Syndrom sztokholmski

Różnica między bogiem pogańskim a bogiem chrześcijańskim jest tylko różnicą między człowiekiem czy ludem pogańskim i chrześcijańskim. Poganin jest patriotą, chrześcijanin kosmopolitą, stąd również bóg pogański jest bogiem patriotycznym, a bóg chrześcijański bogiem kosmopolitycznym, tzn. poganin czcił boga narodowego, ograniczonego, gdyż nie wznosił się ponad granicę swojej narodowości i wyżej cenił naród niż człowieka; natomiast chrześcijanin ma uniwersalnego, powszechnego boga, który obejmuje cały świat, bo sam chrześcijanin sięga poza granice narodowości i przyznaje godność ludzką i człowieczeństwo nie tylko jakiemuś określonemu narodowi.

— Ludwik Feuerbach, Wykłady o istocie religii, wykład trzeci.

Wielokrotnie dawałem wyraz swojej niechęci do polityki jako takiej – jeśli chcesz, żeby przyzwoity człowiek stał się zajadłym przeciwnikiem: wystarczy znaleźć odpowiednią linię podziału; niezależnie czy chodzi o ocenę przeszłości, czy o preferowaną ideologię, czy o kształt systemu podatkowego.

Tak jak dla Feuerbacha chrześcijaństwo wyjęło postrzeganie bliźniego jako kogoś obcego, inny gatunek – tak dla mnie koncepcja demokracji wyjmuje przeciwnika politycznego i ideologicznego jako wroga.
Kiedy widzę gesty solidarności – widzę je jako, oprócz zwykłej empatii, okoliczność, która mówi: jesteśmy jednym, ludzkim rodzajem.

Jestem pod wielkim wrażeniem przemian, jakie zaszły w świecie: pierwszej wizyty francuskiego kosmonauty na stacji MIR, współpracy USA z Rosją w utrzymywaniu jej; stworzenia Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Cieszę się, że Polska jest ważnym uczestnikiem badań w CERN. Cieszę się ogromnie, że żyję w świecie, w którym po raz pierwszy pokój, spokój i wolność są tak powszechną wartością, w którym mocarstwa atomowe podejmują stały wysiłek w celu zredukowania arsenałów jądrowych.

Jako obywatel Unii Europejskiej, Polak, Ślązak, gej – mam ogromny przywilej bycia człowiekiem wolnym. Tak w kwestii podejmowanych decyzji, wyboru światopoglądu jak i w zasadniczo każdej innej, która dotyczy mojego, określonego w ramach współżycia społecznego, funkcjonowania. Jest rzeczą niespotykaną nigdy wcześniej w historii i nigdzie indziej poza współczesną cywilizacją zachodnioeuropejską, by móc żyć tak, jak dziś żyjemy.

Przeżywam w tym czasie również swoją prywatną żałobę – w piątek odbył się pogrzeb kogoś mi bliskiego. Była to jednak śmierć, której się spodziewałem. Nigdy jeszcze w moim otoczeniu nie zdarzyła się śmierć nagła – mogę sobie więc tylko wyobrażać, jak to jest nagle stracić ludzi, z którymi wiązało się plany na przyszłość. [I tak jest, wbrew temu co pisze Joanna Senyszyn a dzięki paranoi i obsesyjnych myślach o śmierci – robię to często; jednak nie ma to nic wspólnego z emocjami, które mogą się pojawić, kiedy coś takiego się stanie].

Przyszłość

Wydarzenia ostatnich dni chcę widzieć jako rewelacyjny wynik w egzaminie na współczesne, demokratyczne społeczeństwo. Społeczeństwo które – niezależnie od uznawanej opcji politycznej, ideologicznej i religijnej – widzi tragedię ludzi i współczuje. Społeczeństwo, które – zamiast poddać się potrzebie zrealizowania swoich interesów – wierzy w demokrację i ufa konstytucyjnym zasadom. Społeczeństwo, którego – pomimo wszystkich jego niedostatków – częścią dobrze jest być.

Możliwe że to tylko myślenie życzeniowe, ale mam nadzieję, że wydarzenia ze Smoleńska staną się symbolem, symbolem, który umożliwi zbliżenie Rosji i Polski. A w konsekwencji Rosji i Europy. Od zawsze tkwi we mnie pogląd, że nie ma zjednoczonej Europy bez Rosji (możliwe, że wcześniej dawałem temu wyraz przy okazji problemów z tarczą antyrakietową). To, czego sobie życzę w chwilach, kiedy słucham słynnego przemówienia Kennedyego na uniwersytecie w Houston – to tego, by nasi naukowcy i ich naukowcy pracowali razem dla dobra ludzkości jako takiej. Tak, aby pewnego dnia czyjeś (być może moje) wnuki powiedziały po prostu „nasi naukowcy”.

