Niewidoma ręka rynku

Uczciwością i pracą ludzie się bogacą

Leżałem ostatnio w łóżku w Otwocku, na wprost miałem telewizor i w tym telewizorze puścili Młode Wilki 1/2. I nie mogłem oderwać wzroku, bo biznes spirytusowy lat 90 odcisnął się we mnie dosyć mocno. No i też dlatego, że to bardzo zły film, a ja lubię złe filmy.

Wiecie, gdzie podziały się fortuny ludzi, którzy na przemycie spirytusu zarobili nieprzyzwoicie obrzydliwą masę hajsu? Rozjebali. Dokumentnie. Jako bardzo młody człowiek nasłuchałem się opowieści o imprezach, na które przylatywali helikopterami. O dilerach koksu, którzy czekali pod domami. O dzikich awanturach w burdelach, bo erotycznej tancerce „kłak z pizdy wpadł mi do drinka”. Słyszałem opowieści ludzi, którzy nie mieli już nic więcej poza opowieściami. Wspomnienia dawnej świetności; wykręcony świat w którym zamawiano prostytutki do sprzątania mieszkań. Wspomnienia ludzi dzień-w-dzień upierdolonych gorzałą, ukrywających się przed wyrokami. Historie ich wykręconych młodości, kiedy handlowali walutą albo przemycali różne rzeczy.

Kiedy myślę o zupełnie wolnym rynku myślę właśnie o takich ludziach. Ludziach, którzy w zdecydowanej większości nie zasługiwali na cokolwiek, co było ich udziałem.

Kapitalna akcja

My, konsumenci, jesteśmy burą suką kapitału. My, pracownicy, jesteśmy burą suką kapitału. My, kredytobiorcy. My, zwykli ludzie, robotnicy, pracownicy biurowi, menedżerowie niskiego, średniego i wysokiego szczebla. My, prowadzący działalność gospodarczą, my właściciele małych i średnich przedsiębiorstw. My wszyscy, uzależnieni od wskaźników ekonomicznych, od kaprysów kapitału. Jesteśmy burą suką, na pasku czegoś, czego tak naprawdę nie ma.

Kiedy korwiniści czy kolibrzyści, czy jacykolwiek inni zwolennicy liberalizacji gospodarki mówią o obiektywnym dobru, które przynosi gospodarcza wolność, niskie podatki, jedynie minimalna redystrybucja (lub najchętniej zupełny jej brak), brak regulacji i uznanie prymatu zasady chcącemu nie dzieje się krzywda – widzę świat ludzi, którzy w takich warunkach radzili sobie świetnie. To nie jest świat ludzi, którzy czytają tego blogaska. To nie jest świat, w którym chcieliby żyć członkowie TTDKN. W tym świecie nie chcieliby także żyć zwolennicy Partii Wolność i Praworządność. Jeśli dziś jesteśmy burą suką na pasku kapitału – to jednak kapitał ma ograniczenia. Na pilnowanie kapitału zrzucamy się wszyscy i to nam się opłaca. Oczywiście – dobrze by było, gdyby kapitał w większym stopniu finansował ograniczanie samego siebie.

#ludziektórymkapitałzrobiłdobrze

Kiedy robisz dobrze kapitałowi – kapitał robi Ci dobrze. Chyba że akurat kapitałowi opłaca zrobić dobrze sobie.

Podstawowym problemem zwolenników überliberalizmu gospodarczego jest pominięcie ważnego elementu: kapitał to nie zasoby finansowe. Widziałem to bardzo dobrze: mały biznes, który dzięki rozsądnemu wykorzystaniu zasobów finansowych, zasobów ludzkich i dobrych relacjach z kapitałem stał się w ciągu ostatnich ośmiu lat poważnym przedsiębiorstwem, dorobił się nawet kultury korporacyjnej. Coś, co było wyzwaniem i radością – stało się zwykłą, codzienną jebaniną ludzi, którzy nie czują związku. Ale: ci ludzie mają coś wspólnego – wszyscy spłacają się kapitałowi. Mają kredyty gotówkowe, kredyty na mieszkania, kredyty na samochód. Sama firma zaś – mimo, że dla przeciętnego gospodarczego liberała osiągnęła poziom, w którym można powiedzieć, że to kapitał – ciągle jest na pasku, łasce i woli kapitału. Owszem, ich dzisiejsze zasoby finansowe są ogromne w porównaniu do miejsca, z którego startowali. Ale w żadnym stopniu nie zmniejszyło to ich zależności od kaprysów kapitału. Ich kredyty, ich leasingi, zależność ich pracowników od kapitału, zależność ich rozwoju od tego, co kapitałowi najbardziej się opłaci – ma ten sam udział, choć pieniądze większe. Czy jakaś dramatyczna liberalizacja rynku opłaciłaby im się? Wątpię, byliby jeszcze bardziej podporządkowani decyzjom i presji oszczędności – przenoszenia kosztów w miejsce, gdzie najmniej boli udziałowców.

