Dyktatura ekonomizmu

Obniżmy podatki

CIT wynosi 19% – ku zdumieniu fanów obniżania podatków – jest to bardzo niski podatek, nawet jak się będzie chciało fapać nad krzywą Laffera.

Z dawnych czasów pamiętam, że wszystkie narzekania na system podatkowy, choć stawki CIT wynosiły wtedy znacząco więcej, odnosiły się do stabilności i przewidywalności systemu. Emo odnoszące się wprost do wysokości obciążeń było zupełnie żadne. Ale co to były za czasy i co ja mogę z nich pamiętać? Czasy były takie, że liberalna rewolucja z czasów Balcerowicza. I, w tym niby wymarzonym korwinlandzie – stawki podatku dochodowego dla przedsiębiorców były zdecydowanie wyższe [wstawić źródło].

Ekonopornografia

Nie pamiętam czy kiedykolwiek podczas jakiegokolwiek spotkania biznesowego (w sensie: zrobilibyśmy to a tamto) padło no nie, to sie nie opłaca, podatki nas zeżrą.

Trzeba sobie powiedzieć jasno i uczciwie – próg wejścia na rynek nie jest bezpośrednio zależny od wysokości podatków – jest zależny od posiadanego kapitału. Nic tak skutecznie nie eliminuje z gry rynkowej jak brak hajsu. Stąd też moja obawa podstawowa – liniowy CIT wcale nie wspiera mikro i małej przedsiębiorczości, a wspiera tych, którzy są już na rynku aktywni. I teraz coś, co przeciętnego korwinistę rozłoży na cyce: system podatkowy powinien służyć sprawiedliwości, ale sparwiedliwości rozumianej tak, by mniejsi gracze na rynku również mieli szanse.

Punkt wejścia

Z pozycji przedsiębiorcy, który dopiero wchodzi na rynek najważniejszy jest przywilej wynikający z innowacyjności (tu: różnie rozumianej, może to przecież być jakość i bliskość kontaktu z klientem). Innowacyjność będzie zabijało takie samo traktowanie przedsiębiorstw już działających i tych pozbawionych kapitału. Sprawiedliwość to nie równość.

Kradno!

Idea jest prosta – jeśli chce się mieć innowacyjną gospodarkę, to trzeba jej stwarzać warunki. M.in. poprzez dywersyfikację progów podatkowych.

Reklamy

6 myśli na temat “Dyktatura ekonomizmu

  1. Eli

    I teraz coś, co przeciętnego korwinistę rozłoży na cyce: system podatkowy powinien służyć sprawiedliwości, ale sparwiedliwości rozumianej tak, by mniejsi gracze na rynku również mieli szanse.

    Etam. Sprawiedliwy jest tylko brak jakiegokolwiek systemu podatkowego wynikający z braku aparatu pobierającego podatek, oczywiście. ^^J

  2. I teraz coś, co przeciętnego korwinistę rozłoży na cyce: system podatkowy powinien służyć sprawiedliwości, ale sparwiedliwości rozumianej tak, by mniejsi gracze na rynku również mieli szanse.
    +1

  3. Pytanie do przeciętnego antykorwinisty (jak rozumiem). Co to jest sprawiedliwość???
    Żeby nie było – dla mnie 19% jest w porzo, samo płacę tylę i nie czuję się prześladowane, korwinistą też nie jestem, bycie fanem gościa co chce odbierać prawa ludziom za płeć i orientację (oj, oberwałoby mi się) nie mieści się w moim światopoglądzie.
    Po prostu skręca mnie jak słyszę o sprawiedliwości. Dodajmy jeszcze do tego prawo i mamy znaną i lubianą bandę sejmową.
    Nie ma czegoś takiego jak sprawiedliwość. Ważne są za to jasne i przejrzyste zasady. Dla mnie ważniejsze jest bym wiedziało na jakich zasadach gram, jak zasady mi się nie spodobają, to poszukam innej piaskownicy. Tymczasem w Polsze nie wiadomo nic, poza tym że z powodu bycia „przedsiębiorcą” (ta, my ass, musiałom założyć „działalność” żeby roboty nie stracić, taki ze mnie podmiot gospodarczy) jestem potencjalnym przestępcą, muszę faktury do piersi tulić jak papiery wartościowe itp itd, a cola w robocie (przepraszam – „u klienta”) to mój zysk za który powinnom odprowadzać datek. To jest po* a nie same podatki które dla firm są raczej proste, to obywatele nie mający działalności mają pod górkę, gdy dowiedzą się że PDF na stronie tepsy to nie faktura i nie wolno im za to internieta odliczać.

  4. @Jiima
    „Po prostu skręca mnie jak słyszę o sprawiedliwości.”

    Nie istnieje coś takiego jak „sprawiedliwość” rozumiana w sposób absolutny. Ale to chyba lepiej opiszą Ci skrajni libertarianie – dużo bardziej wolnościowi od Korwina-Mikke.

