Kłamstwo socjalne (2)

Kiedy minie pierwotny hejt trudno zająć się rzeczami tak nudnymi jak grzebanie w historii. Zwłaszcza kiedy opisali ją jacyś ludzie z UJ. Kraków zawsze miał tendencje do strasznego przynudzania. Ale skoro ktoś wstał i poszedł po tę książkę, to nie będę wybrzydzał, prawda? Nada się idealnie.

Teza pierwsza

Koleś, który był przyczyną mojej pierwotnej nienawiści wyciągnął moją ulubioną tezę korwinistów: kiedy Locke produkował swoje liberololo nigdzie na świecie nie był znany socjal. Co oczywiście jest wyciągnięte z tego miejsca, z którego korwiniści sobie wyciągają absolutnie wszystko.

Prawicowe zamiłowanie do historii zawsze budziło we mnie grozę – jak to się dzieje, że ludziom chce się grzebać w tych wszystkich duperelach, nie ma robotów, laserów i sztucznej niewęglowej inteligencji. Stąd też większość życia spędziłem w przeświadczeniu, że się na historii zupełnie nie znam i tu faktycznie – wszystko co leży po prawej stronie, z tym całym odwołaniem do tradycji, z nawoływaniem do stosowania rozwiązań, które już ktoś kiedyś sprawdził (tzw. podejście inżynierskie) – podejrzewałem, że jak dochodzi do rozważań opartych o to, co zdarzyło się w przeszłości, każdy korwinista ze mną wygra. A tu wychodzi na to, że po prostu wpadłem w sidła efektu Krugera-Dunninga (^astragalizo ma o tym piękną notkę). Tyle że oni wpadli TRZY RAZY BARDZIEJ.

Ramy czasowe

Lubię sobie pomarudzić na chrześcijańskie korzenie naszej cywilizacji, bo są one tak chrześcijańskie jak polski fiat był polski. Wiecie, takie drobne duperele, jak to, że człowiek jest istotą społeczną, albo ideologia komunistyczna, pacyfizm, i co tam wam jeszcze, robaczki, przychodzi do głowy, że to współczesne wymysły złych lewaków to jest starożytna Grecja i żadne religijne, nacjonalistyczne czy prawicowe jęki tego nie zmienią.

Wróćmy jednak do Locke’a. Jak marudzą Frysztacki z Radwanem-Pragłowskim w swojej książce Miłosierdzie i praktyka – Społeczne dzieje pomocy człowiekowi (takie nadęte tytuły to tylko w Krakowie): »Według Lock’e człowiek żyjący w zgodzie z naturą był łagodny i bezbronny, kierował się rozumem i ulegał hamulcom płynącym z poczucia sprawiedliwości. Każda jednostka posiadała wolność osobistą i mogła korzystać z owoców swej prac, tj. posiadać własną prywatną. Własność prywatna jawiła się jako wynikająca z prawa naturalnego, a jej zabezpieczenie miało być jednym z celów zawarcia przez ludzi umowy społecznej tworzącej w wyniku państwo«.
Pytanie brzmi: czy w czasie, kiedy Locke funkcjonował nie istniała idea pomocy społecznej? Odpowiedź: kłamstwo i wierutna bzdura. No weźmy Hobbesa, o którego tezach autorzy tak piszą: »Państwo, które staje się jego [życia społecznego] wyrazem, to twór sztuczny, stworzony przez człowieka, by przeciwstawić się własnej naturze«.

No to może inaczej, może faktycznie rację mają Ci, którzy zarzucają, że nie istniała wtedy zinstytucjonalizowana pomoc społeczna. Pudło. Ze dwa podrozdziały niżej jechane »Dlatego też w pierwszym okresie tworzenia manufaktur charakterystycznym zjawiskiem stała się manufaktura scentralizowana zwana narodową, która poddana była państwu. Ten typ wytwórczości miał dwie właściwości. Z jednej strony był źródłem dochodów monarchii, z drugiej zaś stanowił próbę rozwiązania problemów społecznych. Manufaktura w swym początkowym okresie była systemem przynoszącym zysk, lecz zarazem nardzędziem polityki społecznje, mającej na celu wykorzystanie luźnego lub przestępczego elementu. Była więc miejscem pracy i „domem pracy przymusowej”. Jej celem było z jednej strony przynoszenie dochodów, z drugiej zaś wykorzystanie zbędnego elementu do pracy produkcyjnej. Manufaktury (…) z perspektywy historii społecznej oznaczały świadome działanie państwa na rzecz walki z ludźmi z marginesu i ich przerażającym światem. (…) Właściwe manufaktury stanowiły zakłady produkcyjne związane z przytułkami, sierocińcami, szpitalami dla umysłowo chorych i wreszcie więzieniami«. No co ja poradzę.