Żyjemy w cyberpunku

Kiedyś sobie zrobię ładny kołowy wykres udziału różnych przedsięwzięć, które finansują mi czas na pisanie takich blogonotek. Radzenie sobie z kapitałem pewnie będzie sporą częścią. Mam dużą radość pracować z ludźmi, którzy bardzo dbają o to by postępować zgodnie z zasadami, którzy przywiązani są do reguł i procedur, którzy szanują prawo. Cieszę się, że mogę się różnić od tych wszystkich wolnorynkowych fapaczy, którzy krzyczą, że gdyby nie ta obrzydliwa hydra, która żre cały ich zysk, to by pokazali na co ich stać. Bo wiecie: jeśli nie radzisz sobie na rynku, na którym funkcjonują jasne i proste zasady – nie poradzisz sobie na rynku, gdzie wygrywa ten, który żadnych zasad trzymać nie musi.

Reklamy

34 myśli na temat “Niewidoma ręka rynku

  1. @bart
    Jedną z najwspanialszych rzeczy, która wynika z podlewania się gorzałą na niewyspany dekiel jest, że się niewiele pamięta. Nawet jeśli, to albo wryło mi się w jakąś niepamięć trwałą (choć chyba nie, bo wychodząc miałem pomysł na notkę „nasza wielka, wspólna, mieszczańska szafa krakowska”), albo hivemind.

  2. A ja się czepnę, od zdjęcia pana Stanisława notka trochę meandruje („Podstawowym problemem zwolenników überliberalizmu gospodarczego jest pominięcie ważnego elementu: kapitał to nie zasoby finansowe.” – wha?), ale to może ja po prostu jestem tępy. Początek i koniec z wnioskami się mi bardzo, natomiast.

  3. @: kapitał to nie zasoby finansowe

    Kapitał ludzki, wiedza, zum Beispiel, korpo IT które jest warte tyle, co wiedza w łbach ludziów, bo przecież nie komputery, które za 2 lata nic nie będą warte.

  4. Jedno mnie gryzie: czy w naszym smutnym chorym kraju zasady sterujące rynkiem są rzeczywiście jasne i proste? Bo po tym, jak z kaprysu premiera nagle postanowiono pozamykać sklepy z jakimś-cudem-legalnym towarem, to widzę tutaj podwójny absurd: po raz, że najpierw się uchwaliło prawo, pozwalające na obrót pigułami których nikt nawet nie raczył wcześniej przebadać, a po dwa, że potem nagle władza ni z gruchy ni z pietruchy, jednym carskim ukazem, tymi pigułami handlować zabroniła. To jak to w końcu jest? I tak najwyżej wybijają się kolesie, którzy olewają zasady albo naginają je do własnych celów, ale jak sam powiedziałeś, zapominają o jednym: co leci w górę, musi kiedyś spaść.

  5. Piękna notka! I następna też.
    @”najpierw się uchwaliło prawo, pozwalające na obrót pigułami których nikt nawet nie raczył wcześniej przebadać, a po dwa, że potem nagle władza ni z gruchy ni z pietruchy, jednym carskim ukazem, tymi pigułami handlować zabroniła”
    Ale żyjemy o tyle w państwie prawa, że skoro państwo w panice moralnej posunęło się do carskiego ukazu, to teraz poszczególne sklepy (zamknięte na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej i niepowiadomione w prawidłowy wg KPA sposób o decyzji) wystąpią z roszczeniami (za które ja zapłacę,pan zapłaci etc.) Z drugiej strony – to bardzo podobne do kejsu agencji towarzyskich: czerpanie korzyści z cudzego nierządu jest zakazane, ale poznawanie ze sobą #ludziktórzy jest oczywiście legalne. Im bardziej zza dozwolonej oficjalnej działalności wystaje lewa działalność rzeczywista, tym większa szansa na kopniak w dupę ze strony władzy (będącej w prawie lub nawet poza, jak w tym przypadku – ale boli podobnie).

