Bezwstydnicy

Już się chwaliłem, że mam ulubionego dostarczyciela lolkontentu – lolketmana. Tym razem dostałem od niego solidną dawkę rzejakto.

W tym wpisie na pingerze poszukuje autorów na blog o IT:

Jeśli wiesz kim jest Michael Arrington, co to jest Cloud Computing i zdarza ci się czytywać serwis Arstechnica(lub podobne) to może być propozycja dla Ciebie.

A przecież można było napisać krócej i bardziej precyzyjnie: jeśli nie czujesz żenady w kopiowaniu cudzych tekstów jest robota.

Dalej mamy wymagania, są dosyć skromne:

Wymagania
– wcześniejsza praca na serwisie o charakterze niusowym
– dobra orientacja w internecie i tematyce social media
– język angielski i polski
– własne zdanie i poczucie humoru

Bawi mnie orientacja w internecie – moja jest taka sama jak w rzeczywistości: homoseksualna. Smuci własne zdanie (zwłaszcza, że prawdziwym wymaganiem jest zdolność kopiowania cudzych tekstów) i poczucie humoru.

To jednak preludium do orgii żenady:

Stawki i godziny publikacji są do negocjacji w zależności od znajomości tematu, umiejętności sprzedania go czytelnikowi i pozycji w polskiej sieci.

– nius (1-1,8 tys. znaków) ~10 zł
informacje na bazie wskazanego źródła opatrzone krótkim komentarzem, krótkie opisy nowych serwisów internetowych

– duży wpis ( 4 tys. znaków) ~50 zł
teksty solidnie opisujące zjawisko, termin lub aferę i uzupełnione sensowną, a najlepiej kontrowersyjną opinią

– premie za autorskie niusy i za SG wykop.pl.

Srsly, dycha za kopipastę z jakiegoś zagranicznego serwisu z dorzuconym żenującym komentarzem? Pięć pak za tak se zriserczowany tekst z kontrowersyjną opinią (może się czepiam, ale przecinek przed a wskazuje, że bardziej chodzi o opinię kontrowersyjną niż sensowną). Oraz – moja obawa co do tego, kto będzie oceniał co jest sensowne. Gniewomir? Przecież już raz lolałem z jego durynych wynurzeń o linuksie i bredzeń o osx, a cały cywilizowany internet z wytropienia Ketmana.

Zupełnie serio zastanawia mnie, komu się chce za takie śmieszne pieniądze stukać w klawiaturę. Licealnym linuksiarzom dla których dycha to są PRZECIEŻ dwa piwa? Wannabe dziennikarzom, którzy w ten sposób chcą wejść na rynek? Jak żenujący jest model biznesowy oparty o kradzież tekstów? Czy komuś zupełnie nie przychodzi do dekla, że gdzieś po drugiej stronie oceanu wydaje się pieniądze po to, żeby relacjonować wydarzenia, bywać w miejscach i wyszukiwać informacje? Co można dostać w niusach tworzonych poprzez jumę: popłuczyny po prawdziwej informacji z dodanym odlecianym komentarzem.

Nie wiem co jest bardziej paskudne: czy to, że się płaci aż dychę za przepisanie cudzego tekstu, czy to, że płaci się tylko dychę za dorzucenie niusa (przecież w ten sposób nie da się zarobić na obiad!).

Advertisements

34 thoughts on “Bezwstydnicy

  1. #wstydliwewyznania Jak bylem duzo mlodszy (koniec podstawowki) to serio myslalem, ze takie ctrl-c ctrl-v jest OK. Moi koledzy tez tak mysleli. Na szczescie jakos zaraz na poczatku liceum sam zaczalem produkowac content i zrozumialem, ze to to nie do konca tak jest. Wydaje mi sie, ze ta granica wieku przesuwa sie obecnie ostro w gore. Dorosli ludzie bez zenady kopiuja co sie tylko da i przeklejaja to na swoje „serwisy”.

  2. Mnie się widzi, że przyzwolenie na ctrl-c ctrl-v bierze się z pierwotnego przyzwolenia na ściąganie, przepisywanie prac, korzystanie z cudzego wysiłku „za darmo” i na zasadzie „a co komu szkodzi”.