Inne takie

Książka ma jakieś 480 stron i duże literki, z którymi korwiniści sobie poradzą. Są nawet teksty źródłowe, żeby jeden z drugim nie połamali sobie gnatów próbując wyszukać ich w internecie, albo, o zgrozo, w innych książkach.

Jeśli kogoś interesuje jak wyglądała pomoc społeczna w Rzymie – ^radiev ma o tym ładną notkę. Potem to już tylko kościół i humanizm i co tam po drodze było, z delegalizacją włóczęgostwa włącznie. Nudy, nudy, nudy. Spadam więc do dłubania w temacie, który będzie przyczyną niejednego mindfucku bucy od „trzymać wszystkich za mordy!”.

Advertisements

40 thoughts on “Kłamstwo socjalne (2)

  1. Hej, lewacki blogerze ! Poczytaj sobie którekolwiek dzieło Ludwika von Misesa, a twoje socjalistyczne mity legną w gruzach!

  2. Nie jestem tylko przekonana, że dom pracy przymusowej można zaliczyć w poczet instytucji pomocy społecznej. Chyba, że do instytucji pomocy społecznej zaliczymy też współczesne więzienia.

  3. @Bonzo: a konkretnie? Który mit, która książka, która strona? Podejrzewam, że sam wiesz na temat Misesa tyle, co przeczytałeś w polskiej wiki.

  4. @Bonzo, źródła, argumenty i przykłady prosimy, bo jak na razie korwinujesz w myśl zasady „jeżeli nie mam źródeł to i tak mam rację”.

    @Autor, słusznie prawisz. Prawica ma szczególnie wybiórczą „pamięć historyczną”. Co zaś do Locka to warto pamiętać, że pisał on też o altruizmie i współpracy społecznej. Zatem jakim super „wolnoMiWszystko” to on nie był.

  5. Wciąż czekam na ostateczny cios w postulat „sprywatyzowania socjału”. Walenie w słomianego randroida przebranego za korwinistę jest taaakie nuuuuudne.

    Y.

  6. Nie pozostaje nic, tylko przyklasknąć i mlasnąć człowiekowi, który chwali przymusową pracę, która nie była odpłatna. Albo pracę, którą podejmowałeś, bo inaczej zdechłbyś z głodu (co zresztą wychodzi na jedno). Tak, skojarz to sobie ze słowami: państwowa manufaktura. Dodajmy – ta praca odbywała się na takich warunkach, że pracownik był w zasadzie pod pełną kontrolą prowadzącego manufaturę. Mógł wyjść, jak ładnie poprosił, na trzy godziny, na zewnątrz. Rewelacja. Mniej wiećej taka sama, jak rozdzielanie rodzin w ramach działania takich manufaktur.
    A i jeśli już bawimy się w skojarzenia: skojarz wspomnianą perełkę w koronie historii państwowej pomocy społecznej z takimi oświeconymi pomysłami jak: zakazy włóczęgostwa, budowania domów na surowej ziemi, skłotingu i żebractwa. Połącz teraz ten obraz z powszechną karą napiętnowania lub karami cielesnymi. A i wieszaniem za “recydywę”, przynajmniej w przypadku żebraków. Tak, jedno było związane z drugim i było regulowane tymi samymi aktami prawnymi, w tym samym celu – co by bydło uporządkować. Bo nie pomóc przecież, bo przecież tamtejsi ideolodzy, współcześni takim manufakturom, zakładali, że bieda jest dobra, bo pozwala się bogacić bogatym. Pisali to. No ale wiadomo, biedny śmierdzi i jest nieładny, więc trzeba go usunąć.
    Ba, no ale kto wierzy w to, że państwo powstało po to, by ją lewica przejęła? No Ty. Ba, przejawiasz dokładnie te same sympatie. Tradycja. Ciągłość.
    Co ważne, projekty realizowane w ramach tej tradycji skończyły w sposób wymowny. Albo wyewoluowały. W więzienia typu współczesnego. Workhouse to wcześniej house of correction. Nazwa, która w stosunku do wiezień się ostała na swoim miejscu.