  6. SM:
    I to też gryzie tzw. „korwinistę”, tylko tych prawdziwych, a nie te mitologiczne stwory z opowiadań Gospodarza i W. Orlińskiego.

    Y.

  7. Ale co zrobić? Kijem nauczyć, że prawa się przestrzega? Jak ten kraj znam, to z przyzwyczajenia ludzie będą kombinować, jak tu zrobić wbrew. A jak nie kijem, tylko autorytetem, to gdzie my znajdziemy takich, którzy dadzą przykład i będą przestrzegać prawa, które sami wymyślili? Zawsze jest tak, że idea dobra, tylko ludzie do dupy.

  8. @Mike
    „Kijem nauczyć, że prawa się przestrzega? ”

    Na początek to oczywiście edukacja. Bo ja wiem, np. odmowa promocji do następnej klasy w gimnazjum czy liceum, usunięcie ze studiów z wilczym biletem na 3 lata za ściąganie i plagiaty.

    A potem to już ludzie chyba będą przywykli, że prawo jest po to, żeby je przestrzegać.

  9. „Ale co zrobić? Kijem nauczyć, że prawa się przestrzega?”

    Sam gospodarz bardzo korwinistyczne podejście ma do surowości kar. I w ogóle jakieś dziwne pojęcie, że korwinistyczna utopia to jakiś ponury i romantyczny Dziki Zachód, a nie nudne państwo policyjne.

    Y.

  10. @yzek
    Ale to może odpowiedz najpierw skąd brak jakiejkolwiek refleksji u korwinistów?

    „Sam gospodarz bardzo korwinistyczne podejście ma do surowości kar. ”

    Gówno wiecie o moim podejściu do surowości kar, obywatelu.

  11. @Eli: No i to jest bardzo dobry kij. Bo przepisy u nas przekombinowane tylko dlatego, żeby nawet Ostapa Bendera dało się udupić, a każdemu Polakowi wydaje się, że jest lepszym kombinatorem niż Ostap Bender. Rzeczywiście: jak się wreszcie nauczą przestrzegać prostych przepisów, to jakoś normalniej się zrobi. Bo z jednej strony obywatel kombinuje, jak to zrobić, żeby mu urząd złośliwie nie dosrał, a z drugiej urząd kombinuje, jak tu obywatelowi złośliwie dosrać.

  12. „Ale to może odpowiedz najpierw skąd brak jakiejkolwiek refleksji u korwinistów?”

    Oho, pytanie w stylu „kiedy pan przestał bić żonę”? Czy może mam się doszukiwać pogłębionej refleksji w zacytowanym sloganowym tekście propagandowym?

    Mój punkt będący: odkąd Korwin Korwinem a jego kanapy kanapami, zawsze postulowali zwiększenie nakładów na mechanizmy wymuszania szacunku dla prawa. Jak to się ma do prawa dżungli wczesnego etapu transformacji ustrojowej w Polsce. Ale pewnie moje wątpliwości są tylko dowodem mizerności intelektualnej, bo korwinistom brak zdolności do refleksji z definicji? Miło tutaj jest, całkiem jak u WO.

    Y.

  13. „Czy może mam się doszukiwać pogłębionej refleksji w zacytowanym sloganowym tekście propagandowym?”

    A to akurat notka sąsiednia, choć zbliżona tematycznie.
    Y.

  14. @Mike
    „a z drugiej urząd kombinuje, jak tu obywatelowi złośliwie dosrać.”

    E, to się właśnie dosyć mocno zmieniło przez ostatnie 20 lat.

    @yzek
    „zawsze postulowali zwiększenie nakładów na mechanizmy wymuszania szacunku dla prawa”

    Na co pieniądze wytrzasną sobie z – i tu pytanie o korwinistyczną refleksję – czyjej dupy?

  15. Eli, ale zawsze znajdzie się jakiś złośliwy kutas. Zgoda, teraz to już nie reguła, ale czasem trafi się wredny buc-urzędas, który dojebie się do byle czego dla zasady.

