O niemożliwości ideologii gejowskiej

– Miasto nie powinno propagować ideologii gejowskiej – uważa wiceprezydent Olsztyna z PiS.

O, tutaj

Łoł, to fantastyczna wiadomość że jakieś miasto propaguje ideologię gejowską (zwłaszcza, że uważa się, że nie powinno). Najwyraźniej Olsztynowi udało się zrobić to, czego nie udało się zrobić ruchowi gejowskiemu: stworzyć ideę bycia gejem.

Mam oczywiście nadzieję, że Olsztyn podzieli się z nami informacją o tym jaki pomysł stoi za homoseksualizmem – pomoże nam to skuteczniej realizować swoje prawa.

Jestem gejem więc propaguję gejostwo

Rozpropagowanie memu o istnieniu jakiegoś spójnego celu gejów (srsly, kolejnym ~dowodem na to, że kobiety dyskryminowane jest to, że nikt nie traktuje serio lesbijek) to duży sukces zwolenników tradycyjnego modelu rodziny. A przecież dla każdego, kto choć raz przeszedł przez grupę, która z pozoru wydaje się wyrażać wspólne poglądy (to się dzieje gdzieś w okolicy liceum) oczywiste jest, że nic tak nie dzieli jak pozornie wspólna sprawa (patrz: salon24).

To co jest ich sukcesem jest dużym problemem ruchów, organizacji, a przede wszystkim gejów jako takich. Bo jak tu się ujawniać przed ludźmi, kiedy ma się świadomość, że jest się wyrazicielem jakiejś ideologii? Ideologii jasno określonej przecież – generał publiczny wie, że gejom chodzi o ruchanie i o dostęp do młodego mięsa.

Radykalne wróżki

Najpopularniejsza linia podziału wśród gejów biegnie oczywiście po linii dyskretni męscy konkreci / ciotki z miękkimi nadgarstkami. Kawałek dalej podziały są jeszcze większe: podejście do związków (czy w ogóle się wiązać, czy być singlem), kwestii rejestracji związków (mi to nie potrzebne, chciałbym związków rejestrowanych, zrównajmy prawa związków gejowskich z małżeństwami, dopuśćmy małżeństwa gejowskie), problemu adopcji dzieci (na co komu dzieci, dziecko musi mieć normalną rodzinę, dopuścić adopcję dziecka partnera, dopuścić adopcję tak po prostu), obecności w sferze publicznej (nie potrzebne parady / nie trzeba się obnosić, parady są ok, dawanie świadectwa że geje są normalni, zupełne wyparcie problemu nietolerancji / gejkorwinizm).

Homoseksualizm to lajfstajl

Głupio mówić o tym, że homoseksualizm to świadomy wybór. Trudno byłoby bronić poglądu, że jest to jakikolwiek rodzaj wyboru (choć oczywiście zwolennicy tradycyjnego modelu rodziny twierdzą, że przyczyna homoseksualizmu leży w uległej matce/dominującym ojcu, dominującej matce/uległym ojcu). Jednak kwestią wyboru powinno pozostawać jakie podejście wobec swojego homoseksualizmu chce się prezentować. Nie ma miejsca na taki wybór w społeczeństwie, w którym bycie homoseksualistą od razu związane jest z wyrażaniem ideologii gejowskiej. Nie ma zbyt wielu możliwości wyboru w społeczeństwie w którym od swoich – teoretycznie tolerancyjnych – znajomych słyszysz gdyby wszyscy geje byli tacy jak ty. Dla porządku tylko wspomnę, że nie ma zbyt wielu możliwości wyboru w społeczeństwie które gejami się po prostu brzydzi.

Być człowiekiem to dramat
Być pedałem to dramat osobny

Pod choinką w tym roku – oprócz lewicy 2.0 – chciałbym znaleźć generała publicznego, który widzi różnorodność wśród gejów. I gejów, którzy – mimo rozbieżnych interesów – chcą wyrażać wspólną ideę: społeczeństwa, w którym ma się możliwość podejmowania decyzji i wyboru swojego stylu życia.

Advertisements

13 thoughts on “O niemożliwości ideologii gejowskiej

  1. Wprawdzie mam abiekta w eresesach ale słabo go czytam bo zamiast wrzucać wpisy ma tylko zajawki tekstów. Pfff, nie będę klikał. Ale z tego co czytałem to jakoś mnie ani nie zaciekawił ani nie wzburzył.

