Pozycja na walutę

Znany z poprzedniej notki Ignacy Morawski jest ekonomistą WestLB Polska. WestLB Polska S.A. sprzedaje różne produkty bankowe. Np. opcje walutowe. Hej, hej, pamiętacie? Nie szkodzi, internety pamiętają: Polskie firmy straciły w ostatnim czasie na opcjach walutowych nawet 15 miliardów złotych.

Kto wie, o ile procent bylibyśmy bogatsi za 10 lat, gdyby te 15 mld zł nie wyparowało?

Zakład stoi

Świetnie rozumiem potrzebę natychmiastowej gratyfikacji. Ludzie po prostu lubią, kiedy efekty ich działań są do skonsumowania natychmiast. Stąd dużo łatwiej napisać notkę na blogaska niż książkę (^inzmru ma o tym notkę). Dlatego nie dziwi mnie zupełnie, że w obliczu presji ze strony akcjonariuszy a także chęci szybkiego zaspokojenia własnych potrzeb (czyli: w obu przypadkach, z pazerności) interes klienta nie jest najważniejszy.

Jestem fanem dowodzenia przez analogię, więc: jeśli w dużym organizmie coś rośnie bardzo szybko – znaczy, że to rak. Enron, Worldcom, kryzys na rynku nieruchomości, dla chętnych konkurs – 10 innych przykładów i stawiam nocną pochlejawę. Akcjonariusze chcą, żeby im rosło szybko. Pracownicy instytucji finansowych chcą dostać swoje premie, co uzależnione jest od tego, jak szybko rośnie akcjonariuszom. Oczywiście, bardzo chciałbym, żeby to było uproszczenie. Że to tylko moje zaślepienie nienawiścią do systemu finansowego odbiera mi możliwość zobaczenia jakichś wartości, korzyści i dobra, które ten system współtworzy. Może to tylko organiczna niechęć do gładkich teczkowych, którzy wsiadają na stacji Kabaty, zajmują miejsca tym, którzy wsiadają na stacji Stokłosy i czytają Parkiet. Gazetę giełdy. Notowanej na giełdzie.

Skoro jestem już utwierdzony w przekonaniu, a nie widzę dookoła siebie nikogo, kto chciałby moje wątpliwości rozwiać – przeciwnie, dostarczane mi są ładne anegdotki na ich potwierdzenie – o, np. Wojciech Sury, gładki teczkowy Getin Banku S.A. (który niniejszym serdecznie odradzam z powodu osobistych doświadczeń) uprawia pierdololo po blogaskach, za co powinien zostać zesłany na kasę w Tesco – będę zionął otwartą nienawiścią. No bo ile może być, prawda, buca w bucu?

Rzecz ma się tak, że trudno znaleźć mi choć jeden powód, dla którego instytucje finansowe miałyby być lojalne wobec klientów. I nie są. O czym przekonują się klienci, choć oczywiście mało kto się przyznaje ile stracił na słodkim pierdoleniu naciągaczy od „funduszy inwestycyjnych opakowanych w parasolową formę ubezpieczenia”. Przekonały się też o tym firmy, które straciły na swapach walutowych. Przekonali się pracownicy tych firm, ich kontrahenci i tak dalej.

Zakład leży

Wspomniany już wcześniej WestLB oferuje produkt o nazwie transakcje nierzeczywiste forward. I bóg jeden raczy wiedzieć, co to takiego, choć sama nazwa brzmi jak coś, co powinno być zakazane. Oczywiście jasnym jest, że akurat ten produkt nie jest adresowany do mnie. Być może nawet jest ktoś, kto byłby w stanie wytłumaczyć mi, że to nie jest zwykły hazard a korzystanie z takiego produktu jest uzasadnione czymkolwiek innym niż chęcią wyciśnięcia z każdej złotówki dodatkowych dziesięciu groszy.

Znów idziemy na pocztę:

Kolejne straty firma zanotowała podczas ostatniego strajku. Zamiast inwestować w nowe usługi, władze Poczty musiały zaspokajać żądania płacowe pracowników. Konkurencja natomiast cały czas rośnie w siłę. Już teraz na polski rynek chciałyby wejść niemiecka Deutsche Post i francuska Le Post.

Słyszycie dzwoneczki? To konkurencyjność dzwoni w oddali. Czego ja nie rozumiem, bo: konkurencyjność rozumiana w tych kategoriach nie polega na wykonywaniu usług w najlepszy możliwy sposób z uwzględnieniem praw i godności pracownika. Tak rozumiana konkurencyjność to czysty darwinizm gospodarczy – liczą się cyferki, efektywność i zdolność wyparcia konkurencji z rynku. Co jest oczywiście bez sensu, bo klientowi może jest taniej, ale rzadko kiedy lepiej. O czym przekonują się właśnie klienci firm kurierskich, choć naturalnym jest, że w prawdziwej gospodarce rynkowej takie rzeczy byłyby nie do pomyślenia.

Z punktu widzenia instytucji finansowych nie ma znaczenia, kto będzie na rynku. Czy przyjdzie Le Post i Deutsche Post i zaora Pocztę Polską – kogo to obchodzi, kiedy interes jest w tym, że jakoś trzeba finansować bieżącą działalność i inwestycje.

Wór odsetek się należy

I jak sobie to wszystko uświadomię i jeszcze raz przeczytam tekst Morawskiego o tym, że moglibyśmy być o osiemdziesiąt procent bogatsi za dziesięć lat to myślę sobie: nie pluj ludziom w twarz, bucu.

I dlatego w tym roku na święta życzę sobie: wysokiego podatku od transakcji walutowych, jeszcze wyższego od transakcji walutowych z użyciem tych wszystkich przekombinowanych sztuczek karciancyh produktów finansowych. Wysokich podatków dla instytucji finansowych i zmuszenia ich do dbałości o wspieranie zrównoważonego rozwoju gospodarczego. I takiej stawki PIT, żeby wreszcie zaczęli zwracać społeczeństwu to, co tak radośnie jumają.

A jak następnym razem przydarzy się kryzys – to skaczcie, skurwysyny.

Advertisements

93 thoughts on “Pozycja na walutę

  1. @10 innych przykładów
    Ubogi jestem, stać mnie na jeden: Bernard L. Madoff Investment Securities LLC.

  2. „Że to tylko moje zaślepienie nienawiścią do systemu finansowego odbiera mi możliwość zobaczenia jakichś wartości, korzyści i dobra, które ten system współtworzy”

    No właśnie, rasizmem mi pachnie.

    Sam na własnej skórze przekonałem się wielokrotnie, że różnej maści finansiaści wciskają co popadnie, żeby dostać większe premie i mają w pupie interes klienta. Dlatego nie słucham doradców inwestycyjnych i dobrze na tym wychodzę. Ale to nie znaczy, że nie można być bogatszym dzięki inwestycjom kapitałowym, albo że kapitał nie tworzy dobrobytu. Wystarczy poczytać, pomyśleć i – jeśli chce się grać z nimi w tę grę – to przygotować się na twarde, bezwzględne zasady.

  3. @szwagier:

    to nie znaczy, że (…) kapitał nie tworzy dobrobytu

    Czyjego dobrobytu? No i: sam kapitał niczego nie tworzy, stworzyć coś może użycie kapitału; nigdzie nie jest powiedziane, że z automatu każde użycie jest korzystne (ponownie: dla kogo).

  4. @Gospodarzu
    Coś mi zjadło jednego komcia, a wszak niewinny był jak dziewica orleańska.

    @Szwagier
    No właśnie, rasizmem mi pachnie.

    Rasizmem?
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Zaburzenia_węchu

    Ale to nie znaczy, że nie można być bogatszym dzięki inwestycjom kapitałowym

    Ależ kolega Eli o tym właśnie pisał.
    BTW „Różnica między zbrodnią, a interesem, polega na tym, że do interesu trzeba mieć kapitał” [chyba Chandler].

    albo że kapitał nie tworzy dobrobytu.