Advertisements

10 thoughts on “Syndrom sztokholmski

  1. Eli

    Tak jak dla Feuerbacha chrześcijaństwo wyjęło postrzeganie bliźniego jako kogoś obcego, inny gatunek – tak dla mnie koncepcja demokracji wyjmuje przeciwnika politycznego i ideologicznego jako wroga.

    Ale się mylisz bo w demokracja wręcz przeciwnie, wróg i wrogość zostaje zacementowana – dobra demokracja pozwala na toczenie wojny środkami niewojennymi, utrudniającymi znacznie jego eliminację. Demokracja jest zegalitaryzowanym (dziś wcale nie tak bardzo, a wcześniej – też wcale nie tak bardzo) i zradykalizowanym przykładem pojedynku rycerskiego – jak najbardziej jest w niej miejsce na wrogość i to ogromną, ale zasady toczenia sporu mają być takie, by uczestnicy mieli trudno urwać jeden drugiemu głowę koło dupy.

  2. @ Jasiu

    „Ale się mylisz bo w demokracja wręcz przeciwnie, wróg i wrogość zostaje zacementowana”

    No nie, nie, nie. Polaryzacja jest, jedna strona tak, druga siak, jest i przeciwnik, jest i napierdalanka. Nie ma wroga.

    „i zradykalizowanym przykładem pojedynku rycerskiego”

    Oh, hai, nie ma ofiar śmiertelnych, dla mnie bomba. I świadczy to o tym, że nie ma już „śmiertelnego wroga” a ci co tak mówią – brzydko kłamią.

    „jak najbardziej jest w niej miejsce na wrogość”

    Wrogość as in „zacietrzewienie”. Nie wrogość jako „skoczyłem do gardła, skurwysynowi” slash „wyrwałem chwasta.

    „by uczestnicy mieli trudno urwać jeden drugiemu głowę koło dupy.”

    No właśnie chcemy, żeby zniknęli. A nie chcemy urywać łbów. Patrz, cywilizacja!

  3. Eli

    No nie, nie, nie. Polaryzacja jest, jedna strona tak, druga siak, jest i przeciwnik, jest i napierdalanka. Nie ma wroga.

    Tak, nie ma w tym sensie, że nikt nikogo w całości nie rozpierdala prawie. Jest, w takim sensie, że przeciwnicy vel wrogowie mogą dużo dłużej się napierdalać, bo mają kapiszonowce zamiast bomb wodorowych.

    Patrz, cywilizacja!

    No pełna racja, tylko, żę ta cywilizacja polega na oswajaniu rozpierdolu, a nie na jego eliminacji. Ludzie w demokracji się krzywdzą łagodniej, ale za to dłużej, BDSM ciepłym woskiem zamiast for real.

  4. @ Jasiu

    przeciwnicy vel wrogowie mogą dużo dłużej się napierdalać, bo mają kapiszonowce zamiast bomb wodorowych.

    No więc nie „vel wrogowie” – po prostu, przeciwnicy. Coś jak szachy kontra szermierka.

    I jeszcze – jest taka ogólna tendencja, by pozamieniać wszystko na kapiszony, wtedy nam będzie przyjemniej.

    No pełna racja, tylko, żę ta cywilizacja polega na oswajaniu rozpierdolu

    Nie istnieje taka cywilizacja, w której całkowicie wyeliminuje się potrzebę rozpierdolu.

    Ludzie w demokracji się krzywdzą łagodniej, ale za to dłużej, BDSM ciepłym woskiem zamiast for real.

    Uważam, że to jest dostateczny postęp w porównaniu do tego, co było. I mnie ten kierunek zmian robi zupełnie.

