O wyższości gejów nad heterykami

Cała fejsbukowa drama, jaka przetoczyła się ostatnio przez okolice think tanku dyskurs-kultura-nauka zupełnie mnie nie nawilżyła, bo:

pedały górą

Bo my te problemy przechodziliśmy jakieś 6-10 lat temu. Ja osobiście – jakieś 7-8. Nim powstała nasza-klasa czy fejsbuk: pierwszymi, prawdziwie społecznościowymi portalami były serwisy gejowskie (lesbijskie pewnie też, ale nie zaglądałem, bo to nie było moje porno). Prywatne wiadomości? Grupy tematyczne? Galerie zdjęć? Czaty, fora i co tam jeszcze typowego dla dzisiejszych społecznościówek? To wszystko było już dawno temu.

Osiem lat temu byłem młodym gnojkiem, któremu coming out w swoim liceum wydawał się dużo bezpieczniejszy niż założenie konta w jakimś gejowskim serwisie randkowym. No bo tak: a co jeśli przypląta się jakiś świr? Albo zwykły złośliwy kawał ciula, który będzie mnie chciał wszędzie wyoutować? Albo odnajdzie mnie tam ktoś, przed kim z różnych powodów bardzo nie chciałbym się przyznać?

Dziś takie pytania w kręgu cywilizacji śmierci kwituje się wzruszeniem ramion. Jednak w 2002 roku to był dla mnie poważny problem. Uznałem wtedy, że to niebezpieczne – ograniczyłem się tylko do komentowania jakichś forów pod losowym nickiem, starając się nie zdradzić jakichkolwiek informacji, które umożliwiłyby identyfikację.

Trochę śmieszą mnie obawy ^wo – bo co takiego można pokazać na fejsbuku? Kilka pijanych fotek? Kilka głupich komentarzy na czyichś tablicach? Wielkie mi halo. A osiem lat temu bez większych rozterek ludzie powierzali jakimś nieznanym kolesiom i firmom bardzo wrażliwe dane dotyczące seksualności, fetyszy, gołe fotki, wszystko to, co umożliwia zidentyfikowanie miejsca zamieszkania, pracy, studiów, itd. – i co? I nic. Nie słyszałem o przypadku, w którym administrator czy właściciel takiego serwisu wykorzystał dane przeciwko swojemu użytkownikowi. Stąd nie spodziewam się, żeby Facebook poszedł w tę stronę. Nawet, jak będzie sprzedawał jakieś dane, które będą umożliwiały podsuwanie jakichś stargetowanych reklam – meh. Zero-drama, folder spam.

Zostałeś oznaczony na zdjęciu w albumie

Byłem tam, widziałem co się działo, nic ciekawego do oglądania, proszę wycieczki – prosimy dalej. Przyjdzie jakieś międzynarodowe GIODO i powie fejsbukowi jak ma obchodzić się z danymi. Naprawdę, nie ma się czego bać – czasy strachu w europejskim internecie bezpowrotnie minęły.

Advertisements

21 thoughts on “O wyższości gejów nad heterykami

  1. Ja najbardziej nie rozumiem tego strachu przed stargetowaną reklamą. Że będą mi podsyłać rzeczy, które mnie mogą zainteresować, a nie jakieś na pewno niepotrzebne pierdoły? Normalnie strach, co to będzie.

    Poza tym, skoro były skin może w tym kraju zostać prezesem telewizji, a kibol – ministrem, to naprawdę nie czuję, że mam się czego bać.

  2. Złapałem się ostatnio na smutnej konstatacji, że znajomi z Fejsa, z którymi straciłem kontakt w realu, dzielą się na dwie kategorie:

    1. ci, z którymi straciłem kontakt – i to dobrze, chwalmy Pana, że nie muszę ich spotykać,

    2. ci, z którymi straciłem kontakt – i to niedobrze, ale nie za bardzo mamy o czym gadać, bo kontakt się urwał.

    Z całą resztą kontaktuję się kanałami dużo lepszymi i wydajniejszymi niż Fejs. No więc po co mi ten Fejs, drogie kochane Bravo?

  3. @Mruwnic
    No tu nie działa, z jakiegoś dziwnego powodu #nieogarniamwordpressa

    @Bart
    „Z całą resztą kontaktuję się kanałami dużo lepszymi i wydajniejszymi niż Fejs.”

    Ja nie wiem, mam #ttdkn i ziomalki mojej siostry.

