Niestabilny wszechświat równoległy

Jedną z moich ulubionych wkrętek na długie, ulewne wieczory (serio, ziom się właśnie dostał na parking i mówi, że jakby nie SUV, to by nie miał jak drzwi otworzyć) jest opcja: wylądowaliśmy w równoległym wszechświecie; który pewnie zaraz pierdolnie.

Realizm magiczny

Patrzę na burzę i oprócz oczywistości widzę tam fantastyczną historię. Bo może przestaliśmy latać na księżyc i jak grzmi tak jak dziś znaczy, że reptalianie atakują i wszelkie rozbłyski są tylko dlatego, że torpedy fotonowe rozbijają się o atmosferę. Że normalna burza byłaby inna, bardziej spokojna, a ta musi być niesamowita, bo jest spowodowana przez jakieś tajemnicze energie prosto z kosmosu.

Takie balkonowe opowieści o tym, co dzieje się tam, gdzie nie widzimy dostatecznie dobrze robią mi na potrzebę niesamowitości w życiu.

Mnie robią. Nie wszystkim jednak. Stąd potrzeba wrzucania zdjęć samolotów na niskim pułapie lub podchodzących do lądowania i zastanawiania się, dlaczego nie widać smug kondensacyjnych (co też nie jest prawdą, pojawiają się przecież smugi – panie, przebacz mi bo zgrzeszyłem niepamięcią, jak się nazywają – na skrzydłach).

Mówi się nam, że gorące powietrze z silników w niskiej temperaturze wysoko nad ziemią zostawia takie smugi. No, nie bardzo. Gdyby tak było pasażerowie siedzący z tyłu samolotu mieliby okna przysłonięte “białym mlekiem” podobnie jak w przypadku gdy wlatuje się w chmurę. Siedziałam nie raz w tylnej części samolotu i nigdy nie widziałam, by coś się działo z gorącym powietrzem z silników.

Krocząc doliną niesamowitości

Dla mnie koncepcja uncanny valey jest prosta – to, co mieści się w zakresie, ale mocno poniżej mojego porno. Nie dla wszystkich – na szczęście (dzięki temu #ttdkn będzie mógł się wybrać na tłuczenie buca w Rondzie Sztuki). Są, nie ma się czego wstydzić, ludzie, którym w tej dolinie jest wygodnie i prawdziwie. Mam przecież potrzebę tłumaczenia sobie rzeczywistości. Mam też potrzebę widzenia rzeczy w ich kształcie istotnym.

Istotnym?

Kiedy zejdę do najniższych pokładów emo i ujawnię sam przed sobą, co widzę, to wiem, że widzę za moim okiem ciemność. Że to tylko jakieś oddziaływania pomiędzy cząsteczkami i fale (niestety, nijak to podobne do ładnych rysunków protonu z neutronem w jądrze i obrazu z oscyloskopu). No mam taką cichą potrzebę postrzegania bezzmysłowego.

Ale to mój sens istotny. Istnieje jednak spora namiętność do obudowywania rzeczywistości w historie. Tak jak ja to robię ze swojego balkonu w burzowy wieczór. Wtedy zwykła smuga kondensacyjna staje się chemicznym opryskiem. Zwykłe „zaleca się nie mówić mama i tata przy rodzicach jednopłciowych” staje się zakazem mówienia mama i tata. Zwykły transport pomocy humanitarnej staje się transportem broni.

Ze słońcem twarzą w twarz

Zastanawiało mnie, czy jak się zapłodni bykiem-czempionem jałówkę, bo przecież jak najlepsze mięso trzeba uzyskać, albo i übermleczność – to jest to już modyfikacja genetyczna? Nie mówiąc już o inseminacji. Albo o szczepieniu drzew! Albo o pszenżycie!

W niskich pokładach mojego emo, tam gdzie odkrywam kształt rzeczy, oczywiste jest, że skoro wszystko jest tylko konstruktem wyrosłym z tego co i jak pod deklem – manipulacja (ale zmiana, a nie przekłamanie, FFS) jest naturalna, pożądana, nieuchronna.

Spójrzmy na helikopter – najbardziej diabelską z maszyn latających. Niepodobny do czegokolwiek co lata w przyrodzie, a lata. Wykorzystuje jakieś paskudne, brudne prawa fizyki. Ale – nie zostawia smug kondensacyjnych! (Sprawdzić, czy nie te wynalazki, co popieprzają 500 km/h).

Ratowanie życia człowieka wstrzykiwaniem różnych dziwnych rzeczy w serce i napierdalaniu go prądem też nie jest zbyt naturalne. Cytostatyk to takie słowo, za którego użycie każdy z nas powinien być skazany na wieczne potępienie. A insulina jako insult, idzie za nim kara borza.

Płęta

Namiętności do drugiego człowieka dzielą się na takie, które:
– zostają, mimo, że ktoś pierdoli aż cyce miękną;
– urywają miękkie cyce.

Oberwałem po ryju ekonomią. Jako najbardziej ekumeniczną z nauk.

Skoro nie wiem jak uratować kogoś, kto jest mi bliski, przed wiarą w konstrukty – jak mógłbym je tłumaczyć zupełnie obcym ludziom?

Zostanę na balkonie i będę obserwował błyski wyobrażając sobie, że nade mną toczy się paskudna wojna o przyszłość planety.

Advertisements

4 thoughts on “Niestabilny wszechświat równoległy

  1. Od dziś koniec grzmotów i błysków. Produkcja mgły maskującej wokół najwyższych budynków zostaje wstrzymana. Broń błyskająca krzyżowała się z technologią broni dźwiękowej. Nie wiadomo, kto wygrał, ale to, że wciąż żyjemy, świadczy, że ci po naszej stronie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s