    „Dla mnie ważniejsze jest bym wiedziało na jakich zasadach gram”

    Co jest bardzo popularne w liberalnej kulturze ekonomicznej: ujawnianie całego zestawu zasad w sposób łatwy i pewny do interpretacji nie jest pożądane. Bo ułatwia podmiotom, które nie posiadają kapitału poruszanie się na rynku.

    „Tymczasem w Polsze nie wiadomo nic,”

    Wiadomo dokładnie wszystko, tylko ta wiedza kosztuje sporo hajsu.

    „ta, my ass, musiałom założyć „działalność” żeby roboty nie stracić, taki ze mnie podmiot gospodarczy”

    To jest problem spychania pracowników etatowych do pozycji zleceniobiorcy – co bardzo opłaca się ze względu na wskaźniki finansowe firmy – ale bardzo słabo opłaca się pracownikowi; to też jest przykład na to, jak kultura ekonomii liberalnej robi krzywdę ludziom.

    „muszę faktury do piersi tulić jak papiery wartościowe”

    I tu znów przykład na to, jak osoba występująca z pozycji braku kapitału jest poddawana opresji: dla Ciebie ryzyko nieścisłości w prowadzeniu rachunkowości to finansowa śmierć – dla korporacji – najwyżej kara, która pewnie jest wzięta pod uwagę w jakichś funduszach rezerwowych.

    „a cola w robocie (przepraszam – „u klienta”) to mój zysk za który powinnom odprowadzać datek”

    A to nie jest tak, że wszystko, co mogłoby być funduszem reprezentacyjnym jest uzależnione od obrotu? Jeśli tak ciągle jest – to kolejny przykład na to, jak wygrywają duże korporacje.

    „To jest po*”

    To nie jest popierdolone. To jest zasadne i celowe. Kapitalizm ma robić dobrze kapitałowi, a nie drobnemu przedsiębiorcy. Zwłaszcza takiemu, który z chciwości i potrzeby wyników pomiata swoimi pracownikami zmuszając ich do samozatrudnienia.

    „PDF na stronie tepsy to nie faktura”

    Faktura jest albo na papierze – albo potwierdzona przez podpis elektroniczny.

    Oczywiście – problemów jest znacznie więcej – ale zawsze należy pamiętać, kogo te problemy kosztują najwięcej: kosztują mały biznes.

    I tutaj nie pomoże korwinizm, który jest kolejnym krokiem do zrobienia dobrze kapitałowi – tu potrzebny jest sensowny system, który rozłoży obciążenia „sprawiedliwie”.

  5. @Eli
    Ja nie bronie „drapieżnego kapitalizmu”, a jak już wspomniałom facet który uważa mnie za przypadek pod przymusowe leczenie, a około 50% moich znajomych za bezmózgie automaty do kuchni i wychowywania dzieci to nie moja bajka. Ale zawsze robie się ostrożne gdy ktoś chce mi robić dobrze, gdym o to nie prosiło. Twoje hipotezy pewnie też mają w sobie sporo prawdy – im bardziej pokręcony system, tym więcej okazji do dojenia obywateli – a uwierz, „państwu” jest naprawdę obojętne czy wydoją megakorporację czy firmę „działalność gospodarcza przy sprzedaży pietruszki Kowalskiego”, przy czym jak zauważyłeś, korporacja ma to w d*, prezes kupi sobie jednego lexusa mniej, a akcjonariuszy się nie powiadomi (to też jużem widziało – dwa raporty finansowe na raz. „Optymistyczny” dla akcjonariuszy i realistyczny dla kontroli ze skarbówki). Tymczasem Kowalski nie będzie miał na pietruszkę i tyle na temat kolejnego badylarza.

    Z drugiej strony jakoś tak nieuczciwe wydaje mi się dawanie ludziom czy nawet potworom (wielka firma jest trochę jak taki borg czy coś, bo żaden człowiek nie panuje nad nią) po łapach tylko za to, że istnieją a ktoś inny też chciałby. Owszem, można zastanawiać się czy taki gostek dorobił się swojej pozycji uczciwie (typowy zarzut w Polsze), ale tu sprawa jest jasna – jak nie uczciwie to znajdźcie na to dowody i posadźcie go, a jak się nie da to zgodnie z zasadą domniemania niewinności buzie w kubeł. Inaczej będzie to tak jak z copyright levies czyli opłatą od urządzeń kopiujących, którą musisz ponosić bo BYĆ MOŻE skopiujesz na nich coś nielegalnie…

  6. „Tymczasem w Polsze nie wiadomo nic,”

    ,,Wiadomo dokładnie wszystko, tylko ta wiedza kosztuje sporo hajsu.”

    czyli nie wiadomo. Zresztą jest kupa kwestii istotnych dla dużych korporacji, w ktorych tak na poważnie nic nie wiadomo, niezależnie od tego kto ile za tę ,,wiedzę” zapłacił. No i jeszcze ta cudowna nieprzewidywalność wymiaru sprawiedliwości…

    19% byłoby okej, gdyby nie Wyspy Dziewicze.

    Ja bych przytulił trochę bardziej podatki do tych fantów, których nie można z dnia na dzień zabrać pod pachę i spieprzać poza jurysdykcję.

    Poza tym pełna zgoda z autorem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s