[wygrzebane] rzeczy, którymi mogę (się podzielić)

I. Rozmowy prywatne.

Umieranie boli. Zwłaszcza jak rak wpierdolił ci krtań, rozpłynął się z limfą po całym ciele, znalazł sobie ciepły kurwidołek przy zwieraczu i każde wydalanie zmienia się w przezodbytnicze rzyganie resztkami żołądka. Umieranie może być łatwe, pod warunkiem, że się umiera nagle. W wypadku. Coś nagle wżeni ci się w potylicę i już po tobie. Góra 6 sekund przytomności, a potem to już tylko w piach. Umieranie na raka boli. Umieranie świadome boli. Wiem, że się skurwysyn bał, nawet mnie by tego nie powiedział, ale wiem. Teraz już nic nie powie. Sączy się z niego bełkot a jego mózg, pewnie nadżarty albo wypchany nowotworowym nasieniem śni jeszcze bardziej kosmiczne wizje niż wtedy kiedy szprycował się kwasem. Do tego podlany morfiną w ilości, która każdego nieprzywykłego by zabiła. Jest w innym świecie, ale wiem że cierpi. I to ani cierpienie fizyczne, ani cierpienie psychiczne. Nie ciąży mu też nic na duchu bo leżąc tutaj pozbył się wszelkiego złudzenia, że człowiek to cokolwiek więcej niż wór mięsa. Chwytam go za rękę, ale nie czuję jakiegoś żalu. Po prostu, wkurwienie. Bardziej dlatego, że wiem, że umrę, że on skurwysyn mi o tym przypomina. Wychodzę na korytarz, wchodzę do windy, trzy piętra w dół, holem do wyjścia. Siadam na ławce, piździ, bo to przecież jebany listopad, jakby złamas nie mógł umrzeć choćby we wrześniu. To dobry miesiąc na pogrzeb, raczej nie powinno padać, może się trafić piękne słońce i nie trzeba nosić rękawiczek żeby paluchy z mrozu nie zgrabiały. Nieładnie jest umierać w listopadzie – myślę, idąc korytarzem. Odpalam papierosa siedząc na ławce, trzęsę się z przerażenia, ale kiedy Kama podchodzi kłamię, że to z zimna.
W umieraniu nie jest najgorszy ani ból, ani to, że zapomną o tobie, ani to, że ciebie nie będzie. W umieraniu najgorsze jest to, że nikt z nami nie będzie chciał się rozliczyć. Wszyscy będą przepraszali za popełnione wobec ciebie winy z udawaną pokorą. Nikt z nich nie pokusi się o pokutę. Przyjdą, przyjadą z daleka, powiedzą przepraszam, będą się bili w piersi. Ale każdy z nich nie pogodzi się z tym, że jest złamanym fiutem, i takim złamanym fiutem był wobec nas. Dlatego, jedynie dlatego będzie mi go brakowało. I pamięć o nim będzie mi przypominała o paskudności, obleśności, brzydocie umierania i będzie mnie prowokowała by myśleć o mojej śmierci jako o zdarzeniu na które muszę mieć wpływ, które muszę kontrolować, zaplanować, przemyśleć.
Umieranie jest wredne, nawet bardziej niż całe życie, bo nie daje żadnego powodu, by posiadać wrażenie że się ma na cokolwiek wpływ. Wchodzę na górę, pociągam łyk zimnej wódki, siadam na krześle. Umiera, zlatują się pielęgniarki, Kama płacze, całuje go po twarzy i rękach. Jestem spokojny. Jestem sam. Nie mam już punktu odniesienia.

II. Depresja pośmiertna.

Najlepsze w cudzym umieraniu jest to, że śmierć to świetna wymówka do schowania się przed życiem. Akurat trafia mi się epizod depresyjny a jako że nikt nie daje wiary w schorzenia psychiczne to śmierć „przyjaciela” jest niezłym powodem by być w emocjonalnej i mentalnej dupie. Dzięki temu mogę spać do południa, palić papierosy w łóżku i oglądać tyle pornosów ile tylko moje dwumegabitowe łącze jest w stanie przepchnąć. Rozpadam się, to wychodzi mi nieźle. I mam powód, fakt że kłamliwy, bo jego śmierć zupełnie mną nie wstrząsnęła. Po prostu mam depresję, jak co 8-11 miesięcy. Znów zawalę rok na studiach. Znów jestem kłopotem, problemem, powodem do zmartwień. Wstaję wieczorem, ciemno za oknem, grudzień. Idą święta, nie ma śniegu, kolejna dziwna zima bo ocieplenie klimatu, ale gówno mnie to obchodzi. Znów będzie zarżnięty karp. I kapusta z grzybami. I choinka, i znów będę popychał te same dyrdymały, że radzenie sobie z samym mną mnie przerasta. Gówno prawda po prostu uciekam od życia.
Zima z depresją to taki czas, że zachodzi słońce i wschodzi słońce. Coś się zeżre, przyjdzie ktoś z pocieszeniem. Dobrym słowem albo innymi duperelami, jakimś prezentem bo to przecież moje urodziny. Będzie pierdolił że wsparcie i że mogę liczyć. W zasadzie pełna samotność i raczej niezmącona cisza. To tak jakby przez kilka miesięcy siedzieć zamkniętym w klasztorze, w którym nie wolno ani dupczyć ani gadać. Przy czym przestrzega się obu zakazów. Leżę, zima. Wkurza mnie ósemka która wyrasta pod szóstką, zgryzu domknąć nie mogę. Wkurza mnie, że gorzej na prawe oko widzę, że kolagen w oczach mi się ścina i nitki jakieś przed oczami. Ale leżę, co mam lepszego do roboty, zimno, wieje, ciemno. Lubię zimę, świetnie wypoczywam. Cisza, papierosy, łóżko, pornosy i ja.

III. Wiosna

Zanim przyjdzie wiosna przychodzi niepokój. To, wbrew temu co powiadają meteorolodzy czy botanicy, czy specjaliści od zwierzątek – pierwszy oznak zbliżającej się zmiany. To niepokój powoduje, że żonkil wychyla się z bezpiecznej gleby by zobaczyć co się dzieje. To strach powoduje że świstak wystawia paszczę z jamy i świszczy. Zima jest od bezpiecznego czekania, a depresja jest bezpieczna. Jest smutna, a smutek jest dosyć stały. Jest ledwie kilka powodów dla których możemy być smutni, w zasadzie tylko stopniować można, co nam większy smutek powoduje. Radość jest skomplikowana, wielopoziomowa, zależna

Reklamy

6 myśli na temat “[wygrzebane] rzeczy, którymi mogę (się podzielić)

  1. Zboczona psychopatka. Ty jesteś matką, suko? Wychowasz je na drugiego Hitlera. Lepiej oddaj je w dobre ręce.

  2. Mam takie jedno wspomnienie z cudzych umierań: ktoś opowiada dowcip, a ja wybucham śmiechem, jakbym nie była od pięciu dni w żałobie, bo w tym momencie o tej żałobie nie pamiętam; wszystkie spojrzenia kierują się na mnie, a mnie dopada panika, że wyglądam, jakbym nie czuła takiego smutku, jakiego ode mnie oczekują.
    Reakcje ludzi na żałobnika to w ogóle miejscami zabawna sprawa. Wszyscy wokół się wydają jacyś bardziej durnowaci.

  3. Trochę jakbyś mnie napisał. Może uszy bardziej odstające, papierosy mocniejsze i wódka droższa, ale bajka ta sama.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s