Ludzie z procentami

Problem zaś polega w uproszczeniu na tym, że koszty radzenia sobie z nawałem skomplikowanych i często sprzecznych regulacji w Polsce są równe kilku procentom PKB. Gdyby znieść połowę z nich, za dziesięć lat bylibyśmy bogatsi niż teraz nie o 40 proc., ale o 80 proc.

– Ignacy Morawski, ekonomista WestLB Polskatutaj

Osiemdziesiąt procent bogactwa więcej. Do dziewięćdziesięciu procent zmarszczek mniej po siedmiu dniach kuracji. Jeszcze bielsza biel.

Perpetuumdobrobyt, bogactwomobile

Bardzo lubię język, bo można dzięki niemu ładnie kłamać. Kłamać tak, jak robi to Ignacy Morawski – sugerując, że istnieje jakieś wspólne bogactwo, do którego wszyscy mamy równy dostęp. To taki rodzaj poprawy stanu rzeczy od którego jeszcze nikomu się nie poprawiło. I, w przeciwieństwie do zwolenników neoliberololo – mogę po prostu wziąć pierwszy lepszy link z eresesów i powiedzieć: wsadźcie sobie taki dobrobyt.

Poczta Polska po 11 miesiącach tego roku ma 112 mln zł zysku brutto. Jak twierdzi sam operator, obecny wynik to efekt restrukturyzacji rozpoczętej jeszcze w ubiegłym roku. Spółka zwolniła część pracowników i porozumiała się z załogą w sprawie nowych (mniej korzystnych) zasad wynagradzania.

Pytanie brzmi: komu zrobiło się lepiej od 112 mln zł zysku brutto po 11 miesiącach. Zwolnionym pracownikom? Pracownikom, którzy przejęli obowiązki po zwolnionych? Może mniej korzystne zasady wynagradzania sprawią, że będą bardziej wydajni i przez to, co nie ulega wątpliwości, bardziej zadowoleni i będą czuli, że jest im obiektywnie lepiej?

Gdzie tworzy się nasze, wg Morawskiego, wspólne bogactwo? Tutaj np.:

O sukcesie subregionu katowickiego zdecydowała m.in. dobra – z punktu widzenia pracodawców – sytuacja na rynku pracy. W tym regionie jest dużo wykształconych pracowników, a jednocześnie występuje bezrobocie. W efekcie łatwo o znalezienie wykwalifikowanej kadry.

Doceniam szczerość. Wreszcie wiadomo, gdzie bogactwo ma dobrobyt.

No właśnie. A gdyby tak zamiast „bylibyśmy bogatsi niż teraz nie o 40 proc., ale o 80 proc.” mielibyśmy chociaż o dziesięć procent więcej dobrobytu? Problem jest ilościowy: ludzie mają interes w zwiększaniu dobrobytu. O czym niewielu mówi a neoliberalna propaganda skutecznie popycha memy, że każdy na tym rynku może, jeśli tylko umie i będzie dostatecznie ciężko pracował. Co jest oczywiście bzdurą, bo na rynku może ten, kto ma kapitał. Stąd jest to kapitalizm, nie przedsiębiorcyzm, nie pracownicyzm.

Urlop ojcowski

Jeśli by iść obrzydliwą, seksistowską metaforą Morawskiego – inwestorzy poszli na urlop. Na urlop od odpowiedzialności za państwo i za obywateli (odpowiednio: dziecko, zła matka). Co oczywiście nikogo nie dziwi.

Nie widzę żadnego powodu, by w krajach naszego kręgu cywilizacyjnego nie nakazać inwestorom tworzenia rad robotniczo-chłopskich podporządkowania się mechanizmom społecznej kontroli. Niech za wielkim kapitałem idzie wielka odpowiedzialność.

Jeden z wybitnych polskich informatyków powiedział kiedyś na zamkniętym wykładzie: radzę swoim studentom, żeby wyjeżdżali robić doktorat za granicę. W takich warunkach nasz sukces gospodarczy ograniczy się do bycia montownią dla firm ze strefy euro.

O, znów: znów jest jakiś „nasz” sukces. Być może nieco na wyrost dopatruję się także troski o los robotników w tych fabrykach. Troski o ich dobrobyt.

Wstawać i pra-
cować i mieć
nie bardzo mogę, nie bardzo chcę

Wszystkie historyjki, opowiadane przez grzecznych i przyzwoitych ludzi w garniturach i garsonkach, historyjki o tym jak potrzebne są zmiany w prawie, zmiana, albo i nawet odpuszczenie pewnych regulacji, by rynek uczynić bardziej dynamicznym, pracowników bardziej mobilnymi, a firmy bardziej konkurencyjnymi – są po prostu nieszczere. Ci ludzie nie reprezentują interesów ogółu (co powinno być zadaniem polityków), nie reprezentują interesu pracowników (co powinno być zadaniem związków zawodowych), nie reprezentują interesu przedsiębiorców – oni reprezentują interes swoich klientów. Interes ich klientów nie potrzebuje dobrobytu. Ten interes potrzebuje więcej i więcej bogactwa. I zawsze lepiej tego bogactwa o osiemdziesiąt procent więcej niż procent czterdzieści.