    Zresztą w temacie idiotycznych przepisów: jest sobie rewolwer Colt-Walker i rewolwer Remington NMA. Oba kaliber .44, czarnoprochowe, kapiszonowe, z obu da się kogoś zastrzelić. Colta możesz mieć bez pozwolenia, Remingtona nie – bo debil z KGP wymyślił, że broń czarnoprochową można posiadać bez zezwolenia tylko jeśli została zaprojektowana przed 1851 rokiem – ot tak, z dupy. Albo Fiat Secienko bez kratki i Fiat Secienko z kratką – za jednego ci odliczą VAT, za drugiego nie, mimo że z obydwu taki samochód dostawczy jak z koziej dupy waltornia.

  16. OK, zatem lecimy (internet coś się psuł):

    „Na co pieniądze wytrzasną sobie z – i tu pytanie o korwinistyczną refleksję – czyjej dupy?”

    Z tej samej z której wyciąga się zajebistą refleksję, ze korwinistyczne państwo nie ściągałoby podatków. Lepiej wychodzi chwyt na studenckość, mieszkanie u rodziców czy cokolwiek z zestawu tradycyjnych przynęt na strolowanie korwinisty.

    Y.

  17. hmmm, trochę samaniewiem, ale postaram się być delikatny:
    „Z tej samej z której wyciąga się zajebistą refleksję, ze korwinistyczne państwo nie ściągałoby podatków.”

    no langsam, langsam: skąd wpadłeś na pomysł, jakobym miał uważać, że korwinowy kraj nie będzie ściągał podatków?

    a dalej: gdybyś był zdolny do refleksji, wiedziałbyś, że szacunkowe koszty zmiany systemu, byłyby zajebiście wysokie.

  18. „skąd wpadłeś na pomysł, jakobym miał uważać, że korwinowy kraj nie będzie ściągał podatków?”

    Aha, czyli nie zrozumiałem głębokiego drugiego dna pozornie prostego pytania „z czyjej dupy”. Meh.

    Zasadniczo wiem kto tu rządzi, a kto może panu majstrowi skoczyć, zatem proponuję podskok taki: ani słówka póki nie zobaczę uzasadnienia, że korwinland to byłby gangsta paradise. Odpowiedź potraktuję odpowiednio: jak chcesz się mnie pozbyć, to wystarczy „to oczywiste drogi Watsonie, a Ty jesteś niedouczony.

  19. „wiedziałbyś, że szacunkowe koszty zmiany systemu, byłyby zajebiście wysokie.”

    I oczywiście nie mówimy tutaj tylko o kosztach finansowo-materialnych? Bo akurat w takiej transformacji „największy koszt” to nauczenie ludzi, że można inaczej niż w PRLu. A cała reszta też nie w kij dmuchał.

  20. najpierw przemytnicy alkoholu, czyli patologia wynikła z BRAKU wolnego rynku, a potem – na podstawie tego – krytyka wolnego rynku. WTF?

  21. Wykrzykuje moje zdziwienie. Konserwatywny liberalizm zaklada istnienie zasad. Silnie strzeżonych przez silne panstwo. Ale – NIEWIELU. Wiec przyklad zupelnie nietrafiony, bo obchodzeniem zasad najczęściej zajmuje sie specyficzna grupa ryzykantow-żyj-szybko-itd.

  22. @smutnyfrustrat
    Konserwatywny liberalizm zakłada bardzo wiele rzeczy. Koncepcja pamięci wody również.

    „Silnie strzeżonych przez silne panstwo”

    Trolololo, mieliśmy już w historii takich, co z hasłem „wolność” na ustach rozmontowali niejedno państwo. Oraz: się okazuje, że do pilnowania zasad to trzeba mieć np. silne związki zawodowe. Tu się tylko zaśmieję ponuro.

    „Wiec przyklad zupelnie nietrafiony, bo obchodzeniem zasad najczęściej zajmuje sie specyficzna grupa ryzykantow-żyj-szybko-itd.”

    Oczywiście – i w tym neoliberololo państwie tacy będą mieli najlepiej. (Przeanalizuj to sobie na podstawie zasady „chcącemu nie dzieje się krzywda”)

  23. Koncepcja pamięci wody również.
    Koncepcję pamięci wody da się jakoś zweryfikować
    Oczywiście – i w tym neoliberololo państwie tacy będą mieli najlepiej. (Przeanalizuj to sobie na podstawie zasady „chcącemu nie dzieje się krzywda”)
    No właśnie. Albo najgorzej – jeśli podejmą ryzyko i przegrają. O to właśnie chodzi – aby ryzykanci nie byli wyrzutkami społeczeństwa, rozwalającymi jego zasady, ale jego siłą napędową.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s