    A, jak chcesz pisać o Locke’u, to najpierw sobie coś o nim poczytaj. I zapoznaj się z kontynuatorami. A potem to już se dorabiaj gębę, ale ze świadomością w wersji poszerzonej. :*

  7. @bonzo
    Ej, ja wiem, że dla was to bardzo skomplikowane, ale ta notka nie jest o „dziełach” Misesa. Więc albo komciuj o tym o czym notka jest, albo spierdalaj, ‚kay? Chyba że masz jakiś ciekawy offtop.

    @ladygaga
    No prze’ż więziennictwo jest bardzo mocno związane z pomocą społeczną.

  8. @Eli
    Domy pracy przymusowej to nawet jeśli była resocjalizacja w założeniu, to było to założenie pełne hipokryzji. Zamykano tam dziewczęta, które się „źle prowadziły”, prostytutki, włóczęgów, czyli wszystkich niewygodnych dla ówczesnych moralistów, żeby odizolować i wyzyskać, nie żeby pomóc.
    Idąc tym tropem, można i inkwizycję, która miała na celu zbawienie grzesznika, uznać za pomoc społeczną, bo założenia miała przecież szczytne, choć naturalnie pełne hipokryzji.

  9. to ja tak dla uporządkowania wątków dyskusji i ich możliwych rozgałęzień, wrzucę kilka możliwych tropów interpretacji Locke’a:
    1) Indywidualista posesywny (possesive): C.B. MacPherson, akcent na uwagi Locke’a o prawie własności, swoisty materializm, idea państwa minimalnego, „nocnego stróża” wspomagającego kapitalizm.
    2) Locke „straussowski”: Leo Strauss, Locke to Hobbes w “owczej skórze”, przedstawiający złagodzoną wersję konfliktu w stylu Hobbesa. W tej interpretacji liberalizm Locke’a usprawiedliwa silne państwo kapitalistyczne, które chroni prawo własności.
    3) Locke chrześcijański: egalitaryzm jako pochodna Objawienia, traktuje serio protestantyzm Locke jako inspirację jego myśli – John Dunn
    4) Locke liberalno – komunitariański : David Walsh. W opozycji do nacisku na jego posesywny liberalizm, wskazuje się na bazujący na chrześcijaństwie komunitarianizm Locke. Z niego mają wynikać przekonania o indywidualnej godności, wolnej woli, jako bazie na której oparte jest wolne społeczeństwo.
    Oraz dwa ważne kierunki krytyki:
    1. postkolonialny – warto jeszcze pamiętać o wątkach pokazujących zależność myśli Locke i jego umowy społecznej od niewolnictwa i kolonizacji: http://oregonstate.edu/instruct/phl302/distance_arc/locke/locke-slavery-lec.html

    2. feministyczny – czyli wątek braterskiej (męskiej) umowy społecznej, ważny tekst tu: http://www.ekologiasztuka.pl/pdf/pateman.pdf

  10. @fronesis
    Bo spamołap jest jakoś histerycznie nadwrażliwy, i jeszcze na dodatek aplikacja od Worpdressa nie robi „plum” na telefonie, jeśli jest jakiś komć do zmoderowania.

  11. @Jasiu

    Pomysł, że państwo ma włączać wykluczonych, zmarginalizowanych i trudnych obywateli z powrotem do społeczeństwa jest dosyć nowy i nie dziwi mnie, że w barbarzyńskich czasach idea była taka, że trzeba ich po prostu trzymać za ryj. Nie mam ochoty na zastanawianie się, czy to dobrze, czy źle. Chodzi o sam fakt uznania, że na państwie ciąży obowiązek zrobienia czegoś z obywatelami – choćby po to, żeby i reszcie zapewnić spokój.

  12. @Eli

    Chodzi o sam fakt uznania, że na państwie ciąży obowiązek zrobienia czegoś z obywatelami – choćby po to, żeby i reszcie zapewnić spokój.

    No i świetnie Ci wyszło, nawet uściśliłeś niechcący, komu konkretnie ten spokój ma zapewnić i jakimi środkami.

  13. @Jasiu
    „No i świetnie Ci wyszło, nawet uściśliłeś niechcący, komu konkretnie ten spokój ma zapewnić i jakimi środkami.”