Ignacy Morawski i jego pracodawca powrócą w notce Pozycja na walutę.

Advertisements

15 thoughts on “Ludzie z procentami

  1. Pozycja na walutę | Nieczynne z powodu że zamknięte.

  2. @Jeden z wybitnych polskich informatyków powiedział kiedyś na zamkniętym wykładzie: radzę swoim studentom, żeby wyjeżdżali robić doktorat za granicę.

    Jezeli ktos chce robic kariere w nauce, to powinien.

  3. @Eli
    Ale musisz przyznać, że nasze prawo jest pisane na łapu-capu (dopalacze) i nierzadko na zamówienie tych, którzy chcą bogactwa własnego, a stać ich na utrzymywanie intratnych kontaktów z tzw. sferą tzw. władzy (np. pan Krauze). Tak więc zgadzam się z cytowanym w całej rozciągłości, że należy zwalczać syfy w polskim prawie (cytat zamieszczony bodajże na blogu sędziego – nie ma sensu tworzyć jasnego i szczegółowego przepisu, zostawimy to sędziom do interpretacji).

    Oczywiście, moje widzenie co jest do kosza, a co jest do poprawki niewątpliwie jest ortogonalne w stosunku do tego, co za takowe uważa cytowany. Np. on chciałby pewne deregulacji rynku (czyli przywileju np. wciskania dowolnego g*na bez konsekwencji), ewentualnie regulacji rynku pracy (takie idee też słyszałom) by przypadkiem takim inżynierem nie został „ktoś z gminu”.
    Ja wprost przeciwnie, chciałobym natenprzykład by pracodawcom NIE opłacała się ściema pod tytułem „samozajebanietrudnienie”, żebym natenprzykład mogło odkładać sobie kasę w dowolnym funduszu emerytalnym, a to fundusz za przywilej działania na terenie naszego kraju utrzymywał przynajmniej część obecnych i niezadługich emerytów, którzy za cholerę, choć nie wiem co by nie zrobili, emerytury „prywatnej” już nie zdążą sobie uskładać. Itede itepe. No może pan cytowany zgodziłby się w kwestii funduszu emerytalnego, ale bez obwarowań, które dla mnie są niezbędne.

  4. „Zwiększenie” (zmiana, naprawdę, zmiana, niby jak mierzyć, że regulacje są większe?) regulacji państwowych nie oznacza kontroli społecznej, państwo nie jest kontrolowane społecznie. Stad utworzenie rad pracowniczych w zakładach to byłoby zwiększenie kontroli społecznej, ale nie wprowadzenia nawet gazyliona regulacji higienicznych np.

  5. @JS

    „„Zwiększenie” (zmiana, naprawdę, zmiana, niby jak mierzyć, że regulacje są większe?) regulacji państwowych nie oznacza kontroli społecznej, państwo nie jest kontrolowane społecznie.”

    Państwo służy interesom oligarchii nim sterującej. Czasami oligarchia dostaje kopa w d… i to strasznie śmiesznie wygląda (np. wściekła Hillary Clinton po kolejnej publikacji Wikileaks).


  6. Państwo służy interesom oligarchii nim sterującej.

    Wiesz, to właśnie należałoby zmieniać. A nie marudzić i kibicować jak jakiś anarchista narozrabia. Choć rozróba anarchisty może być wstępem do zmian, z kibicowania rzadko kiedyś coś wyszło poza połamanymi ławkami.

    Stad utworzenie rad pracowniczych w zakładach to byłoby zwiększenie kontroli społecznej, ale nie wprowadzenia nawet gazyliona regulacji higienicznych np.

    Ja mimo wszystko będę raczej za jasnym i sensownym prawem, a nie za „cała władza w ręce rad”, bo to też się nie udało w praktyce.

  7. Ja mimo wszystko będę raczej za jasnym i sensownym prawem, a nie za „cała władza w ręce rad”, bo to też się nie udało w praktyce.

    Nieprawda, tam gdzie było zastosowane, przynajmniej w jakimś zakresie, sprawdzało się, że ochach. A potem usuwali to bolszewicy wprowadzali tayloryzm.

  8. „Wcale, że nie, państwo nie musi służyć czyimkolwiek interesom. To autonomiczny gracz.”

    SkyNet jeszcze nie gotowy.

  9. SkyNet jeszcze nie gotowy.

    Tu nie chodzi o gracza w znaczeniu podmiotu, który np. czegoś chce czy ma własne cele. Ale państwo to jest struktura, a nie tylko część struktury, a to znaczy, że ma swój porządek działania, częściowo niezależny od otoczenia.

  10. „Pytanie brzmi: komu zrobiło się lepiej od 112 mln zł zysku brutto po 11 miesiącach. Zwolnionym pracownikom? Pracownikom, którzy przejęli obowiązki po zwolnionych? Może mniej korzystne zasady wynagradzania sprawią, że będą bardziej wydajni i przez to, co nie ulega wątpliwości, bardziej zadowoleni i będą czuli, że jest im obiektywnie lepiej?”

    wyrafinowana post-post ironia?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s