41 lat temu poeta proponował własne epitafium

W kategorii zespołów na których zawiodłem się – w takim sensie w jakim Meryl Streep zawiodła się na Anne Hathaway w „The Devil Wears Prada” – palmę pierwszeństwa dzierży niezmiennie Cool Kids Of Death. Mam do nich podobne uczucia jakie żywię do niektórych kawałków disco polo – wpadająca w ucho muzyka z coś-tam indukującym pod deklem tekstem ale nie jest to namiętność, którą chwalisz się przed kolegami. No i jeszcze to ich łódzkie pochodzenie.

Moim zdecydowanym no.1 CKOD-ów jest ten kawałek:

Poezja jest nie dla mnie
Poezja jest dla Ciebie
Mój język musi być wyraźny
Musi mówić lepiej

SERCE – oko Boga wprawione
W ruch zręcznym ruchem

Zawsze miałem jakąś nieuświadomioną niechęć do poezji. Pomimo tej niechęci, w różnych okresach swojego życia pisałem – czego jestem pewien do dziś – sporo złych wierszy.

Piękni i radośni – dzieci

Piękni i szczęśliwi – kwiaty
Piękny Manson gra wam na gitarze
Wasze ciała pokrywa kurz
Każdego pojedynczego dźwięku
Równy rytm pulsujący pod czaszkami
Wpełza niczym sputnik na orbitę
Wasz Bóg umarł – nie ma go wśród
Waszych ciał – kłębi się jeszcze jakiś
Skarlały lewak – ale to nie jest
Żaden demiurg – siła sprawcza
To co że Polański się spóźnił
Nasza muzyka przeżyła świat
Nasz Manson śmierdzi na fotelu

Miałem taki okres w życiu, jeszcze zanim zamieszkałem w Krakowie, by swoje niezdolności przekuć w zawód i zostać profesjonalnym poetą. Już po przeprowadzce, natchniony atmosferą miasta, wyskrobałem materiał na tomik wierszy, przeczytałem do mikrofonu i wysłałem znajomym. Reakcje były pozytywne, co automatycznie zdyskredytowało ten poetycki materiał w moich oczach – aha, podoba wam się, to znaczy, że nie chcecie sprawić mi przykrości! Olałem więc jakikolwiek pomysł wydawania się drukiem i wróciłem do Warszawy.

Kasza

Przestałem już
cokolwiek rozumieć
i kojarzyć ze sobą.
W głowie rośnie mi
kasza manna.

Mówię więc:
panie pośle,
panie terrorysto,
panie prezydencie.

A ona na to:
bul, bul, bul…

Za sprawą – niezwykle niezawodnej w takich wypadkach Frondy – dowiedziałem się, jak bardzo błędna była moja decyzja o porzuceniu namiętności do tworzenia poezji. Najwyraźniej – moralna postawa oparta o paradygmaty cywilizacji śmierci sprowokowała mnie do porzucenia PrawdziwiePrawdziwejMisji ™ tworzenia sztuki ku pokrzepieniu serc moich lewackich przyjaciół.

Znak

Pamięci ks. Jerzego Popiełuszki

Na dany znak
machnij ręką,
zamknij usta,
kopnij leżącego,
podpal świątynię,
stań na baczność.

Pozostanie ci ślad w kieszeni
po trzydziestu srebrnikach.

Styczeń 1985

Jakichkolwiek, arcygównianych wierszy bym nie pisał – przebija mnie łódzki fizyk i wannabe-filolog – Marek Czuku. Wikipedia podaje, że od 1998 roku prowadzi młodzieżowe koła i grupy literackie w Łodzi i Aleksandrowie.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s