Animinowość w internecie

Nie żebym sam zaczepiał, ale jak mi się przypląta jakiś osioł, co to będzie sobie robił branding na blipie to jestem niemiły z poczucia obowiązku.

Dziś mnie ugryzła ^galeriamoda – pewnie bym olał, gdyby nie to, że na pytanie „po jak wał” usłyszałem „wał przeciwpowodziowy”.

Potem było już tylko smutniej:

Podoba mi się, kiedy anonimowy marketoid zarzuca mi anonimowość. Choć przecież marka eliwurman jest znacznie bardziej rozpoznawalna w tej części internetu niż jakaś galeriamoda? Chyba że się mylę.

Dodatkowo – jeśli ktoś dobrowolnie zaczyna mnie obserwować, to chyba po to, żeby dowiedzieć się, co mam do powiedzenia?

Samotność marketoida

Dawno temu przyplątał mi się na blipie sensowny marketoid: Mariola Skiner (niegooglalne, musieli zlikwidować konto) – awatar jakiegoś sklepu ze skórkami na telefony, iPody i inne takie. Urzekło mnie, że zamiast oburzyć się na moje trollowanie – miał autentyczne poczucie humoru. Wiecie co: w internecie nawet blipasek sklepu internetowego może mieć osobowość.

Obecność sklepu internetowego, firmy, osoby publicznej – nie musi kończyć się na durnym spamowaniu tagów i kręceniu jakiegoś hajpu głupimi konkursami: patrz blogaski z wymianą komci. Czym się różni „pisz o mnie to dostaniesz czajnik” od „spamuj blogaski ludzi, żeby wchodzili na mojego i zostawiali komcie”?

Tak ci wySEMuję SEOizację że cię własna Pozycja nie pozna

To się wydaje bardzo proste: odpalamy opensourcowy sklep na jakiejś taniej platformie hostingowej, pryszczers wrzuca nam obrazki produktów i łączy z systemami płatności, webdizajner robi nam full-profeska-dizajn, ktoś pozycjonuje stronę, wykupuje się reklamy na AdTaily, i GoogleAd, potem już tylko student marketingu i fejsbuki, nasze klasy, blipy, flakery, pingery, blogaski. I jest handel.

Stąd przecież magia handlu internetowego – pozorna łatwość dotarcia do klienta.

O obrotach zer cyfrowych

Nie należy mylić wiary w powodzenie z ignorowaniem rzeczywistości. Srsly, ile osób na blipie może obserwować sklep który wrzuca treści w stylu: dziś promocja na suknie z tafty?

I oczywiście: marketoidzi traktują internet jako serious business. Domagają się stosowania wobec nich jakichś standardów komunikacji, samemu nie rozumiejąc, że to oni muszą się dostosować. To oni muszą określić grupę docelową i podążać za jej językiem; osobiście bardzo wątpię, że w najbliższym czasie będą w stanie kreować jakikolwiek.

Choć – jestem pewien – wciąż stoimy przed wielkim boomem na marketing memetyczny.

Jeśli życzę sobie czegokolwiek w nowym roku – to życzę sobie fajnych, dobrze opracowanych kampanii reklamowych w ciasnej (i biednej) przestrzeni polskiego mikroblogingu.

Advertisements

One thought on “Animinowość w internecie

  1. „Urzekło mnie, że zamiast oburzyć się na moje trollowanie – miał autentyczne poczucie humoru.”

    Przecież nawet Napieralski złapał mem o nawilżaniu ;-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s