    Środki i cele się zmieniły, idea została.

    Ja bardzo dobrze rozumiem Twoją potrzebę życia w świecie, gdzie wszyscy są miłymi, wolnymi Jasiami, ale to jakoś tak ni chuja.

  14. No tak, rasowy Dunning (przez dwa „n”, gamoniu), ale jakaś wyjątkowo tępa menda… Jak zwykle o tym jak w imię szczytnych szczytów podpierdolić komuś jego ciężko zarobione pieniądze. Słuchaj, Wurman, chłopku, idź, zarób, zasponsoruj co tam chcesz i spierdalaj. Albo napisz do cioci, żeby ci przysłała parę szekli to se tam powydajesz na co będziesz chciał – ale pamiętaj, że ciocia też musiała na nie zapierdalać, nierobie.

  15. @Kingfisher
    „ale jakaś wyjątkowo tępa menda”

    Chyba Twoja stara.

    „przez dwa „n”, gamoniu”

    Gamonia to masz za majtami. Literówka, zdarza się.

    „podpierdolić komuś jego ciężko zarobione”

    Co to jest za w’ogle pierdolenie o tych ciężko zarobionych pieniądzach. Ciężko to nakurwia robotnik w cegielni, a nie menedżer wyższego szczebla.

    „Albo napisz do cioci, żeby ci przysłała parę szekli to se tam powydajesz na co będziesz chciał”

    Ojej, nie muszę pisać do cioci, przecież mogę sobie je wyciągnąć z portfela. W końcu je zarobiłem (fakt, niezbyt ciężko).

    „że ciocia też musiała na nie zapierdalać”

    Ja wiem, czy zapierdalać? Może po prostu normalnie pracować.

  16. „literówka”? Jak już sie powolujesz na czyjes nazwisko, to powinieneś się bardziej postarać.

    1. Menedzerowie wyzszego szczebla ciezko pracuja.
    2. Nie wszyscy sa menedzerami wyzszego szczebla.
    3. Socjal okrada wszystkich równo.
    4. Produkcja cegiel od lat jest zautomatyzowana (pomijajac zacofane gospodarki socjalistyczne).
    5. A socjaliści to wiadomo – albo kretyni, albo oszuści. Druga z tych cech jest oczywista, a te pierwsza elegancko wyjasnia efekt Krugera-Dunninga.

    „Kto za młodu nie był socjalistą, ten na starość będzie skurwysynem, ale kto na starość socjalistą pozostał, ten jest po prostu głupi.”

  17. Generalnie, złodzieje, to chuj wam do tego czy pieniadze zostaly zarobione ciezko, czy lekko, czy może tak po prostu „same przyszly”. Mnie wasza kasa nie interesuje i ręki po nią nie wyciągam. A nawet, jako zescie mentalnie niepelnosprawni, to w waszej obronie stane i przed wam podobnymi chronil was w miare mozliwosci bede. Ale od tego, co nie wasze radze wam sie odpierdolic. I w ogóle spierdalać, duningi!

  18. Kingfischer
    Generalnie, złodzieje, to chuj wam do tego czy pieniadze zostaly zarobione ciezko, czy lekko, czy może tak po prostu „same przyszly”

    Jest kilka możliwości (np. że nie rozumiesz roli redystrybucji dóbr jako czynnika integracyjnego w procesie ewolucji cywilizacyjnej, albo że twoje rozumienie pojęcia własności zatrzymało się na etapie poprzedzającym plejstocen, albo że nie rozumiesz po co jest państwo, podatki i skąd się bierze policjant, szkoła, nawierzchnia autostrady i oświetlenie uliczne, albo do czego służy prawo karne, albo że mama nie nauczyła Cię, że używanie wyrazu „chuj” nie wzmacnia argumentacji).
    Ja jednak – przynajmniej do momentu, w którym pokażesz, że umiesz jeść łyżeczką i zawiązać sobie buty – wybieram opcję dla mnie najwygodniejszą: jesteś durnym, pozbawionym empatii i wyobraźni bucem.

  19. @telemach

    A ty jestes kolejnym przypadkiem w atlasie panow Krugera i Dunninga.