    Kapitał tworzy dobrobyt. Kapitalisty.

    Wystarczy poczytać, pomyśleć i – jeśli chce się grać z nimi w tę grę – to przygotować się na twarde, bezwzględne zasady.

    To tak, jak wyznania uzależnionego od hazardu: jeśli chce się grać z nimi w tę grę [*] – to przygotować się na twarde, bezwzględne zasady.

    [*] ruletę, Black Jacka, trzy lusterka, co tam sobie stryjenka życzy.

  5. @Szwagier
    „jeśli chce się grać z nimi w tę grę”

    Problem polega na tym, że to gra, w którą grasz nawet wtedy, kiedy nie chcesz.

    „to przygotować się na twarde, bezwzględne zasady”

    One nie są twarde i bezwzględne. One są zmienne i relatywne. Zależą od aktualnych interesów kapitału.

    @Gammon
    „Coś mi zjadło jednego komcia, a wszak niewinny był jak dziewica orleańska.”

    Wyciągnąłem. A, i te trzy mi starczą, wygrałeś konkurs.

  6. @Szwagier
    A, i jeszcze:
    „Ale to nie znaczy, że nie można być bogatszym dzięki inwestycjom kapitałowym”

    Nikt z nas tutaj nie ma i – jestem prawie pewien – nigdy nie będzie miał możliwości prowadzić inwestycji kapitałowych. Będziemy mogli co najwyżej inwestować swoje zasoby finansowe. A to nie to samo.

  7. „transakcje nierzeczywiste forward. I bóg jeden raczy wiedzieć, co to takiego (…) Być może nawet jest ktoś, kto byłby w stanie wytłumaczyć mi, że to nie jest zwykły hazard a korzystanie z takiego produktu jest uzasadnione czymkolwiek innym niż chęcią wyciśnięcia z każdej złotówki dodatkowych dziesięciu groszy.”

    Przesada. Forwardy mogą służyć zabezpieczeniu pozycji walutowej co ma zasadnicze znaczenie dla przedsiębiorstw mających znaczne przychody lub koszty w walutach – np. eksporter samochodów jest żywo zainteresowany tym, żeby otrzymane za dwa miesiące EUR starczyły mu na wypłatę wynagrodzeń dla pracowników, które są określone w PLN. To, że dwa lata temu ileśtamset firm dało się nabrać i nakupiło opcji w celach spekulacyjnych to inna historia, która nie zmienia tego, że zabezpieczenia walutowe są w wielu przypadkach niezbędne.

  8. @frontbrzozowa
    „Forwardy mogą służyć zabezpieczeniu pozycji walutowej co ma zasadnicze znaczenie dla przedsiębiorstw mających znaczne przychody lub koszty w walutach”

    Świetnie, świetnie, a to nie jest rozwiązywanie problemu, który istnieje, bo można sobie do woli i bez kontroli spekulować walutą?

  9. O, tu kolejny, piękny przykład, jak kapitał szanuje wolność:
    „Bank of America przyłącza się do działań ogłoszonych wcześniej przez MasterCard, PayPal, Visa Erope oraz inne firmy i nie będzie przeprowadzać żadnych transakcji, co do których mamy podstawy przypuszczać, że są przeznaczone dla Wikileaks”

    Ciekawe, co jeszcze krótkie chujki będą chciały zrobić?

  10. „Świetnie, świetnie, a to nie jest rozwiązywanie problemu, który istnieje, bo można sobie do woli i bez kontroli spekulować walutą?”

    Ja tam jestem za wprowadzeniem waluty światowej.

  11. @Ausir
    „Ja tam jestem za wprowadzeniem waluty światowej.”

    O, to, to. Żeby więcej nie było cwaniaków od „choć, zrobię ci takiego walutowego swapa, że normalnie cud-malina”.

  12. Znaczy się, nie musi nawet być jednej waluty o jednej nazwie, w końcu pieniądz i tak jest elektroniczny w dzisiejszych czasach. Ale sztywne kursy są w pytę.

  13. @Eli:

    „Nikt z nas tutaj nie ma i – jestem prawie pewien – nigdy nie będzie miał możliwości prowadzić inwestycji kapitałowych”

    Znalazłem tą definicję w mało poważnym i godnym miejscu, ale wydaje mi się, że tak właśnie się to definiuje:

    Inwestycje kapitałowe – polegają na nabywaniu przedsiębiorstw
    lub ich części ( akcji, udziałów), nieruchomości, obligacji, walut, złota oraz lokowaniu pieniędzy w postaci długoterminowych depozytów bankowych

    A więc jednak może?

    @Gammon

    „Kapitał tworzy dobrobyt. Kapitalisty”

    No właśnie, a wszak kapitalista też człowiek. I mało tego, dziś nie trzeba mieć wielkiego kapitału żeby nim obracać. Innymi słowy, każdy może być kapitalistą.

    @Ausir:

    „Ale sztywne kursy są w pytę”

    Sztywne może niekoniecznie, bo wtedy dopiero zaczynają się wojny walutowe (w Chinach kurs ustalają sztywno, w związku z czym tak ciężko innym krajom z nimi konkurować w kosztach produkcji). Ale nikt nie powiedział, że nie można ustalić innych zasad obliczania kursów walut, utrudniających życie spekulantom. Myślę, że to by było zdrowe. Tylko żeby to zrobić musiałoby to leżeć w interesie wystarczającej liczby Decydujących.

  14. @Szwagier
    …ale wydaje mi się, że tak właśnie się to definiuje (…) A więc jednak może?

    A więc twoje dwa tysiące złotych, włożone w „przedsiębiorstwa lub ich części (et caetera)” uczyni z ciebie Inwestora Finansowego. Jak to dobrze, że samopoczucie ci dopisuje.

    No właśnie, a wszak kapitalista też człowiek.

    Tak tak, ludzie mogą zjadać homary i pić szampana ustami swoich kapitalistów.

    I mało tego, dziś nie trzeba mieć wielkiego kapitału żeby nim obracać. Innymi słowy, każdy może być kapitalistą.

    Noprosz, czyli już nie trzeba robić żmudnej kariery od pucybuta do kapitalisty. Można być pucybutem i kapitalistą.
    Oh, really?
    Kapitalista «w systemie kapitalistycznym: właściciel znacznego kapitału w postaci przedsiębiorstwa, z którego czerpie zyski» [SJP]
    Capitalist: a person who has capital especially invested in business; broadly : a person of wealth : plutocrat [Free Merriam-Webster]

  15. @Ausir
    „Znaczy się, nie musi nawet być jednej waluty o jednej nazwie, w końcu pieniądz i tak jest elektroniczny w dzisiejszych czasach. Ale sztywne kursy są w pytę.”

    Hmm. Ja tam jestem wielkim zwolennikiem euro i uważam, że każdy przeciwnik przyjęcia w PL tej wspólnej waluty jest durniem albo draniem. A rzekome korzyści z posiadanie Naszej Własnej Polskiej Złotówki są właśnie rzekome.

    Ale… jak chcesz osiągnąć wspólną walutę światową albo chociaż sztywne kursy bez wprowadzenia rządu światowego, albo chociaż jego namiastki?

    Owszem w XIX wieku nie było takiego problemu (nie w tej skali), gdy waluty miały pełne pokrycie w złocie. A na czym byś dziś oparł pieniądz?

    Zresztą… spekulacje są oczywiście rakiem kapitalizmu. Jak buce nie będą mieli do spekulowania walut, znajdą sobie coś innego.

  16. Problemem opcji walutowych nie było to, że były czy oferowane firmom. Opcje potrafią być bardzo sensownym elementem polityki firmy, która handluje w różnych walutach. Tylko że takie firmy wiedzą jak kupować i ile kupować jakich opcji.

