeciągu 5 lat, w obliczu braku jakichkolwiek szans na poprawę swojego zdrowia i na samodzielne życie – no co się robi, wszyscy wiecie, wszyscy macie na to wyjebane, ale będziecie się nad tym prostakiem roztkliwiać, że nie żartujmy z depresji. Żartujmy. To wielu z nas, w depresji, trzyma przy życiu, kiedy nie stać nas na ~200 zł za wizytę u szrinka i parę stów za (dla odmiany działające, więc nierefundowane) leki.

W sumie słusznie uznał TK że prawa człowieka nie są zgodne z polską konstytucją. Nie były zgodne za intelektualnego żula Rzeplińskiego – nie są zgodne dziś, i nigdy nie będą. Co zawdzięczamy właśnie wam.

Gońcie się, chuje.

Depresja Gowina

PSA depresja gowina to nie jest moja depresja, to nie jest twoja depresja, a juz na bank nie jest depresja wykluczonych, wiec skonczcie litowac sie nad tym skurwysynem

Wołacz

W naszych fapcyrklowych kręgach Adaś był nazywany czasem Adaś nie pierdol.

Nie byliśmy nigdy deliaktni, lubimy udawaną szorstkość, która pięknie napędza nam flejmy, które z zewnątrz mogą wyglądać jak konflikty, ale są w zasadzie uroczym przekomarzaniem.

Spędziliśmy w tych internetach ze sobą lata albo i dekadę z hakiem. Byliśmy dla siebie rozrywką, ucieczką, drugim, a czasem i pierwszym domem w chwilach absolutnych fakapów, które były naszym udziałem.

Mieliśmy Adasia, który w tym wszystkim, z naszych zupełnie odczapistych relacji – robił literaturę. Piękne małe formy, w których nasz kontekst dostawał magii, walidacji i prawdy. Te prawdy, zmyślane, na użytek czystej radości były niezwykłe. Odnajdowaliśmy się w nich i cieszyliśmy się, że mamy swoje miejsce w realizmie, który przekracza granicę tymczasowości i reaktywności. Lepszej implementacji realizmu magicznego nie znajdziemy.

Dlatego ostatnie co mam do powiedzenia, to Adaś, nie pierdol. Lepszego realizmu magicznego nie znajdziemy.

Będzie nam ciebie ogromnie brakowało.

Puder cywilizacji zachodniej

Żyjemy w stanach lękowych, mam o tym notkę. Polska to Stany Zjednoczone Stanów Lękowych, zawsze tym były. I nikt z nas tego nie zmieni.

Ale żyjemy też w kulcie cargo. Dla większości, która się identyfikuje jako liberałowie, choć wcale nimi nie są, wartości i kultura cywilizacji zachodniej to tylko dekoracje. Stąd powstało określenie: libek. O tym, że liberalizm po polsku to w ogóle nie jest liberalizm, tylko konserwa – też mam notkę.

Lubię obserwować, jak z ludzi wychodzi to, czego wcale powiedzieć nie chcą. Taka jest przecież pierwotna definicja trollingu – sprawić, żeby druga strona (dla libków uproszczę, to jest to, co rozumiecie pod pojęciem oponent) przestała udawać.

I zupełnie przypadkiem stało się to dziś. Mój serdeczny współtwiterowicz oberwał takim oto oskarżeniem:

Dobrze, już dobrze, ale co tak zesłościło borsuka: Pan Żółty, zupełnie niewinnie napisał: „albo kiedy randomowy gej z którym pijesz piwo spontanicznie używa słowa „libki” i jest z automatu +10 do sympatii”.

No dobra. Czy ja mam jaja, czy jest na sali osoba kompetenta (osoba prawna, osoba fizyczna, osoba towarzysząca, osoba specjalna, widzicie, ten język neutralny jest z nami od tak dawna, że jest aż przezroczysty), żeby to stwierdzić.

Jest taka zasada, że nawet jak mówią o tobie źle, byleby nazwiska nie przekręcali.

Zaczynam się czuć jak ciekawostka anatomiczna, bo być może jestem pierwszą na ziemi pizdą z jajami. Oczywiście doceniam opinię, że jestem błyskotliwy.

W sensie co mam ci powiedzieć. Że smutno wygląda, jak dorosły człowiek wpada w histerię, bo ktoś parę linijek wcześniej uznał, że ma prawo do pozytywnej oceny kogoś, kto używa słowa „libek”?

Potem się libki dziwią, że się z nich śmiejemy.

Równość małżeńska*

*po polsku

kiedy udało nam się już zwalczyć najbardziej palący problem kompromisu aborcyjnego, okazuje się, że naturalne jest wprowadzenie równości małżeńskiej. My, polskie pedały, rozumiemy, że nie możemy liczyć, że rozmiłowani w bogu i prawie naturalnym współobywatele zgodzą się na małżeństwa homoseksualne od razu.

Dlatego postuluję, żeby równość małżeńską zacząć od zakazu rozwodów dla heteryków.

Powodzenia, pojeby!