  4. @Eli
    Ale dlaszego geje? W zasadzie każdy rozsądny człowiek może dojść do wniosku, że:
    1. Ekshibicjonizm internetowy to nie jego fetysz i w związku z tym nie ma konta na FB, NK czy XXX.
    2. Co z tego że reklama targetowana itp. Jiima miało kiedyś sporo polewki z reklamy targetowanej. Akurat się złożyło że oglądaliśmy ze znajomymi początkowe odcinki anime „Bleach”, wtedy jeszcze nie było ono znane i bezsensowne. Reklama stargetowana wyskakująca z Google AdWords nieodmiennie nam serwowała środki piorące…
    Co do prywatności, sytuacja jest podobna. Gugiel może przeczytać wszystkie nasze mejle. A onet i wp to niby nie? Prawdziwy fan prywatności powinien wyłącznie przez jabbera po https bo wszystko inne da się gdzieś przeczytać.
    3. Powiedzcie mi po co mam mieć profil na FB to może się skuszę. I na reklamę kontekstową dla biseksualistów też.

  5. @Powiedzcie mi po co mam mieć profil na FB to może się skuszę.

    Możesz pograć w FarmVille. Ja czasami słyszę, jak wspólokator pieli buraki i mieli kozy.

  6. Eli, sorry, ale obawiam się , że Twoja argumentacja funkcjonuje na analogicznej zasadzie jak anegdotyczne dowody alteromedycznych. Mnie pomogło, znajomemu pomogło, jeden nawet doktór napisał, że nie zaszkodzi i milion ludzi bierze więc chemia jest be,, a w tej homeo to musi coś być. Z zupełnym pominięciem inercji i makrodynamiki procesów.
    U ciebie podobnie: ja to przerabiałem więc nie rozumiem co oni mają.
    To mi przypomina argumentację tego gościa, który przed kilku laty jeszcze twierdził, że serwisy informacyjne w necie nie mają szansy konkurować z prasą drukowaną bo laptopem nie można przypierdolić w komara, a gazetą tak. Podobnie zresztą argumentował mój hodujący pociągowe konie dziadek przed wojną na kresach twierdząc, że automobil nie ma szansy na konkurencję z furmanką bo przez błoto borszczowskiego gościńca nie przelezie. Konie, twierdził, będziemy hodować dalej gdy ta porąbana moda dawno zniknie. Po czym był wykład o wyższości obroku nad benzyną.

    fejsbukowe dyskusje toczą się wokół złej osi. Jasne, że nie ma co się obawiać stargetowanych reklam na fejsbuku. A gdy fejsbuk dogada się np. z guglem? Dopóki będziesz miał złudzenie, że to ty aktywnie możesz dalej szukać i znajdować takie informacje w sieci, jakie Ci się wydaje, że jej kazałeś wypluć, że reklama jest dla Ciebie jako reklama rozpoznawalna – to faktycznie nie ma się czego bać. Co jednak, gdy algorytm wywalając milion wyników, pierwsze 10.000 miejsc zarezerwuje dla tego, co masz jego zdaniem zobaczyć? A wynikać będzie to z jednej strony z Twego (nieznanego Tobie), ale dobrze znanego i udokumentowanego profilu. Profilu, wynikającego z połączenia historii Twoich wędrówek po sieci, analizy keywords w Twojej korespondencji, połączonej ninformacji z serwisów społecznościowych.
    A z drugiej z tego, co ewentualny zleceniodawca za lekkie dopasoowanie swego Page ranking do Twego profilu zapłacił?
    Jak chcesz wówczas rozpoznać, że to co znajdujesz nie jest manipulowane? Ze podczas gdy Tobie się wydaje że znajdujesz to, co jest, tak na prawdę dostajesz jedynie podstawione to, co masz dostać?
    Potencjalnym, ale nader realnym problemem jest (na dłuższą metę) utrata informacyjnej autonomii użytkownika, przy jednoczesnym (też na dłuższą metę) zaniku (obecnie jeszcze oczywistych) alternatyw. Bo ja, gdybym dalej podzielał zdrowe poglądy dziadka, to bym bryczką po A2 obecnie jednak nie pojechał. Nawet gdybym chciał. I to nie tylko dlatego, że zaopatrzenie w obrok kuleje.