    Problemem opcji, na których biedne polskie firmy itd. była ich niesymetryczność oraz kretyńscy „prezesi”, którzy uwierzyli „doradcy” że kupują produkt na którym można tylko zyskać i to sporo. Jedni i drudzy zasługują na wszystko, co ich w życiu spotka.
    W każdym nie kupuję miękkiego serduszka wobec tych biednych firm, które straciły tyle miliardów. Jak prezes idzie do kasyna przegrać firmową gotówkę, nie ma potem czelności gardłować o odszkodowaniu od państwa za swój kretynizm.

  17. @janekr

    „Ale… jak chcesz osiągnąć wspólną walutę światową albo chociaż sztywne kursy bez wprowadzenia rządu światowego, albo chociaż jego namiastki?”

    Kto powiedział, że jestem przeciwnikiem wprowadzania rządu światowego?

    „Owszem w XIX wieku nie było takiego problemu (nie w tej skali), gdy waluty miały pełne pokrycie w złocie. A na czym byś dziś oparł pieniądz?”

    Bretton Woods było w XX wieku, nie XXI.

  18. @Szwagier
    „Inwestycje kapitałowe – polegają na”

    Inwestycje kapitałowe polegają na inwestowaniu kapitału, nie zaś na inwestowaniu zasobów finansowych. Cały bajer to oczywiście prosta językowa sztuczka: i ty możesz być kapitalistą, wystarczy tylko, że kupisz akcje czy jednostki funduszy inwestycyjnych. Not. Jesteś uczestnikiem rynku w takim zakresie co do informacji, praw i możliwości wpływu w jakim jadąc autobusem uczestniczysz w transporcie publicznym.

    „I mało tego, dziś nie trzeba mieć wielkiego kapitału żeby nim obracać.”

    I na tym właśnie całe kłamstwo polega – na tworzeniu złudzenia, że czymkolwiek obracasz. Przekonali się o tym ludzie, którzy niedługo przed kryzysem, zachęceni perspektywami wielkich zysków, pakowali hajs w fundusze inwestycyjne. Co więcej – nawet jeśli w sumie obracali jakimś przyzwoitym kawałkiem pieniądza – to w dalszym ciągu nie mieli dostępu do informacji, które pozwoliłyby im podjąć racjonalną decyzję. Innymi słowy: obrót byłby możliwy w przypadku dostępu do informacji o stanie rynku; w innych przypadkach to hazard.

    „Tylko żeby to zrobić musiałoby to leżeć w interesie wystarczającej liczby Decydujących.”

    Dlatego tak bardzo potrzeba dziś rewolucji MMC.

  19. @aussir
    „Kto powiedział, że jestem przeciwnikiem wprowadzania rządu światowego?”

    Aaaa…. czyli kolega abstrakcyjny marzyciel. Za 200 lat pogadamy.
    O Rządzie Światowym na dziś można powiedzieć wiele rzeczy pro, ale także kontra.

  20. @eli

    „Oczywiście, bardzo chciałbym, żeby to było uproszczenie. Że to tylko moje zaślepienie nienawiścią do systemu finansowego odbiera mi możliwość zobaczenia jakichś wartości, korzyści i dobra, które ten system współtworzy.”

    Uwierz mi, ze tworzy. Swiat bez obecnego systemu finansowego bylby swiatem o znacznie nizszym poziomie produkcji i znacznie nizszym poziomie zycia przecietnego czlowieka.

    „Świetnie, świetnie, a to nie jest rozwiązywanie problemu, który istnieje, bo można sobie do woli i bez kontroli spekulować walutą?”

    Nie. Ten problem istnieje, bo sa rozne waluty o plynnych kursach. Sztywne kursy, owszem, mozna wprowadzic, ale potem trzeba tych kursow bronic, a to kosztuje podatnika realne pieniadze. Druga mozliwoscia jest wprowadzenie ograniczonej wymienialnosci waluty, ale to prowadzi do wielu innych ciekawych komplikacji. Chiny utrzymuja az trzy systemy walutowe, btw ;-) Nie mowie, ze to jest niemozliwe, ale trudne i jakos malo komu sie chce poza krajami „emerging markets” (wlasnie Chiny, chyba Brazylia i Indie rowniez) ktore sa bardziej wrazliwe na wahania waluty i im bardziej zalezy. IMHO w krajach wysoko rozwinietych tanszym dla wszystkich rozwiazaniem jest albo wspolna waluta (jak w UE) albo plynne kursy + instrumenty pochodne dla tych, ktorzy chca sobie zafiksowac z gory kurs wymiany.

    „Żeby więcej nie było cwaniaków od „choć, zrobię ci takiego walutowego swapa, że normalnie cud-malina”.”

    Jejku, prosta zasada: jak nie rozumiesz jak dziala transakcja, to w nia nie wchodz.

    @Tomash

    „Problemem opcji walutowych nie było to, że były czy oferowane firmom. Opcje potrafią być bardzo sensownym elementem polityki firmy, która handluje w różnych walutach. Tylko że takie firmy wiedzą jak kupować i ile kupować jakich opcji.

    Problemem opcji, na których biedne polskie firmy itd. była ich niesymetryczność”

    Opcja z zasady jest niesymetryczna, tak jak polisa ubezpieczeniowa (ja place stala skladke, a PZU ponosi ryzyko, ze odszkodowanie bedzie X razy wyzsze niz moja skladka, ale to juz nie moj problem). Problemem polskich firm nie byla niesymetrycznosc opcji, tylko to, ze te firmy – potrzebujac po prostu ubezpieczenia od niekorzystnych dla nich zmian kursow walut – sfinansowaly potrzebne im opcje (czytaj = polisy) sprzedaza bankom innych opcji (czytaj = polis). To jest tak, gdybys ubezpieczyl swoj dom w PZU ale zamiast placic skladke, w zamian ubezpieczyl PZU ich lokalny oddzial od wlamania. Wszedlbys w to? Ja nie. Co te firmy powinny byly zrobic, to kupic potrzebne im opcje placac z gory, i siedziec na nich. Gdyby kursy poszly w zla strone, dostalyby zysk z opcji jako odszkodowanie. Gdyby nie poszly w zla strone, to by nie dostaly nic i stacily koszt opcji, ale ten byl znany z gory, wiec nie byloby niespodzianek. Ich manipulacje to naprawde byl nieprzecietny kretynizm, i banki zachowaly sie na zasadzie „golic frajerow”.

    oraz kretyńscy „prezesi”, którzy uwierzyli „doradcy” że kupują produkt na którym można tylko zyskać i to sporo. Jedni i drudzy zasługują na wszystko, co ich w życiu spotka.
    W każdym nie kupuję miękkiego serduszka wobec tych biednych firm, które straciły tyle miliardów. Jak prezes idzie do kasyna przegrać firmową gotówkę, nie ma potem czelności gardłować o odszkodowaniu od państwa za swój kretynizm.

    @nameste

    „Po zażegnaniu kryzysu pensje i premie bankowców wzrosły, co utrzymuje poziom społecznego niezadowolenia na wysokim poziomie.”

    Wzrosly zarobki tych paru % najlepszych, ktorzy zostali sciagnieci przez banki zeby ratowac sytuacje (ja osobiscie nie poszedlbym pracowac do Royal Bank of Scotland chyba zeby mi zaproponowali £160,000 rocznie, bo tam jest taki syf). O ile wiem, wiekszosc ludzi zarabia tyle samo, albo mniej niz przed kryzysem. Banki nie moga obciac zarobkow ile by chcialy, bo wiekszosc specjalistow bez problemu moze sie przeniesc z City do NY, Tokyo czy Singapuru.

    Czego ludzie nie rozumieja rowniez, kiedy czytaja o zarobkach w bankach, to ze placi sie za to spora cene: ci ludzie na ogol ciezko pracuja. Ja pracuje 9h dziennie i to jest bardzo krotko jak na standardy City. W Goldman Sachs standardem jest 10-12h dziennie.

  21. @krwawy_krolik
    Uwierz mi, ze tworzy.

    Istinno istinno, trust me, my son!

    Swiat bez obecnego systemu finansowego bylby swiatem o znacznie nizszym poziomie produkcji i znacznie nizszym poziomie zycia przecietnego czlowieka.