    Używanie różnych wyrazów sluzy lepszemu rozumieniu prostych tresci przez właściciela bloga – znizylem sie po prostu do jego poziomu. To pierwsza zasada komunikacji, nie wiedziales o tym, czy nie czytujesz notek duninga Wurmana?

    „skąd się bierze policjant, szkoła, nawierzchnia autostrady i oświetlenie uliczne, albo do czego służy prawo karne…”
    Tak, tak, Kopernik tez była kobietą! A cóż to ma wspolnego z socjalem? Chyba to, co socjal z plejstocenem…

    Kolego kolejny duningu, przejdz sie po swoich znajomych i powiedz im, zeby odpalili ci czesc swoich dochodow, to im to zredystrybuujesz, gdyż to ważny czynnik integracyjny w procesie ewolucji cywilizacyjnej – zobaczymy ile nazbierasz :) Nawet najglupsze duningi nie sa tak durne, zeby dac sie nabrac na taki prosty złodziejski chwyt.

  20. @Kingfisher
    Generalnie, złodzieje, to chuj wam do tego czy pieniadze zostaly zarobione ciezko

    Generalnie, w realu za taką gadkę można dostać flegmą w oko albo stracić kilka zębów. Przejdź się po ulicach, wypróbuj, potem zamelduj wyniki.

  21. @Kingfisher
    „znizylem sie po prostu do jego poziomu”

    A co to, jakiś konkurs limbo?

    „A cóż to ma wspolnego z socjalem?”

    A co to jest „socjal”?

    „i powiedz im, zeby odpalili ci czesc swoich dochodow”

    To teraz pomyśl, jak wyglądałyby ich dochody (i wydatki!) gdyby nie istniały różne opcje zabezpieczenia socjalnego.

  22. @Kingfisher
    „Jak już sie powolujesz na czyjes nazwisko, to powinieneś się bardziej postarać.”

    Jak chcesz mnie pouczać, to sam bardziej uważaj na literówki.

    „1. Menedzerowie wyzszego szczebla ciezko pracuja.”

    Aha, only not.

    „2. Nie wszyscy sa menedzerami wyzszego szczebla.”

    Naprawdę Cię tak boli, że z Twoimi dochodami będziesz płacił najniższą (o ile w ogóle) stawkę podatku?

    „3. Socjal okrada wszystkich równo.”

    Dalej nie zdefiniowałeś, co to jest socjal. No i idea jest taka, żeby jednak zabierał bogatym.

    „4. Produkcja cegiel od lat jest zautomatyzowana (pomijajac zacofane gospodarki socjalistyczne).”

    No tak, w cegielniach nie ma już pracowników fizycznych. Urm, nie.

  23. wurman: A co to jest „socjal”?

    No tak, tego tez, duningu, nie rozumiesz….
    Podobnie zapewne, jak każdy z twoich kolegów duningów.
    No cóż, c’est la vie, duningi.

  24. @kingfisher

    okay, robisz sie nudny w typowo korwinistyczny sposob: jest konkretne pytanie, wiec brak odpowiedzi; spierdalaj

  25. @Kingfisher
    No tak, tego tez, duningu, nie rozumiesz….
    Podobnie zapewne, jak każdy z twoich kolegów duningów.
    No cóż, c’est la vie, duningi.

    „A ja wiem, ale nie powiem, bo jesteś gupi” – to nawet na Onecie budzi wybuchy szyderczego śmiechu.

  26. „A cóż to ma wspolnego z socjalem? Chyba to, co socjal z plejstocenem…”

    @Kingfiszer:
    dla mnie ma. Podpada pod paragraf odpowiedzialnści wspólnoty za tą jej część, która w sposób przez siebie niezawiniony pada ofiarą tych samych systemowych mechanizmów, które gwarantują względny lub ponadprzeciętny dobrobyt reszcie. Takie osiągnięcie cywilizacyjne gwarantujące, że dziecko źle ubezpieczonego wyrobnika, któremu walec przy budowie autostrady przejechał nogi nie musi zdychać z głodu lub przykładać komuś brzytwę do gardła aby przeżyć. Nawet gdy właściciel Ferrari jęczy, że nie może dać, bo potrzebuje też na Porsche dla żony i piórko do dupy dla kochanki.
    I nie wychodź mi tutaj ze swoim zwulgaryzowanym Darwinizmem (że miał szanse, że mógł się uczyć, ubezpieczyć, zostać Kulczykiem lub księdzem albo sprzedawać sznurowadła na ulicy – nie skorzystał, to niech zdycha). Nie mógł. Powód jest prosty: bezrobocie i bieda są nieodłącznymi składnikami systemu opartego na wzroście (obojętnie czy akurat potrzebnym, czy nie) i promowaniu zachłanności. Pomijając już prosty fakt, że stwarzanie szans upośledzonym przez rozwój wypadków jednostkom leży w interesie ogółu i pokoju społecznego, jest jeszcze coś takiego jak przyzwoitość, nakazująca pomóc tym którzy żygają kawiorem i nie umieją podzielić się (niejednokrotnie absurdalnie wysokimi) nadwyżkami z tymi, którzy potrzebują pomocy, a sami nie potrafią sobie pomóc.