  3. Ssanie cudzego kontentu to oczywiście paskudna sprawa, ale na tym przecież stoi prawie cały internet a i sporo prasy drukowanej i innych mediów.
    Druga sprawa trochę bardziej kontrowersyjna. Przypuszczam, że z takich ofert korzystają głównie studenci, którzy do wyboru mają albo pracę niezgodną z ich ambicjami (markety itp. w których nie zdobywa się potrzebnego doświadczenia) albo współczesne niewolnictwo w poważnym miejscu, czyli tzw. bezpłatne staże i praktyki. Jako młoda osoba i student uważam oczywiście, że niepłatną pracę powinno się zdelegalizować.

  4. @grzesie2k

    No ale co innego jest kiedy na podstawie czyjegoś tekstu coś napiszesz a co innego kiedy po prostu przetłumaczysz albo użyjesz innych znaków i opublikujesz jako swoje.

    Bezpłatna praca do delegalizacji – jak najbardziej. Auch: nie wiem, czy dla studenta „praca” pt: za niusa 10 zeta jest cokolwiek warta – ile tych niusów dziennie się pojawia i ile można ich zmieścić na technologicznym blogasku?

  5. Sprawa obszerności cytatu – czasem tekst jest w 100% oparty na innym, dla mnie to plagiat.

    Myślę, że jeden nius dziennie codziennie skrobnięty między zajęciami i 300 zł z niego to dla naprawdę wielu studentów całkiem przyzwoity zastrzyk gotówki.

  6. @grzesie2k

    Ale poziom tego niusa zazwyczaj będzie beznadziejny i to w’ogle jest psucie rynku: po co mamy płacić za porządne zriserczowane treści, skoro i tak wszyscy mogą je ukraść?

  7. Czy śledzisz jego karierę na tyle na bieżąco by wiedzieć, czy jeszcze pracuje w Psychiatryku?

    A stawki rzeczywiście powalają. To jednocześnie pokazuje, dlaczego tradycyjne dziennikarstwo musi umrzeć. Pewnie mój reportaż z Sierra Morena przyniósł portalowi mniej kliknięć od standardowego tekstu o majtkach Dody, a sama podróż kosztowała redakcję kapkę więcej niż 10 zł (nie mówiąc już o moim kapkę większym honorarium). Internet tego w życiu nie utrzyma.

  8. @wo:
    „A stawki rzeczywiście powalają. To jednocześnie pokazuje, dlaczego tradycyjne dziennikarstwo musi umrzeć.”

    No ja wlasnie nie kumam tej tezy. Byla kiedys jakas dyskysja u Ciebie na ten temat? Sa gdzies opublikowane osobno dochody z portalu i z papierowego wydania Gazety?

    @grzesiek2k:
    „Myślę, że jeden nius dziennie codziennie skrobnięty między zajęciami i 300 zł z niego to dla naprawdę wielu studentów całkiem przyzwoity zastrzyk gotówki.”

    A beda publikowac pod imieniem i nazwiskiem? To taka zena, kiedy student robi z siebie jakiegos wielkiego riserczera i providera niusow a jednoczesnie nie chce sobie tego dopisac do wlasnego CV.

  9. 10 złotych za 1000 znaków to w polskich internetach przyzwoita stawka. Porównaj to sobie do ofert „biznesmenów” rozkręcających swoje startupy 2.0 czy inne fora tematyczne na zlecenia.przez.net, np. tutaj: http://www.zlecenia.przez.net/aukcja,35647 wynegocjowana cena – 26 PLN za 10 artykułów po 1000 znaków. Podobnie tutaj: http://www.zlecenia.przez.net/aukcja,35786 i tutaj http://www.zlecenia.przez.net/aukcja,35881 . Zresztą cała kategoria http://www.zlecenia.przez.net/kategoria,0,5 to chyba dobry przykład jak „rynek” wycenia wartość słowa pisanego.

    @ Zupełnie serio zastanawia mnie, komu się chce za takie śmieszne pieniądze stukać w klawiaturę.