    Zdanie powyższe jest bezwzględnie prawdziwe, o ile przyjmiemy założenie, że „obecny system finansowy” jest bezalternatywny.

    Jejku, prosta zasada: jak nie rozumiesz jak dziala transakcja, to w nia nie wchodz.

    Jesteś pewien, że rozumiesz każdy aspekt świata, w którym żyjesz i z którym się stykasz? Bo jeśli nie, ktoś ci może niedługo powiedzieć „skoro nie rozumiałeś, jak działają drzwi od windy, to sam jesteś sobie winien, że ci nogę urwało”.

    Opcja z zasady jest niesymetryczna, tak jak polisa ubezpieczeniowa (ja place stala skladke, a PZU ponosi ryzyko, ze odszkodowanie bedzie X razy wyzsze niz moja skladka, ale to juz nie moj problem).

    Sugerujesz, że PZU dopłaca do interesu, czy jak?

    Czego ludzie nie rozumieja rowniez, kiedy czytaja o zarobkach w bankach, to ze placi sie za to spora cene: ci ludzie na ogol ciezko pracuja.

    Jasne, a 50 lat temu pracowali …naście razy lżej i dlatego zarabiali (w proporcji do innych zawodów) …naście razy mniej.

    Ja pracuje 9h dziennie i to jest bardzo krotko jak na standardy City. W Goldman Sachs standardem jest 10-12h dziennie.

    Ja pierdolę, całe dziewięć godzin! Już wiem, skąd ta krew na twoim futerku.

  22. @gammon

    „Zdanie powyższe jest bezwzględnie prawdziwe, o ile przyjmiemy założenie, że „obecny system finansowy” jest bezalternatywny.”

    Alez oczywiscie ze sa alternatywy, ale one tez musialyby jakos rozwiac problem efektywnej alokacji kapitalu.

    „Jesteś pewien, że rozumiesz każdy aspekt świata, w którym żyjesz i z którym się stykasz?”

    Ale ja jestem konsumentem. Dla mnie sa znaczki CE na opakowaniach i napisy „Uwaga! Kawa jest goraca” w Starbucks.

    „Sugerujesz, że PZU dopłaca do interesu, czy jak?”

    Skad Ci to przyszlo do glowy? Musiales czegos nie zrozumiec (co dziwne, bo pisalem dosc jasno na czym problem polegal).

    „Jasne, a 50 lat temu pracowali …naście razy lżej i dlatego zarabiali (w proporcji do innych zawodów) …naście razy mniej.”

    Jakie „nascie”? Przesadzasz. Te pensje nie sa az tak wysokie (w moim zawodzie £150,000 rocznie to juz jest swietna pensja, a to jest raczej 5x sredniej londynskiej, a nie zadne „nascie”), a mityczne premie w wysokosci £500,000 rocznie dostaja nieliczni najlepsi.

    Jezeli uwazasz, ze o wysokosci pensji powinna decydowac wylacznie liczba przepracowanych godzin, to nie mamy o czym rozmawiac.

    „Ja pierdolę, całe dziewięć godzin! Już wiem, skąd ta krew na twoim futerku.”

    No przeciez mowilem, ze ja mam lekko.

  23. @Gamon

    Zdanie powyższe jest bezwzględnie prawdziwe, o ile przyjmiemy założenie, że „obecny system finansowy” jest bezalternatywny.

    Jest, bo nie ma innego. Reszta to gdybanie. #tezmisietoniepodoba


    Jesteś pewien, że rozumiesz każdy aspekt świata, w którym żyjesz i z którym się stykasz? Bo jeśli nie, ktoś ci może niedługo powiedzieć „skoro nie rozumiałeś, jak działają drzwi od windy, to sam jesteś sobie winien, że ci nogę urwało”.

    Ja bym to raczej ujęło #RTFM.
    Choć też zaczęłobym od zakazywania reklamowania gry w rosyjską ruletkę jako nieszkodliwej dla zdrowia, w 100% bezpiecznej i gwarantującej przynajmniej umiarkowane wygrane.


    Sugerujesz, że PZU dopłaca do interesu, czy jak?

    ISTNIEJE opcja, że dopłaci. Jak nagle wszystkim ubezpieczonym coś się stanie i oni albo uposażeni zaczną domagać się odszkodowania. No i oczywiście nie da się udowodnić, że #pogoda_nie_była_dość_ciężka


    Ja pierdolę, całe dziewięć godzin! Już wiem, skąd ta krew na twoim futerku.

    No ja mam tak dobrze, że przynajmniej z założenia pracuję 8. Taki urok pracy inżyniera. Chyba że coś się zj* w projekcie…

  24. @krwawy_krolik
    Alez oczywiscie ze sa alternatywy, ale one tez musialyby jakos rozwiac problem efektywnej alokacji kapitalu.

    Rozwiać problem. Freudowskie?

    Ale ja jestem konsumentem. Dla mnie sa znaczki CE na opakowaniach i napisy „Uwaga! Kawa jest goraca” w Starbucks.

    Czy na instrumentach finansowych jest nalepka „ten produkt NIE jest przeznaczony dla konsumentów”?

    Skad Ci to przyszlo do glowy? Musiales czegos nie zrozumiec (co dziwne, bo pisalem dosc jasno na czym problem polegal).

    Stąd, że mowa była o niesymetryczności relacji, a twoje słowa „PZU ponosi ryzyko, ze odszkodowanie bedzie X razy wyzsze niz moja skladka, ale to juz nie moj problem”. Ale przecież PZU w praktyce nie ponosi ryzyka.

    Te pensje nie sa az tak wysokie (…), a mityczne premie w wysokosci (…).

    A czy stały w ostatnich kilkudziesięciu latach wzrost wynagrodzeń najwyższych do przeciętnych jest złudzeniem optycznym, czy odzwierciedleniem coraz cięższej i coraz bardziej odpowiedzialnej pracy panów finansistów?

    Jezeli uwazasz, ze o wysokosci pensji powinna decydowac wylacznie liczba przepracowanych godzin, to nie mamy o czym rozmawiac.

    A kto wyciągnął argument z ciężkiej pracy po 9-10-12 godzin dziennie?

    No przeciez mowilem, ze ja mam lekko.

    Nie. Mówiłeś, że inni mają gorzej. Kiedy Stanisław Grzesiuk chwalił KL Dachau, to nie chodzilo mu o to, że w Dachau jest fajnie, tylko że w KL Mauthausen jest jeszcze gorzej.

  25. @Chyba że coś się zj* w projekcie…

    Mi sie zdarzylo pare razy pracowac do polnocy, bo sie cos zj***. Ale to jest pikus w porownaniu z bankami, gdzie w 2008 roku jak bankrutowal Lehmans, ludzie siedzieli od 8.00 do 22.00 na okraglo przez pare tygodni, ratujac firmy przed bankructwem. Wtedy premii nie dostali, bo nie bylo z czego, ale ludzie ktorzy sie poswiecali dla firmy w czasach suchych, spodziewaja sie ze im sie bedzie dobrze placic jak sie zmieni koniunktura, a nie powie „sorry, ale politycy woleliby zebysmy wam dali fige”. Mozesz tak powiedziec, ale oni sobie pojda.

  26. @gammon

    „Czy na instrumentach finansowych jest nalepka „ten produkt NIE jest przeznaczony dla konsumentów”?”

    TAK!

    „Stąd, że mowa była o niesymetryczności relacji, a twoje słowa „PZU ponosi ryzyko, ze odszkodowanie bedzie X razy wyzsze niz moja skladka, ale to juz nie moj problem”. Ale przecież PZU w praktyce nie ponosi ryzyka.”

    Dywersyfikuje to ryzyko. Jezeli korelacja pojdzie do 100%, to tez moze ich zabolec (tak polecialo AIG przeciez).

