Martwica mózgu

Często trafiam na strony jakichś prawicowo-kreacjonistyczno-wolnorynkowych pajaców, gdzie mnie przekonują nabzdyczonym tonem (ratujcie, lewacy mi ojczyznę jebią!), że jak nie wolny rynek, to już tylko komunizm i kartki i bieda, że w Expelled Bena Steina sam Dawkins przyznaje, że możemy być efektem „stworzenia”, że, panie, w starych-dobrych czasach takie obrzydlistwa u młodzieży jak dziś byłyby nie do pomyślenia.

Czasem wypadałoby im napisać, wrzucić jakiegoś linka, czy zwyczajnie strollować. A jedyne co robię, to wymumblam pod nosem uprzejme „ty chuju”.

Dobrze, że nie mam do czynienia z przejawami prawicowości na co dzień.

Advertisements

12 thoughts on “Martwica mózgu

  1. @bart

    Ojej, przeoczyłem ostatni wpis na „gnyszkoblogu” (bo się pogniewałem z NetNewsWire i najwyraźniej mi się rsssy źle przeimportowały)! Ten post powstał kompletnie bez związku z tym, co tam się wyprawia ;-)

    Z bloga Maćka: „podchodzi do nas chłopiec, który od wczoraj czeka na pociąg do Warszawy, bo najpierw sprzedali mu bilet na pociąg, którego nie było, potem nie dali rady poinformować kiedy będzie…”

    Że jak? Jak można być taką fajtłapą, żeby czekać na pociąg „od wczoraj”? A nie ma jakieś, ja wiem: rozklad.pkp.pl?

    No i to, że zostałem „sympatycznym komentatorem blogu Barta”. Komentatorem to jeszcze, ale sympatycznym?

  2. @Ausir:

    Jeden jedyny raz trafiłem na pociąg którego nie było. I to tylko dlatego, że byłem pewien, że jest piątek, a była sobota.

  3. Czasami zdarza im się zmienić rozkład bez zaktualizowania rozklad.pkp.pl na czas. Zdarzyło mi się coś takiego.

  4. @pkp

    noooo jak był remont Zachodniego w Warszawie to było kilka wersji rozkładów: jeden na pkp.pl, drugi na tablicach nad kasą, trzeci na rozpiskach porozwieszanych po peronach, a pociągi i tak jeździły jak chciały, co niby obwieszczali szczekaczkami, ale za chuja nic nie było słychać. serio serio.

  5. @za chuja nic nie było słychać. serio serio.

    A czy kiedykolwiek z tych szczekaczek było słychać cokolwiek? Przypomina się scena z panią na lotnisku w „Misiu”, wołająca passendżera Stanisława Palucha.

  6. @A czy kiedykolwiek z tych szczekaczek było słychać cokolwiek?

    pewnie nie, ale wobec ogólnego rozpiżdżenia rozkładu było to szczególnie wkurwiające.

  7. No ale koniec końców to się okazuje, że w najgorszym wypadku na następny pociąg gdziekolwiek czeka się maksymalnie do godziny. Daleki jestem od cmokania pekapu, po prostu rozumiem, że jak nikt nie chce dawać hajsu (ani w podatkach, ani w cenie biletu) na poprawę jakości usług to się nie ma co spodziewać rewelacji.

    Co do szczekaczek to pamiętam kiedyś na dworcu w Katowicach. Bardzo wyraźnie panienka wystrzeliła z „Ding-dong – Kochani podróżni…”.

  8. @eli

    a w ogóle to „co przystoi a co nie przystoi jawi MI się jako powszechny” czy jawi się JEMU?
    bo jeśli tam nie ma pomyłki to ja nie wiem o co chodzi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s