  5. Czasami mam podobne odczucia, co do Rosji. To głupie belkotliwe skojarzenie-wyobrażenie i nawet politycznie nieadekwatne, ale czasami, gdy wyobrażam sobie świat inaczej, to widzę właśnie Europę-UE (ma kolor niebieskiej pasteli) jako Fajną Paczkę. Kiedyś tylko same cool kidy, teraz przygarniają też i inne dzieciaki. Polska jest tu cherłakiem w sweterku, który zawsze chce się bić (coś na wzór mikołajkowej „fangi w nos”), bo coś ją ciągle obraża. No i na tym jednym podwórku, oprócz Fajnej Paczki jest ta Rosja. Tough Guy, zyskał respekt swoją przeszłością (choć nie tak, że teraz jest święty – nadal czasami zabiera innym dzieciakom śniadanie i rozprowadza dragi) . Odcina się od Fajnej Paczki, negując ich fajność. Nie chodzi na ich imprezy, urządza sobie własne. Głupie ładne chłopaczki – gdyby chciał, to by każdego położył jednym ciosem.
    No ale to tylko powierzchnia. Może nie od razu, że „he’s suffering, that’s why he’s so mean”, ale jednak czasami podpatruje ich imprezy i pool-party przez dziurę w płocie. Mimo wszystko jest słowianem, mimo wszystko mają wspólną przeszłość. I jak kilka razy razem się bawili, to fajnie było.
    Kiedyś się złamie i przyjdzie na imprezę, a gospodarz po sekundzie wahania (czy nie przyszedł zrobić rozpierduchy?) wpuści go i poczęstuje lemoniadą. W końcu wszyscy jesteśmy w tej samej powieści.

  6. zapewne takich komentarzy jak poniższy nie miewasz zbyt wiele, wszelako…

    podoba mi się to, co napisałeś. dlaczego? bo jest napisane na poważnie, bez zgrywy, od serca. poza tym widzę u ciebie coś, co chyba raczej rzadko okazujesz: wiarę w drugiego człowieka i nadzieję na lepsze. i like it.

  7. W moim odczuciu to właśnie myślenie życzeniowe, wpisujące się w nostalgiczny czas. Jak łatwo zaobserwować już głosy umniejszające symboliczny wymiar się odzywają, a gdy kampania sięgnie zenitu, będą zapewne się nasilały. Chyba że masz na myśli, symbolikę dla ludzi, o w miarę nie zaburzonych procesach myślowych. To jest duża szansa, aczkolwiek jeżeli myślisz o całym narodzie – szans brak.

  8. Coś niesamowitego, drogi Eli. Nie chcę burzyć wspaniałego sielankowego spojrzenia na otaczającą nas rzeczywistość, ale sytuacja na arenie międzynarodowej dawno nie była tak napięta, a Ty piszesz o rozbrajaniu się i wspaniałych czasach pokoju. Mobilizacja wojsk w Korei i wypowiedzenie traktatu o nieagresji, atak Izreala na flotyllę wolności, wojna w Iraku, Afganistanie, w strefie gazy, oskarżenia Iranu za budowę bomby nuklearnej podczas gdy mnóstwo państw w tym Izrael już MA bombę nuklearną i ani myśli się rozbrajać.

    Jeśli chodzi o wolność w dzisiejszych czasach, trudno tu mówić o swobodzie wybierania światopoglądu kiedy milionom ludzi codziennie pierze się mózgi prasą i telewizją które trudno nazwać wolnymi.

    Zbliżenie europejsko rosyjskie – bez problemu, zarówno w Rosji jak i w Unii są w rządach ludzie o komunistycznych poglądach i korzeniach. Dobrze się dogadają.

    Nie mam nic przeciwko zachwytowi nad światem – sama też uważam, że świat i życie mimo wszystko są wonderful, jednak bardzo mnie dziwi takie zamykanie oczy na rzeczywistość, która staje się wręcz nieopisanie napięta. Podobnie jak w 1910r..

  9. „Nie chcę burzyć wspaniałego sielankowego spojrzenia na otaczającą nas rzeczywistość”

    Ono nie jest sielankowe, to jest potrzeba dostrzegania rzeczy dobrych.

    „ale sytuacja na arenie międzynarodowej dawno nie była tak napięta”

    Ale jak to podważa tezę, że jesteśmy w takim momencie historii, w którym niespotykana liczba ludzi żyje w pokoju i dobrobycie?

    „Jeśli chodzi o wolność w dzisiejszych czasach, trudno tu mówić o swobodzie wybierania światopoglądu kiedy milionom ludzi codziennie pierze się mózgi prasą i telewizją które trudno nazwać wolnymi.”

    To jest, za przeproszeniem, pierdolenie. Nijak nie likwiduje to wolności do wyłączenia telewizora.

    „bez problemu, zarówno w Rosji jak i w Unii są w rządach ludzie o komunistycznych poglądach i korzeniach”

    Ale co z tego wynika?

    „Nie mam nic przeciwko zachwytowi nad światem”

    Gdybyś zwróciła uwagę na tytuł notki, to może umożliwiłoby Ci lepsze skumanie, o co chodzi.

    „jednak bardzo mnie dziwi takie zamykanie oczy na rzeczywistość”

    Och, ale ta notka nie jest o napięciach, tylko o tym, co jest i jest dobre.

    „która staje się wręcz nieopisanie napięta”

    E tam, kryzys kubański.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s