    Zajmowałem się czymś podobnym (klepanie kodu dla studentów, proste strony, cięcie grafiki) już jak pracowałem na etacie. No i wtedy uzasadnienie było mniej więcej takie: za kilka godzin pracy albo zarwanie nocki mogę zarobić mniej więcej równowartość 1-2 dniówek, czyli praktycznie za nic mam 50-200PLN. W przypadku tych newsów może być tak samo gościu klepie 4 newsy w 1,5-2h i ma 40 dychy . Oni też mogą mieć wrażenie ze za 0 effort dostają kasę, a dodatkowo w CV można sobie wpisać redaktor internetowego periodyku or smth.

  10. 10 zeta za kopipastę, przetłumaczoną via google translator, to jest stawka tłumaczy z allegro, a obawiam się, że na czymś takim zaczyna się i kończy robota takiego ‚niusowca’. 50 zeta za dwie strony rozliczeniowe z hakiem, to jest ogólny śmiech na sali i to nie tylko z perspektywy zarobków WO.

  11. @anonim

    O, startupy – też miałem o tym notkę. Generalnie ludzie, którzy za takie pieniądze chcą cokolwiek to regularne gołodupce, którym się wydaje, że zawojują świat swoim serwisikiem (też miałem taki okres, w sumie nic złego pod warunkiem, że się wyrasta).

    A serwis zlecenia.przez.net wywrócił mnie do przodu – powinni to zdelegalizować bo to prawie jak burdel.

  12. „Gazeta.pl daje 100 PLN za oryginalny artukul o tematyce turystycznej.”
    Takie stawki są w necie? A ja myślałem, że branżowe pismo do którego ab und zu pisuję to już dno honoraryjne… Jednak kilka razy więcej.
    „Mnie się widzi, że przyzwolenie na ctrl-c ctrl-v bierze się z pierwotnego przyzwolenia na ściąganie, przepisywanie prac, korzystanie z cudzego wysiłku “za darmo”
    tru, tru Ciekaw jestem, czy to się kiedyś w Polszcze zmieni?

  13. @urbane
    „Takie stawki są w necie?”

    Owszem, bo na drugim końcu tego łańcucha pokarmowego, tak niskie są też stawki reklam w necie. Wpływy z reklam są równie żenujące. Dlatego właśnie nie chce mi się koledze Softmag tutaj przedstawiać konkretnych liczb – ale Internet nie jest w stanie pociągnąć oldskulowego dziennikarstwa, takiego z Hugo-Baderem i jego podróżami przez Rosję.

  14. @”A beda publikowac pod imieniem i nazwiskiem? To taka zena, kiedy student robi z siebie jakiegos wielkiego riserczera i providera niusow a jednoczesnie nie chce sobie tego dopisac do wlasnego CV.”

    Ale weź się przypierdol do twórców systemu, a nie jego trybików. Żena to jest, jak ktoś chce mieć pracownika i nie musieć mu płacić. A najlepiej, żeby to pracownik płacił.

  15. @grzsiek2k
    „Ale weź się przypierdol do twórców systemu, a nie jego trybików. Żena to jest, jak ktoś chce mieć pracownika i nie musieć mu płacić. A najlepiej, żeby to pracownik płacił.”

    Ale kto niby jest tym „tworca systemu”? It takes two to tango. To jest bucowaty model biznesowy, ale chetnych do pracy przeciez nie brakuje.

    @wo
    „ale Internet nie jest w stanie pociągnąć oldskulowego dziennikarstwa, takiego z Hugo-Baderem i jego podróżami przez Rosję.”

    Sorry, ja zrozumialem, ze pisales o tradycyjnym dziennikarstwie IRL.

  16. Jak się nauczycie kopiuj-wklejać mojego nicka albo mówić mi po prostu po imieniu (serio, mrw, zwracając się do mnie Grześ ,udowodnił, że jest najbystrzejszą osobą w internecie), to Wam odpowiem, Chuje.

  17. @Eli

    Ale ja tu akurat nie pisałem o byznesmenach ze zlecenia.przez.net, tylko o poważnych i dalekich od gołodupstwa przedsiębiorstwach, które nie przyjmują pracowników bez doświadczenia, a za praktyki czy staże nie płacą. Czasem to idzie jeszcze dalej – poguglaj „tvn24 płatne praktyki”.
    Nikt nie zaczyna szukania kredytu od Providenta.