    „A czy stały w ostatnich kilkudziesięciu latach wzrost wynagrodzeń najwyższych do przeciętnych jest złudzeniem optycznym, czy odzwierciedleniem coraz cięższej i coraz bardziej odpowiedzialnej pracy panów finansistów?”

    Ale to nie byl wzrost wynagrodzen pracownikow sredniego szczebla, tylko scislego managementu. Innymi slowy: wali mnie jezeli obetna pensje prezesowi Goldmana, ale od mojej wara :)

    „A kto wyciągnął argument z ciężkiej pracy po 9-10-12 godzin dziennie?”

    Ale to byl inny argument (ze nie maja tak lekko jak sie ludziom wydaje) a nie ze im sie to nalezy bo pracuja X godzin.

    „KL Dachau […] KL Mauthausen”

    A to jest jakas projekcja Twoich wyobrazen.

  27. @Jiima
    Jest, bo nie ma innego.

    Czy to jest dowód, że świat jaki jest, jest bezalternatywny?

    Reszta to gdybanie.

    Zmiana zaczyna się od gdybania.

    Ja bym to raczej ujęło #RTFM.

    Na świecie sporo ludzi żyje z pisania FMs tak, by kryć dupę zleceniodawcy, niekoniecznie by klienci zleceniodawcy mieli z tego pożytek.

    ISTNIEJE opcja, że dopłaci. Jak nagle wszystkim ubezpieczonym coś się stanie i oni albo uposażeni zaczną domagać się odszkodowania.

    Istnieje opcja, że jak się postawi na piecu wiele garnków z wodą, to w niektórych doczekamy się lodu. Przynajmniej termodynamiczna legenda tak głosi.

  28. @gammon

    „Na świecie sporo ludzi żyje z pisania FMs tak, by kryć dupę zleceniodawcy”

    News@11: umowy handlowe trzeba czytac dokladnie i konsultowac z prawnikiem.

    „Istnieje opcja, że jak się postawi na piecu wiele garnków z wodą, to w niektórych doczekamy się lodu. Przynajmniej termodynamiczna legenda tak głosi.”

    „Termodynamiczna legenda”, w ktora wierzyly instytucje ubezpieczajace kredyty hipoteczne w USA, glosila ze jest niemozliwe, zeby bankructwa pozyczkobiorcow na Florydzie byly skorelowane z bankructwami pozyczkobiorcow w Idaho. A potem przyszedl kryzys.

  29. @krwawy_krolik
    TAK!

    O.k., vielleicht. W Polsce też?

    Dywersyfikuje to ryzyko. Jezeli korelacja pojdzie do 100%, to tez moze ich zabolec (tak polecialo AIG przeciez).

    A to nie jest tak, że zakiwali się na śmierć?

    Ale to nie byl wzrost wynagrodzen pracownikow sredniego szczebla, tylko scislego managementu.

    Czyli wzrost wynagrodzeń ścisłego managementu odzwierciedla ich coraz cięższą pracę od, powiedzmy, 1950 roku?

    Ale to byl inny argument (ze nie maja tak lekko jak sie ludziom wydaje) a nie ze im sie to nalezy bo pracuja X godzin.

    To spróbujmy od początku: „wzrosly zarobki tych paru % najlepszych, ktorzy zostali sciagnieci przez banki zeby ratowac sytuacje (…). O ile wiem, wiekszosc ludzi zarabia tyle samo, albo mniej niz przed kryzysem.”

    A więc „mają ciężej, niż się ludziom wydaje” + „zostali ściągnięci, żeby ratować sytuację”. Wyciągasz z tego wniosek, że NALEŻY IM SIĘ WIELKA KASA, czy nie?

    A to jest jakas projekcja Twoich wyobrazen.

    Nie, Grzesiuk naprawdę porównywał sytuację z Dachau i Mauthausen, a ty naprawdę porównywałeś sytuację z firmy X, gdzie „9h dziennie i to jest bardzo krotko jak na standardy City” z Goldmanem Sachsem, gdzie „standardem jest 10-12h dziennie”. A wszystko w kontekście graj, cyganie, graj, serce swoje daj, niełatwe jest życie bankiera.

  30. @gammon

    „O.k., vielleicht. W Polsce też?”

    A czy Polska jest czlonkiem UE, czy nie jest czlonkiem UE?

    http://en.wikipedia.org/wiki/Markets_in_Financial_Instruments_Directive

    „A to nie jest tak, że zakiwali się na śmierć? ”

    Dlugo by o tym opowiadac. Na pewno byl to przyklad braku odpowiedniego zarzadzania ryzykiem.

    „Czyli wzrost wynagrodzeń ścisłego managementu odzwierciedla ich coraz cięższą pracę od, powiedzmy, 1950 roku?”

    Trudno mi powiedziec, ale nie stawialbym na to.

    „Wyciągasz z tego wniosek, że NALEŻY IM SIĘ WIELKA KASA, czy nie?”

    Nic im sie nie nalezy. Za mniejsza po prostu nie przyjda do pracy.

    „A wszystko w kontekście graj, cyganie, graj, serce swoje daj, niełatwe jest życie bankiera.”

    Wyobrazonym przez Ciebie.


  31. Czy to jest dowód, że świat jaki jest, jest bezalternatywny?

    Niestety, tak.
    Można go zmienić, ale zaczynając od tego co mamy.

    Zmiana zaczyna się od gdybania.
    Gdybanie zaczyna się od gdybania. Zmiana zaczyna się od robienia. Ale z resztą się zgadzam.


    Na świecie sporo ludzi żyje z pisania FMs tak, by kryć dupę zleceniodawcy, niekoniecznie by klienci zleceniodawcy mieli z tego pożytek.

    Napszykuad ja. Ale „klientami” są instytucje finansowe więc chyba nie będziesz po nich płakał. (sarcasm warning).

    Z resztą o tym pisałom dalej – po to mamy państwo i prawo, by były jakieś regulacje zabraniające sprzedawania jogurtu leczącego raka i funduszu z gwarantowanym zyskiem 50% w skali roku. I jestem wszystkimi ręcami za takimi regulacjami.


    Istnieje opcja, że jak się postawi na piecu wiele garnków z wodą, to w niektórych doczekamy się lodu. Przynajmniej termodynamiczna legenda tak głosi.

    To akurat legenda i jak dobrze policzysz, to wyjdzie że wręcz bullshit story. A ubezpieczenie to taki hazard, jak pokazał Pratchett – PZU zakłada się z tobą, że nic ci się nie stanie i na ogół wygrywa. Problem zaczyna się w nie tak wcale niestety rzadkiej sytuacji, gdy przegra ale próbuje udowodnić że wcale nie.

  32. @krwawy_krolik
    http://en.wikipedia.org/wiki/Markets_in_Financial_Instruments_Directive

    E, no, o ile pamiętam, to media donosiły, że ta dyrektywa się w naszych stronach jakoś nie przyjęła. Czy tam formalnie się przyjęła z końcem 2009 roku, a w 2010 banki nadal ją olewają na ciepło.

    Dlugo by o tym opowiadac. Na pewno byl to przyklad braku odpowiedniego zarzadzania ryzykiem.

    Czyli jednak nie chodziło o to, że nagle wszyscy kierowcy mieli kolizje. Ufff.

    Trudno mi powiedziec, ale nie stawialbym na to.

    Hmmm, może właśnie do tego zmierzał twój przedmówca?

    Nic im sie nie nalezy. Za mniejsza po prostu nie przyjda do pracy.

    Może ktoś powinien powiedzieć „sprawdzam”?

    Wyobrazonym przez Ciebie.

    To w końcu łatwe jest życie bankiera, czy niełatwe?

  33. @gammon

    „Czyli jednak nie chodziło o to, że nagle wszyscy kierowcy mieli kolizje. Ufff.”

    To bylo bardziej skomplikowane, ale nie ma sensu tego tlumaczyc komus kto tak malo kuma w temacie jak Ty, wiec sobie darujmy ten temat.

    „Może ktoś powinien powiedzieć „sprawdzam”?”

