Objazd

Detour.

W sensie, że obchodzenie obchodów.

Kiedy cały show związany z zejściem JP2 miał miejsce byłem zajęty przeprowadzką do Wawra (prawie Radość!). Nie miałem wtedy dostępu do telewizora i internetu, a z moich znajomych nikt nie kwapił się do poinformowania mnie, że o 21:37 się skończyła pielgrzymka watykańskiego słoneczka. Piliśmy z ziomami wódkę, a ja w wielkiej wannie pukałem się jak dziki z moim chłopakiem. Pogoda była, o ile jeszcze takie szczegóły z tamtego czasu pamiętam, na tyle dobra, że jakieś ognisko nad Wisłą i pełen relaks.

Wiem, że moja odleciana w neokatechumenalne okolice siostra zapakowała się w pociąg (thx PKP, umiecie zestawić połączenie z Rzymem! – natomiast z byle Krakowem czy Wrocławiem to niezakoniecznie, wybieram Eurolot) i pojechała wystawać w kolejce by obejrzeć denata (obstawiam, że B16 nie będzie miał takich tłumów); no ale pfff, na pogrzeb JMJ, MJJ, MLC czy SJ’a pewnie też bym się wybrał. Każdy ma takiego króla popkultury na jakiego sobie zasłużył.

Rok później mieszkałem już przy alei JP2. Ale chyba byłem zbyt bardzo zajęty propagowaniem homoseksualizmu poprzez gay-way-of-life (ya know, ziąą, budka telefoniczna to świetne miejsce na blowjob), żeby zauważyć cokolwiek ponad jakąś koszmarnie nieprzyzwoitą ilość zniczy na ulicy (łodafak? tramwaj wymordował 900 osób pomiędzy przystankami?). To, co mnie zabolało miało miejsce rok później. Miałem już wtedy kontakt z telewizorem i dużo wolnego czasu. Raszpla z M jak Miłość w rozmowie z rozdawaczem chleba mało nie odpłynęła z żalu&przykrości, że mu dojebali domiar. Świetny motyw, świętujemy że umarł JP2, to pomasturbujmy się, że cywilizacja śmierci jebie kolesia, który w jego duchu chciał pomagać biednym. Szkoda, że był tylko zwykłym oszustem. A ojciec tej pindy (gdyby miała siusiu napisałbym chuja, nie ma tu miejsca na dyskryminację płciową) robi dla Radia Maryja.

Jeśli jest jakikolwiek powód, dla którego miałbym zostać szalikowcem CKOD (Łódź, once again!) to jest nim ten kawałek:

A, i jeszcze, zapomniałem dodać: rozjechało mnie, że ludzie dali faka. I to jak dali: mać.

Reklamy

2 myśli na temat “Objazd

  1. Cóż, jedno trzeba mu oddać: niewielu było takich co jeszcze za życia mieli ulicę swojego imienia w co drugim większym mieście. Czekam teraz aż któryś z kolejnych jebniętych rządów ustanowi święto państwowe w dzień śmierci JP2… Może wolne wtedy też wprowadzą? :P

  2. a ja wtedy przeżyłem teh grejtest kłótnię ewah z mą ówczesną lubą. bo nie mogłem być z nią w tych trudnych chwilach, bo byłem szczerze przekonany że jej odpierdoliło :/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s