    @softmatsg

    Chyba w korwinolandii. Warunki ustalają pracodawcy, bo mówimy przecież o młodych ludziach, którzy jeszcze nie weszli na dobre na rynek pracy.
    A za „chetnych do pracy przeciez nie brakuje” ktoś Ci powinien spuścić wpierdol.

  18. @”Srsly, myślałem, że z tym 2k to jest jakoś specjalnie, więc taką formę stosuję. Ale może być Grześ.”

    No ale popatrz, jak napisałeś wyżej i co ten drugi nawyprawiał.
    grzesie2k to po prostu grzesiekk, czyli Grzegorz Korzeniowski. Po imieniu najlepiej.

  19. @grzesie2k
    „poważnych i dalekich od gołodupstwa przedsiębiorstwach”

    A co im to robi za różnicę: grepują jak się odzywa „rynek pracowników” a potem ssają bo przecież „takie realia rynku”.

    Bezpłatne praktyki to straszliwe zło: uczy ludzi, że swoje wymagania mają wsadzić głęboko do kieszeni.

    „Warunki ustalają pracodawcy, bo mówimy przecież o młodych ludziach, którzy jeszcze nie weszli na dobre na rynek pracy.”

    Dokładnie tak – ja sobie świetnie wyobrażam sytuację w której zwykły wpychacz w półki dostaje lepszy hajs niż ktoś kto robi serio-dobry kontent.

  20. @grzesie2k

    „A za “chetnych do pracy przeciez nie brakuje” ktoś Ci powinien spuścić wpierdol.”

    Aha, czyli za chujowa robote maja dostawac grube $$? I mam im jeszcze wspolczuc?

  21. @”Aha, czyli za chujowa robote maja dostawac grube $$? I mam im jeszcze wspolczuc?”

    Jakość pracy jest pochodną zarobków. I nikomu nie musisz współczuć. Najlepiej w sumie by było, żebyś po prostu spierdalał.

  22. @softmatsg & grzesie2k

    Srsly, stoicie po tej samej stronie, tylko jednego boli, że się dopuszcza debili (a się ich dopuszcza, bo biorą prawie każdego kto chce pracować za frajer) a drugiego, że jak ktoś ma trochę mózgu to jego wymagania są za wysokie (rzejakto – chcesz pieniądze, przecież dajemy ci szansę zaistnieć). Więc nie „spierdalać” tylko – selekcja, selekcja, selekcja + wy-na-gro-dze-nie.

  23. @grzesie2k
    „Jak ktoś wyskakuje, że “przecież są chętni”, to chyba jednak nie stoi po mojej stronie, tylko po stronie Korwina.”

    No ale „są chętni” – i to nie tacy, którzy w desperacji biorą „a to już niech będzie praktyka za frajer” tylko tacy od „ZOMFG, będę miał praktykę w chujaznanym internetowym wydawnictwie”. Ludzie sami sobie, poprzez wdrukowany brak szacunku, robią sobie krzywdę biorąc taką robotę.

  24. @”No ale “są chętni” – i to nie tacy, którzy w desperacji biorą “a to już niech będzie praktyka za frajer” tylko tacy od “ZOMFG, będę miał praktykę w chujaznanym internetowym wydawnictwie”. Ludzie sami sobie, poprzez wdrukowany brak szacunku, robią sobie krzywdę biorąc taką robotę.”

    Ja raczej obstawiałbym dylemat popychadło bez pensji w „poważnej” firmie vs praca za kasę w podłym miejscu vs praca za kasę w mniej podłym miejscu. Bo jak widzę ofertę 2 zeta za 1000 znaków (naprawdę, linkowany serwis to rewelacyjna lektura!) to mi się jeży, ale 20 zeta za taki tekst, mimo iż wciąż jest stawką poniżającą, daje chyba korzystniejszy stosunek pracy do wynagrodzenia, niż praca w markecie.

  25. @ Eli Wurman

    „Ludzie sami sobie, poprzez wdrukowany brak szacunku, robią sobie krzywdę biorąc taką robotę.”

    I nie zdziwilbym sie, gdyby to byli ci sami ludzie, ktorzy nie widza niczego zlego w sciagnaniu na egzaminach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s