    Pracowalem do niedawna w firmie ktorej zarzad powiedzial „sprawdzam”, i wszyscy dobrzy ludzie odeszli, rozwalajac zespol. Poza tym, nie rozumiem czemu jak ktos pracuje na etacie w szkole czy warzywniaku to jest Czlowiek Pracy i mu kibicujemy, a jak pracuje w banku to jest Skacz Skurwysynu.

  34. @krwawy_krolik
    To bylo bardziej skomplikowane, ale nie ma sensu tego tlumaczyc komus kto tak malo kuma w temacie jak Ty, wiec sobie darujmy ten temat.

    Nareszcie rozumiem, czemu tobie się należy więcej ode mnie i innych zjadaczy skórek od chleba.

    Poza tym, nie rozumiem czemu jak ktos pracuje na etacie w szkole czy warzywniaku to jest Czlowiek Pracy i mu kibicujemy, a jak pracuje w banku to jest Skacz Skurwysynu.

    Przecież nie musisz rozumieć, nie za to ci płacą.

  35. @gammon

    „Nareszcie rozumiem, czemu tobie się należy więcej ode mnie i innych zjadaczy skórek od chleba.”

    Generalnie ktos kto potrafi wyguglac i poczytac sobie tyle, zeby moc sensownie dyskutowac o nietrywialnym problemie, bedzie zarabial wiecej od kogos, kto nie potrafi.

    „Przecież nie musisz rozumieć, nie za to ci płacą.”

    Ale chcialbym, z wlasnego kaprysu.

  36. @krwawy_krolik
    Generalnie ktos kto potrafi wyguglac i poczytac sobie tyle, zeby moc sensownie dyskutowac o nietrywialnym problemie

    Ale ja nie chciałbym guglać, z własnego kaprysu, a zwłaszcza że mi za to nie płacą.

    bedzie zarabial wiecej od kogos, kto nie potrafi.

    Ale nie chcesz powiedzieć, że ścisły management jest po prostu lepszy w guglaniu, prawda?

    Ale chcialbym, z wlasnego kaprysu.

    Kiedy instytucja sobie nagrabi, prości zjadacze skórek od chleba nie bardzo dostrzegają różnicę między ścisłym managementem, a panią w kasie.

  37. @gammon

    „Ale ja nie chciałbym guglać, z własnego kaprysu”

    No to mamy impas.

    „Ale nie chcesz powiedzieć, że ścisły management jest po prostu lepszy w guglaniu, prawda?”

    Nie, Ty jestes taki slaby.

    „Kiedy instytucja sobie nagrabi, prości zjadacze skórek od chleba nie bardzo dostrzegają różnicę między ścisłym managementem, a panią w kasie.”

    A to juz jest problem z ich glupota.

  38. @Królik

    ‚Czego ludzie nie rozumieja rowniez, kiedy czytaja o zarobkach w bankach, to ze placi sie za to spora cene: ci ludzie na ogol ciezko pracuja. Ja pracuje 9h dziennie i to jest bardzo krotko jak na standardy City. W Goldman Sachs standardem jest 10-12h dziennie’

    Czego króliki nie rozumieją również, kiedy oświecają maluczkich jak trudna jest ich praca: maluczcy na ogół ciężko pracują i chuja z tego mają, więc opowiastki o ciężkiej pracy w City tylko podnoszą im ciśnienie.

  39. „Czego króliki nie rozumieją również, kiedy oświecają maluczkich jak trudna jest ich praca: maluczcy na ogół ciężko pracują i chuja z tego mają”

    Bardzo mi przykro, naprawde.

  40. … ale pocieszam sie tym, ze kupa moich podatkow idzie na to, zeby im bylo lepiej. No i jest rowniez taka sprawa, ze praca w City byla dla wielu ludzi dzwignia do awansu klasowego. Mnostwo ludzi ktorych znam w tej branzy, to jest swieza emigracja z takich krajow jak Indie, Pakistan czy Iran (ponoc najpopularniejsze imie w bazach rekruterow obslugujacych City to „Mohammed”). Bankowosc jest jedna z bardziej merytokratycznych dziedzin gospodarki, wiec rasizm jest mniejsza przeszkoda w karierze niz np. w mediach.

  41. @krwawy_krolik
    No to mamy impas.

    No co ty, serio zdawało ci się, że dla potrzeb lokalnego flejma zacznę studiować teorię instrumentów pochodnych?

    Nie, Ty jestes taki slaby.

    Stary, ale ja to wiem, że w istniejącym systemie jestem tylko drewnem na opał, nie musisz mi tego wypominać w co drugim komentarzu.

    A to juz jest problem z ich glupota.

    Może nie pamiętasz, ale to ty sam byłeś zainteresowany, „czemu jak ktos (…) pracuje w banku to jest Skacz Skurwysynu”. Więc kiedy Tłum Chłopów z Pochodniami każe ci skakać, to jednak wspomnij moje słowa.

  42. „Więc kiedy Tłum Chłopów z Pochodniami każe ci skakać”

    Alez po to utrzymujemy z naszych podatkow policje i sluzby bezpieczenstwa, zeby im wtedy pokazac gdzie ich miejsce.

  43. @krwawy_krolik
    Alez po to utrzymujemy z naszych podatkow policje i sluzby bezpieczenstwa, zeby im wtedy pokazac gdzie ich miejsce.

    Pfff, wielkie mi odkrycie.
    „…państwo (…) powstaje, by bronić klas panujących przed klasami podporządkowanymi, wyzyskiwanymi, stać na straży nierówności społecznych i chronić stan posiadania klas dominujących; autorami tej koncepcji są Karol Marks i Fryderyk Engels.”
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Państwo

  44. „No i kurde widzisz – jakbyś się nie starał, to Ci brzydkie wyłazi ze środka”

    Co jest brzydkiego w walce klas?

  45. „Gówniana nadbudowa jest brzydka.”

    A jaka jest ladna?

    @wyzysk

    Wspominalem juz, ze jestem za progresja podatkowa i panstwem opiekunczym? to tak zeby nie bylo watpliwosci.

  46. @Królik
    „Poza tym, nie rozumiem czemu jak ktos pracuje na etacie w szkole czy warzywniaku to jest Czlowiek Pracy i mu kibicujemy, a jak pracuje w banku to jest Skacz Skurwysynu”.

    Przecież to banalne: ktoś w szkole zajmuje się nauczaniem i dzięki temu mój młodszy brat jest mądrzejszy; ktoś w warzywniaku zajmuje się podawaniem warzywek i dzięki niemu mam warzywka; ktoś w banku zajmuje się przekładaniem cyferek i dzięki niemu mamy kryzys.
    Skacz a nie pierdol.

  47. @czescjacek

    „ktoś w szkole zajmuje się nauczaniem i dzięki temu mój młodszy brat jest mądrzejszy; ktoś w warzywniaku zajmuje się podawaniem warzywek i dzięki niemu mam warzywka; ktoś w banku zajmuje się przekładaniem cyferek i dzięki niemu mamy kryzys.”

    Ktoś Ci naopowiadał głupot i w nie uwierzyłeś.

    @JS

    „To, że dostają w niej w dupę Ci, którzy są krzywdzeni od policji wynajaetej przez krzywdzących.”

    Przecież to tautologia (krzywdzący krzywdzą krzywdzonych).

  48. @Tomash
    „W każdym nie kupuję miękkiego serduszka wobec tych biednych firm, które straciły tyle miliardów. Jak prezes idzie do kasyna przegrać firmową gotówkę, nie ma potem czelności gardłować o odszkodowaniu od państwa za swój kretynizm.”

    Problem polega na tym, że to nigdy nie jest odszkodowanie dla prezesa. Prezes zawsze się jakoś wyżywi. Kiedy jest kryzys, nie lecą prezesi tylko szarzy pracownicy na dole. A nawet jak lecą prezesi, to na pożegnanie dostają złoty spadochron, paręset milionów na otarcie łez. Sam bym chciał na takich warunkach polecieć. Ale żeby poleciał prezes, znów: muszą polecieć szarzy ludzie.

