Danzi(n)g

W ramach braku zajęć postanowiłem ruszyć tyłek w miejsce, które znam o tyle o ile i nigdy mnie nie nawilżało. Chodzi oczywiście o Gdańsk, który zawsze robił na mnie wrażenie depresyjnej dziury. I którego pewnie nigdy nie odwiedziłbym turystycznie, gdyby nie uroczy zbieg okoliczności oraz arcytanie, bezpośrednie połączenie lotnicze z Krakowa. Nie wiem czy kojarzycie „nową” (no, nie tak nową, bo od 2007 roku operują) linię lotinczą Jet Air – są z Bydgoszczy i wożą tyłki speców od HR (gruby segregator z CV u sąsiada), ziomów, którzy wzięli żony na wakacje oraz znudzonych pedryli (no, oprócz mnie było przynajmniej dwóch na pokładzie; był też Józef Skrzek z SBB – ziom też się boi latać, albo był na grubym kacu: *dobre źródło mówi że raczej kac, bo nigdy nie stronił od alkoholu a z lataniem obyty*) za bardzo znośny pieniądz (your mileage may vary).

Generalnie podszprycowałem się myślą, że wreszcie przelecę się jakimś wytworem brytyjskiej myśli technologicznej: BAe JetStream 32, zabiera toto 18 osób i generalnie jest tycie w porównaniu do czegokolwiek czym leciałem do tej pory. No i się rozczarowałem: dostałem znanego mi ATR’a 42 – ale, ale: tym razem w przedpotopowej wersji -300 (w Eurolocie mają -500); na moje oko jakoś tak 15-20 lat służby. Różni się tym czym kanarek – ma jedną nóżkę mniej. A właściwie – zamiast sześciu odczapistych łopat na śmigle – cztery zwykłe, mniejszą moc i mniejszy zasięg.


Jako samolotowego panikarza bardzo mnie pocą różne dziwne dźwięki i wibracje dochodzące zewsząd. Tym razem – inaczej niż w eurolotowskich ateerach – zamiast dźwięku wykręcających się śrubek – dobijały mnie drgania z silników. Utrzymanie samolotu – mimo różnicy wieku – na tym samym poziomie co w EL, choć zamiast skajowych siedzeń: wzór kwiatowy. Klimatyzacja trochę ciężko, było raczej gorąco (akurat wolę). Ale, ale: tak jak i w EL bardzo miła obsługa no i bogatsze menu – dodatkowo dają sok pomarańczowy (koszerny!), lub jak kto woli Coca-Colę i Prince Polo. Gdyby nie to, że wszystko wibruje jak szalone – byłoby idealnie.

Powód dla którego warto się trochę spocić: godzina trzydzieści. Jedna Godzina Trzydzieści Minut. 1,5 godziny. 1:30. Jak sobie przyrównać do 8 godzin pociągiem, czy mniej-więcej tyle samo czasu za kółkiem: wiemy kto wygrywa (auch: licząc hajs też się okazuje korzystnie). Aż dziw bierze, że EL nigdy nie otworzyło bezpośredniego połączenia pomiędzy Krakowem a Gdańskiem (a takie plany były, w zeszłym roku, w okolicach maja miało wystartować takie połączenie).

Sam Gdańsk przywitał mnie lotniskiem im. Lecha Wałęsy. No szału nie ma, bardziej jak wrocławski Kopernik, już krakowski JP2 wydaje się bardziej cywilizowany. Autobusów trochę mało – dwa na godzinę, dojazd do dworca głównego to jakieś 24 minuty (choć z rozkładu wynika, że raczej 34). Na drodze do miasta przywitał mnie szmat-plakat z apelem, żeby południowy wariant trasy S6 niebaudzo. Trochę paskudnych, rozpadających się (pęknięcia zaklejone jakimś lepikiem) bloków na Amundsena, słabo oznakowane przystanki (choć im bliżej centrum tym lepiej), drogie bilety (3 zł?! O kaman – choć może przez to, że musiałem kupić u kierowcy, bo na lotnisku nie mieli). No ale pruski. Nie tam jakiś Wawrzyniec. Mur pruski! Fantastycznie wyglądają takie domy!

Dworzec jest niezakonieczny – mało kas i ciasno. Kolejka do informacji taka, jakby nie dowieźli internetu (bardzo myląca kolejka, chwilę mi zajęło skumanie jak to działa i gdzie się wbić). Wychodząc z dworca i dymając w stronę starego miasta – no jak w sosnowcu. Wychodzisz z podziemi i nagle cywilizowany handel. Uprzejmi kierowcy wskazują, żeby sobie lajtowo przeskoczyć jezdnię a ludzie nie ryją się pod samochody na przejściach jak w jakimś Krakowie. I już zaraz prosto w twarz: jarmark. Ale nie byle jaki: Jarmark Dominikański. Szwarc, mydło i powidło. Czyli np. galicyjskie przysmaki, ale i kolesie od gry w trzy kubki; poza tym bursztyn i morze dupereli. Nawet jakieś emerytki podłączyły się pod handlowy szał (pamiętacie: plemię handlowe? Wiemy wszyscy kto one są!) i upłynniają Harlequiny czy jakiś Świat Wiedzy (ale stan – igła!). Były też wieszaki oszczędzające przestrzeń w szafie (as seen on TV) i koleś sprzedający kleje w koszulce „Jestem z Warszawy”. Ładnie tu i całkiem znośnie. Ludzi jak w Krakowie, klimat trochę inny (no ciasno jakoś bardziej).


Kawałek dalej koleś w trupim bimmerze z blachami GKS, i coś, czego muszę spróbować, jeśli okaże się że tak to bangla – rejs Wisłą z Krakowa do Gdańska. Momentami śmierdziało mydłem – szarym mydłem, zwłaszcza w bramach (czy to się jakoś inaczej tu nazywa?) – ale lepsze to niż smród uryny.

A teraz sobie siedzę w knajpie i złapałem m.in. taką sieć bezprzewodową:

Generalnie ładne i przyjemne miasto. Moje wcześniejsze wrażenie że depresyjne&nudne było z dupy. I przyjadę tu jeszcze, zobaczyć jakie balety tu się wyprawia.

Kończąc: polecam przylecieć, czymkolwiek – widok statku stojącego na redzie (dobrze? może po prostu stał przed portem?), miasta z góry, portu, tego wszystkiego co tu stoi na wodzie jest masakryczny. Fascynacja tym, co widzę wygrała z przerażeniem, czy to pudło w którym siedzę się nie roztrzęsie na kawałki.

Advertisements

10 thoughts on “Danzi(n)g

  1. @Gliniany
    To fantastycznie. Jak się będę wybierał dam znać – idziemy na balet – prowadzisz ;-)

    @Moon
    „Byłeś więc niedaleko mnie…”

    I chętnie jeszcze wrócę: również – muszę odwiedzić Szczecin, bo tam nigdy nie byłem (tam się nie da dojechać niczym znikąd w rozsądnym czasie).

  2. W Szczecinie byłam tylko przejazdem, dwa razy chyba, ale nic nie pamiętam.

    Tu, na Pomorzu Gdańskim, się urodziłam, i tu mieszkałam w różnych miejscach, w tym kilka lat w Gdańsku. (Ale wytykałam też nos poza tę moją małą ojczyznę.)

  3. Ale dlaczemu? Skoro to jest wordpressowy kanał, więc powinien banglać (jeśli z innych miejsc na wordpress.com działa). A z jakiego czytnika korzystasz (jak masz coś od NewsGator to wyłącz opcję synchronizacji z czytnikiem internetowym i powinno pomóc)?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s