  7. Ja nie wiem, mam #ttdkn i ziomalki mojej siostry.

    No więc też po komciu już pomyślałem, że zaproszenia na #obiadzttdkn rozsyłałem różnymi dziwnymi metodami i było z tym trochę kłopotu. Następnym razem zrobię event na Fejsie i wyślę JEDNO specjalne zaproszenie do ^wo.

  8. @province
    Ja nie wiem, czy jestem z czy spoza. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem: nie mam problemów z wizytą w gejowskiej knajpie, mam nawet jakichś znajomych homoseksualistów!

  9. @telemach
    „Eli, sorry, ale obawiam się , że Twoja argumentacja funkcjonuje na analogicznej zasadzie jak anegdotyczne dowody alteromedycznych. ”

    Dokładnie tak, jest zwykłą anegdotką, nie prawdą objawioną.

    „Jak chcesz wówczas rozpoznać, że to co znajdujesz nie jest manipulowane?”

    Ja zawsze zakładam, że wszystko, na co trafiam to ściema. Wiesz, detektory bulszitu mam tak wyskalowane, że czuję, jak po mojej klatce chodzi sprzedawca Aster.

  10. eli

    Ja zawsze zakładam, że wszystko, na co trafiam to ściema. Wiesz, detektory bulszitu mam tak wyskalowane, że czuję, jak po mojej klatce chodzi sprzedawca Aster

    Teraz już wiem.

    A ogólnie: mój błąd. Z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie już powodu, potraktowałem tę zabawę zgodnie z tym, co mi się wydawało. Sorry, postaram się już nie wpieprzać do kabaretu z pogadankami.

  11. @Panopticum
    A nie, farmwila widziałom. Nawet jakiś fikcyjny profil na swoją postać z MMO zrobiłom żeby dostarczyć przyjaciółce sąsiada, ale samo nie rozumiem nadal czemu ludzie w to grają. Been there, saw that, got a cow.

  12. @bart
    Następnym razem zrobię event na Fejsie i wyślę JEDNO specjalne zaproszenie do ^wo.

    A ja biedny sierot?

  13. A przypominacie sobie początki blogowania, falę popularności i dramę anty-blogową że Powszechny Ekshibicjonizm i Zanik Intymności? Chyba właśnie odbija się czkawką.

    Y.

  14. @po co fejs bartowi
    No właśnie sam się już kapnąłeś, ale eventy ogólnie. Widzisz, że gdzieś idzie, to myślisz, zobaczę co za event, może też pójdę?
    Eventy w ogóle im się udały, ukradli nawet muzyczne, last totalnie dał dupy i został w tyle, a przecież mógłby na tym polu być wiele lepszy.
    A jeszcze lepiej, gdyby współpracowali, ale to już newermajnd.

    @jiima
    „3. Powiedzcie mi po co mam mieć profil na FB to może się skuszę.”

    Osiemnaście już takich tekstów było podczas tych fal flejma. Tylko że po co cię ktoś ma przekonywać i co go obchodzi, czy będziesz miał fejsa?

  15. Dla mnie Google jest wiekszym problemem niz Facebook, bo FB na razie nie wciska ludziom spyware na komputery.

  16. @Fan terlika
    O żesz, musiałom przegapić. Wydawało mi się, że w tych flejmach było tylko czemu FB to ZUO, a nie czemu fajnie mieć tam profil. Nawet ci co robili profile fikcyjne nie potrafili sensownie uzasadnić po co. Ja wiem po co zrobiłom – bo znajoma poprosiła bym robiło za sąsiada w frontierville. Nawet chwilę poklikałom, ale gra głupia, czasochłonna, więc machnęłom renkom i poszłom w diabły. Kiedyś pan-w-szlafroku zorientuje się że Jiima nie istnieje i skasuje profil, a ja nawet się tego nie dowiem…

    Problem w tym, że ja naprawdę nie uważam FB za ZUO i nie przeszkadzają mi reklamy stargetowane. Ja po prostu nie kumam po co to. Podobnie jak nasze masy i inne take. A, mam profil na linkedin, ale też tylko dlatego że mi kumpel w dawnej robocie założył. Po prostu mi nie wyrosło. Znaczy się potrzeba pojawiania się na takich stronach. Argument że mam znajomych, nie przemawia do mnie (co nie oznacza, że neguję jego sensowność). Znajomych miałom bez FB i chyba dalej sobie bez tego poradzę. No cóż, wyraźnie to nie jest serwis dla ludzi z DPD…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s