    Każdy prezes jest trochę jak terrorysta trzymający na muszce swoich pracownikow: mówi, okej, to ja zawaliłem sprawę, ale jeśli mnie teraz nie uratujecie, to pani Ziuta z paczkowni przed świętami pójdzie na bezrobocie. I nie tylko ona, ale także kilkaset innych osób w tej samej miejscowości, więc tam najbliższe wolne miejsce pracy zwolni się w 2031. Chcecie tego? Nie? No to wykupywać mnie ze skutków moich błędów, migiem.

    Ty w takiej sytuacji masz twarde serce by powiedzieć: panie prezesie, zawalił pan sprawę, proszę wziąć należne kilkaset baniek odprawy i kupić sobie specjalne trzewiki od Armaniego do kopania w dupę pani Ziuty? Podziwiam ale nie podzielam.

    Wiele demokratycznych rządów też ma problem z takim podejściem, bo choć nas wszystkich to śmieszy, ale pani Ziuta ciągle teoretycznie w zasadzie jest obywatelem i ma prawa wyborcze. Ciągle są nadzieje, że w ramach neoliberalnych reform się je jej jakoś zabierze, ale na razie je ma i rządy się muszą z tym liczyć.

  49. @wo

    Totez moim zdaniem AIG i RBS powinny byly zostac uratowane, ale ich management powinien miec wyroki wiezienia i dozywotni zakaz pracy w branzy.

  50. @wo
    „Każdy prezes jest trochę jak terrorysta trzymający na muszce swoich pracownikow”

    Heh, no właśnie, jeszcze wczoraj byłem podjarany myślą o zakapowaniu wkrótce już byłego szefa konkubiny do US-u, ale dzisiaj już myślę nad Konsekwencjami :|

  51. @czescjacek
    „jeszcze wczoraj byłem podjarany myślą o zakapowaniu wkrótce już byłego szefa konkubiny do US-u, ale dzisiaj już myślę nad Konsekwencjami”

    A zatem dedykuję Ci złotą myśl, którą wczoraj wyczytałem w ostatnim Clivie Cusslerze: „Rób zawsze to, co słuszne. Konsekwencje będą łatwiejsze do opanowania, niż myślisz”.

    A teraz zobaczymy, czy mnie Gospodarz przepuści.

  52. @czescjacek
    „ktoś w szkole zajmuje się nauczaniem i dzięki temu mój młodszy brat jest mądrzejszy; ktoś w warzywniaku zajmuje się podawaniem warzywek i dzięki niemu mam warzywka”

    …ktoś w przedszkolu nienawidzi dzieci i Twój syn ma uraz, ktoś w restauracji gotuje pyszny cholesterol w sosie cholesterolowym i dostajesz zawału względnie wylewu…

    Tak się wszyscy rzuciliście na Okrwawionego, a przecież on ma 27.3% racji – mimo wszystko.

  53. @janek
    „Konsekwencje będą łatwiejsze do opanowania, niż myślisz”

    Meh, złote myśli. Przecież to nie ponosiłbym konsekwencje. No okej, może jakimś trafem musielibyśmy zwracać zaległy podatek konkubiny czy coś (nie wiem, muszę zasięgnąć porady), ale nie to mnie boli.

  54. @czescjacek
    „Przecież to nie ja ponosiłbym konsekwencje”

    No przecież wiem. Bohater Cusslera też nie ponosiłby konsekwencji osobiście, w najgorszym razie ucierpiałby Prestiż Stanów Zjednoczonych.

    Już wiem: nie czytujesz Cusslera and proud of it.

  55. @krwawy_krolik
    Totez moim zdaniem AIG i RBS powinny byly zostac uratowane, ale ich management powinien miec wyroki wiezienia i dozywotni zakaz pracy w branzy.

    Króliku, ale jeśli choć trochę wierzysz w to, że czynności tych ludzi są warte tyle, ile im się płaci (= na tyle ich wycenia Rynek, he he), to taki zakaz byłby działaniem nieracjonalnym.
    Jeżeli ex-management AIG był i jest świetny w swej branży, w takim razie należała im się i należy Wielka Kasa. Teraz pewnie większa, bo są jeszcze lepsi, niż byli 5 lat temu (wszyscy uczymy się na błędach, czyż nie?). Czemuż zabraniać doskonałym fachowcom robienia tego, w czym są świetni?
    Z kolei jeżeli ex-management AIG był i jest do dupy, w takim razie chyba nie ma potrzeby zakazywać im zatrudnienia w branży finansowej, bo i tak ich nikt nie zatrudni. A skoro zatrudniano ich kiedyś, a być może ktoś jest gotów zatrudić ich teraz, to chyba mechanizmy wyceniania wartości ich pracy są zawodne. Czemu więc wierzyć, że te same mechanizmy obecnie działają sprawnie i że faktycznie „wzrosly zarobki tych paru % najlepszych”?

  56. „Króliku, ale jeśli choć trochę wierzysz w to, że czynności tych ludzi są warte tyle, ile im się płaci (= na tyle ich wycenia Rynek, he he), to taki zakaz byłby działaniem nieracjonalnym.”

    Bledy i wypaczenia, bledy i wypaczenia ;-)

  57. @janek
    „ktoś w przedszkolu nienawidzi dzieci i Twój syn ma uraz, ktoś w restauracji gotuje pyszny cholesterol w sosie cholesterolowym i dostajesz zawału względnie wylewu”

    No to jak będzie ogólnoświatowa plaga przedszkolanków nienawidzących dzieci i kucharzy mordujących klientów, to też będziemy ich zachęcać do skakania.

  58. @czescjacek
    „No to jak będzie ogólnoświatowa plaga przedszkolanków nienawidzących dzieci i kucharzy mordujących klientów”

    Pierwsze *jest* plagą w Polsce, drugie *jest* ogólnoświatowe.

  59. „No to jak będzie ogólnoświatowa plaga przedszkolanków nienawidzących dzieci”

    Ale my kochamy naszych klientów, i niech nam żyją jak najdłużej.

  60. @bart
    „Znowu się okazało, że żyję w stołecznej bańce ogólnego dobrostanu.”

    Kiedy moja córka chodziła do przedszkola, raz byłem na wywiadówce (czy jak to nazwać). Nie było cienia wątpliwości, że pani przedszkolanka nie znosi dzieci, a jedynie ciepłe uczucia żywi do rybek.

  61. raz byłem na wywiadówce

    …OTOH, może to nie ja żyję w bańce, tylko janekr uogólnia swoje osobiste wrażenia z jednorazowej wizyty w przedszkolu kilkanaście (kilkadziesiąt?) lat temu na całą współczesną Polskę. Hmm.

  62. @królik
    „Ale my kochamy naszych klientów, i niech nam żyją jak najdłużej”.

    Ale wasza miłość czy niemiłość do klientów ma się nijak do waszej pracy, zupełnie inaczej niż w przypadku przedszkolanków.

  63. @krwawy_krolik
    Ale my kochamy naszych klientów, i niech nam żyją jak najdłużej.

    E tam niech żyją, kochacie kiedy płacą jak najdłużej, a poza tym mogą być nawet zombiakami.

    @bart
    …janekr uogólnia swoje osobiste wrażenia z jednorazowej wizyty w przedszkolu kilkanaście (kilkadziesiąt?) lat temu na całą współczesną Polskę.

    Ba, a jakie zływrogie pszeczkolanki działały w czasach Gomułki, żebyście wiedzieli.

  64. W „Straconym Weekendzie” gość w barze przypomniał sobie, że ma w domu pełną butelkę. Ucieszony mówi do barmana: „jestem kapitalistą, mam niewykorzystane środki”. Od biedy a propos tego kim jest kapitalista, bo lubię tę historyjkę.