  2. Piszesz o tym, że geje są postrzegani jako – nomen omen – grupa homogeniczna, ze spójną ideologią.

    Wyrazisty osobnik w sferze publicznej, negujący ów stereotyp geja-ideowca – mógłby to zmienić. Gdyby jeszcze np. należał do PiS, podkochiwał się w Cejrowskim i chciał akceptacji ze strony Kościoła, to na pewno byłby na ustach wszystkich.

  3. @Papierowy
    Jörg Haider?

    Auch: nie istnieje stereotyp geja-ideowca. Istnieje jakieś pojęcie, mem (aż się boję używać tego słowa w Twojej obecnośći) ideologii gejowskiej. Nie można stworzyć stereotypu geja-ideowca, są tylko przykłady „obscenicznych parad” i jakichś grup (patrz: gejowskie lobby) – nie da się jednak wskazać nikogo, kto jasno i czytelnie propagowałby prawo do publicznych zachowań obscenicznych (hint: kwestia prywatnego obrzydzenia całującymi się mężczyznami tu nie bangla). Nawet gdyby ktoś taki się pojawił to nie ma możliwości, by był on wyrazicielem poglądów ogółu (lub przynajmniej jakiejś wyraźnej części) gejów.

    I dalej: jakiś stereotyp geja jest negowany, czego przykładem jest wspomniana przeze mnie sytuacja „gdyby wszyscy geje byli tacy jak ty”. Podobną okolicznością jest „w życiu bym po tobie nie poznał, że jesteś gejem”.

    Bardzo niedobrze mi z Twoją potrzebą upolityczniania homoseksualizmu: oczywiste jest, że i w PiS są geje. Co do akceptacji ze strony kościoła – oczywiście, są kościoły które akceptują homoseksualizm.

    Oraz: nie chodzi o to, żeby być na czyichś ustach, tylko o to, żeby wyjąć problem homoseksualizmu z dyskusji. Podejrzewam, że jest wiele rzeczy, którymi warto się zająć zamiast wojenkami o to, czy pedały chcą się tylko pedalić. Społeczeństwa w których związki gejowskie są akceptowane i nikt z homoseksualizmu nie robi problemu jakoś się nie rozpadły. Więc po prostu przyjmijmy, że takie związki istnieją, załatwmy sprawy prawne i przejdźmy do ciekawszych wyzwań jakie stoją przed społeczeństwami XXI wieku.

  4. „Bardzo niedobrze mi z Twoją potrzebą upolityczniania homoseksualizmu: oczywiste jest, że i w PiS są geje. ”

    Nie traktuj tak wszystkiego śmiertelnie poważnie. Z tym PiS-em to był taki żart – przykład ekstremalny.

    Problemu z dyskusji wyjąć się nie da, jeśli większość będzie uważać, że typowy gej to ateista, który głosuje na Senyszyn, wygląda ja Biedroń i czyta „GW”.

    Zmiana może nastąpić, jeśli w mediach będzie widać różnorodność. Można to osiągnąć na dwa sposoby – gejowscy celebryci okładają się mediach (Jacyków już tego próbował); albo następuje powszechny coming out.

    Push albo pull.

  5. @bi

    „KD: Niestety, chyba można sobie wyobrazić patriarchat gejowski. Pogardzający kobietami, wielbiący męski seks, z silną hierarchią w męskim stadzie. Oczywiście gardzący też lesbijkami. Coś takiego trochę istnieje. Objawia się kulturową fascynacją gejami i podrzędnością narracji lesbijskich. Dlatego serial The L Word należałoby pokazywać w gimnazjach.

    IS: Jestem za! A jak jest z biseksualizmem?

    KD: Do takiego czarnego scenariusza pasowałby biseksualizm męski. Szlachetny seks z facetami i reprodukcyjny z kobietami… Ale prawdziwy biseksualizm powinien być biseksualny, funkcjonować w warunkach równości płci. Jest on zawsze niebezpieczny dla patriarchatu. Likwiduje bariery płciowe. Niszczy hierarchie, podkopuje tradycyjne wyobrażenie o rodzinie i monogamii. Jeżeli feminizm jest w naturalny sposób lewicowy ekonomicznie, to może jednak być dość konserwatywny obyczajowo, natomiast „biseksualizm” (rozumiany jako ideologia) jest z natury rewolucyjny obyczajowo.”

    (z rozmowy Kingi Dunin i Igora Stokfiszewskiego z „Krytyki Politycznej” 19/2009, w której IS w zasadzie kemingałtuje się jako bi)

    No więc Abiekt jako aktywista/działacz polityczny (a polityczny charakter mają te jego uwagi o niedrażnieniu społeczeństwa, aby coś skuteczniej „wytargować”) ma w zasadzie rację. Inna rzecz, że jakoś płyciutko ją uzasadnia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s