  65. @czescjacek
    „ktoś w banku zajmuje się przekładaniem cyferek i dzięki niemu mamy kryzys.”

    piszesz o inzynierach przekladajacych cyferki zeby opracowac nowe bronie i przyczynic sie do kryzysu pokoju, czy moze o informatykach przekladajacych cyferki i powodujacych kryzys roku 2000? cmon, to ze czegos nie ogarniasz czy nie czujesz, nie znaczy ze jest iwl. a abstrakcyjnosc zawodu bankowca nie jest wieksza niz wielu zawodow tzw humanistycznych, punkt widzenia zaleza od punktu siedzenia

  66. @ eli

    „Co jest oczywiście bez sensu, bo klientowi może jest taniej, ale rzadko kiedy lepiej.”

    say what? konkurencyjność sprawia, że klientowi jest gorzej? rozwiń to proszę, i nie twierdzeniem, że zimą jest trudniej, bo to nijak ma się do konkurencyjności

  67. @gammon no 82

    „E tam niech żyją, kochacie kiedy płacą jak najdłużej, a poza tym mogą być nawet zombiakami.”

    Zombiaki płacą mniej, więc wolimy klientów świeżych i zdrowiutkich — bo „my” (heh, to brzmi śmiesznie) w pewnym sensie żyjemy z % od ich dobrobytu – bank inwestycyjne i inne firmy z tego sektora to pośrednicy, swatki, ścierwojady i bakterie gnilne ekosystemu. Lepiej nam w bujnej tropikalnej dżungli niż na umierającej pustyni.

    Serio, ja zawsze pracując z klientami staram się być wobec nich fair, z kilku powodów:
    – sumienie i etyka
    – moja osobista reputacja (kiedyś mogę do tego gościa aplikować o posadę)
    – reputacja firmy
    Można usiłować robić ludzi w balona, ale ludzie maja dobrą pamięć — Goldman Sachs w USA wydymał paru klientów (sprzedawali krótko te same opcje, które polecali swoim klientom), i teraz jakoś z nimi nie chcą ludzie handlować, ciekawe dlaczego ;-)

  68. @krwawy_krolik
    Zombiaki płacą mniej, więc wolimy klientów świeżych i zdrowiutkich

    E tam, macie w systemie algorytmy maksymalnego wyruchania każdej kategorii istot żywych i martwych. Jedyna (złudna) nadzieja żywych i martwych leży w słabościach algorytmów. Ale i tak zostaną wyruchani, tylko jedni bardziej, a drudzy mniej.

    — bo „my” (heh, to brzmi śmiesznie) w pewnym sensie żyjemy z % od ich dobrobytu – bank inwestycyjne i inne firmy z tego sektora to pośrednicy, swatki, ścierwojady i bakterie gnilne ekosystemu. Lepiej nam w bujnej tropikalnej dżungli niż na umierającej pustyni.

    Królik, to było piękne literacko (bez ironii), ale przecież zombie to nie jest sucha mumia, ruszająca się siłą magii Hollywood. To jest chodzący kawał ścierwa w rozkładzie. Idealny obiekt do wkręcenia go w system / utrzymania w systemie.

    Serio, ja zawsze pracując z klientami staram się być wobec nich fair

    Królik, weź wyluzuj, pewnie wszyscy w to wierzymy. Ja w każdym razie tak.

    sumienie i etyka
    – moja osobista reputacja (kiedyś mogę do tego gościa aplikować o posadę)

    W to wierzę, że ty się starałeś. Nie wiem, jak koledzy.

    – reputacja firmy (…)

    Tak, ale ile firm przejmuje się swoją reputacją? (póki sytuacja nie zmusi)?

    Można usiłować robić ludzi w balona, ale ludzie maja dobrą pamięć

    Gdyby mieli aż tak dobrą, byłoby ciężko ich wkręcać.

  69. Krwawy
    „Poza tym, nie rozumiem czemu jak ktos pracuje na etacie w szkole czy warzywniaku to jest Czlowiek Pracy i mu kibicujemy, a jak pracuje w banku to jest Skacz Skurwysynu.”

    Dlatego
    Remember, with great power comes great responsibility. Ben Parker

  70. @RobertP

    „Remember, with great power comes great responsibility.”

    Uważasz, że opieka nad dziećmi to nie jest duża odpowiedzialność?

  71. krwawy
    „Uważasz, że opieka nad dziećmi to nie jest duża odpowiedzialność?’
    Można spieprzyć psyche kilkorgu (gatunek dość odporny, sporo przetrzyma) albo któreś spadnie z drzewa.

    A jak wy przełożycie wajchę w ratingach or something to możecie spieprzyć święta setkom tysięcy tatusiów i mamuś, od czego dzieci też dostaną po dupie. Kwestia skali.
    No i na panią w szkole mogę naskoczyć na zebraniu, napisać skargę do kuratora, albo powiedzieć dziecku, że to”głupia pipa” (niepedagogiczne, wiem).
    A co ja mogę Goldmanu Sachsu? Tylko poczekać jak skoczy. Ale pewnie ma złoty spadochron :-(

  72. „A jak wy przełożycie wajchę w ratingach or something to możecie spieprzyć święta setkom tysięcy tatusiów i mamuś, od czego dzieci też dostaną po dupie. Kwestia skali.”

    No ale jedna osoba tego nie zrobi, to wymaga skoordynowanego dzialania. I dzialamy pod kontrola regulatora panstwowego (agencje ratingowe byly za malo regulowane, to prawda).

    Chcialbym zwrocic uwage rowniez na to, ze kryzysu hipotecznego nie byloby gdyby, gdyby masa zwyklych ludzi w USA, ktorzy z czystej chciwosci brali te kredyty na 2-gi albo 3-ci dom, na ktory ich nie bylo stac.

  73. @krwawy_krolik
    …kryzysu hipotecznego nie byloby gdyby, gdyby masa zwyklych ludzi w USA, ktorzy z czystej chciwosci brali te kredyty na 2-gi albo 3-ci dom, na ktory ich nie bylo stac.

    Żeby kogoś ruchać przy wtórze szmeru strumyka potrzebny jest strumyk i szmer, ale nade wszystko trzeba chętnych do bycia wyruchanymi. Tylko czy oni byli należycie poinformowani, że będzie chodziło o ruchanie i w który otwór?

  74. „Tylko czy oni byli należycie poinformowani, że będzie chodziło o ruchanie i w który otwór?”

    Przeciez to nie oni zostali wyruchani najbardziej, tylko ludzie ktorzy finansowali te hipoteki i akcjonariusze bankow, ktore drastycznie stracily na wartosci (akcja Citigroup kosztuje teraz $4, lol). Kredytobiorcy w najgorszym wypadku stracili te domy, na ktore i tak nie bylo ich stac. Wielu z nich ulozylo sie z bankami, wiec nawet nie doszlo do foreclosure.

  75. „Jestem fanem dowodzenia przez analogię, więc: jeśli w dużym organizmie coś rośnie bardzo szybko – znaczy, że to rak. Enron, Worldcom, kryzys na rynku nieruchomości, dla chętnych konkurs – 10 innych przykładów i stawiam nocną pochlejawę. Akcjonariusze chcą, żeby im rosło szybko. Pracownicy instytucji finansowych chcą dostać swoje premie, co uzależnione jest od tego, jak szybko rośnie akcjonariuszom.”

    Tylko w teorii. W praktyce chodzi o to, żeby wydymać i klientów, i akcjonariuszy (kłamiąc, jak im nie spada) i pracowników (dymając ich enronowy fundusz emerytalny). Dobry księgowy, dobry bankier, dobry prawnik i morda w kubeł = Enron, Tyco itp.

  76. „dymając ich enronowy fundusz emerytalny”

    Teraz juz nikt nie wchodzi w fundusze emerytalne zarzadzane przez pracodawce.

  77. Ba, ponoć teraz coraz mniej wchodzi w wynagrodzenie zależne od opcji, bo zaraz jakieś bullet-dodging i inne, panie Jobs. Tylko co z tego, jak zaraz znajdzie się inny sposób, albo wykorzysta stare, dobre bankructwa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s