    I nie wychodź mi z debilnym rechotem, że niezbywalnym prawem bogatego jest się udławić ostrygą. Nie jest. On nabywa to prawo dopiero wówczas, gdy wywiąże się z obywatelskiego obowiązku zadbania o społeczność, która mu (w jakikolwiek sposób, choćby przez swoje konsumenckie istnienie) tę ostrygę umożliwiła. Jeśli jednak uważasz, że można wzbogacić się w społecznej próżni (bez tych, na których można się wzbogacić) – to podaj jakieś przykłady, chętnie się czegoś nowego dowiem.

    Mogę zrozumieć, że taki świat budzi twoje opory, niezgodę i sprzeciw. I nakazuje nazywać każdego, kto potrafi sobie, w przeciwieństwie do ciebie wyobrazić społeczeństwo oparte na zasadach solidarności i opieki nad słabszym idiotą i naiwnym głupcem.
    Nie rozumiem jednak, jak możesz oczekiwać, że wszyscy będą podzielać twoje poglądy, które dla mnie osobiście (i dla zdumiewającej większości, jak sądzę) są całkiem od czapy.
    Nie będą – i dobrze, że nie będą. Tacy jak ty pozostaną maltuzjańską czkawką i marginalnym zjawiskiem okresu zamieszania. Przy czym zupełnie nieistotne jest (dla rozwoju wypadków) czy będziesz miał pianę na pyskiu, czy nie.

  27. Legendę o królu Midasie Grecy wymyślili ponad 2 tysiące lat temu. Ale niektórym Korwin tak do łba narobił, że do dziś myślą, że mogą nażreć się pieniędzmi.

  28. @Telemach

    „Tacy jak ty pozostaną maltuzjańską czkawką i marginalnym zjawiskiem okresu zamieszania.”

    Co Ty, egoisci beda zawsze.

  29. @Eli

    A w ogole: jakie sliczne trolle!

    @Kingfiszer

    „1. Menedzerowie wyzszego szczebla ciezko pracuja.”

    Za „ciezka prace” nikomu na swiecie nikt wielkich pieniedzy nie placi. Menedzerom wyzszego szczebla placi sie $$$ za talent, doswiadczenie, kontakty (not necessary in that order). Owszem, wiekszosc z nich pracuje duzo (bo czesto to pracoholicy i biznes ich strasznie kreci – jak sobie przypomne CEO firmy w ktorej dawniej pracowalem, to dla mnie wydawal sie kolesiem z innej planety, tak rozny mielismy system wartosci), ale nie pracuja np. 3x wiecej niz podlegajacy im programisci czy analitycy, ktorzy zarabiaja 1/10 tego co oni.

    Zebys sie czegos nauczyl, wyjasnie Ci dlaczego nasi milionerzy bogactwo zawdzieczaja rowniez spoleczenstwu, a nie tylko sobie samym:
    – pieniadz papierowy ma moc nabywcza na mocy umowy spolecznej; bez tej umowy kasa na koncie nie ma wartosci, musialbys wszystko kupowac przez barter i koszty transakcji uroslyby dramatycznie (nie mowiac o absurdzie sytuacji w ktorej powiedzmy masz w sakiewce kilo zlota, ale sprzedawca maki nie chce zlota, tylko mleko w proszku, i idziesz do domu o suchym pysku)
    – zarabiasz pieniadze dzieki gwarancjom danym Ci przez spoleczenstwo jawnie badz domyslnie: ze copyright na plody Twojej tworczosci bedzie chroniony prawnie, ze istnieje aparat prawny ktorego mozesz uzyc do egzekwowania kontraktow, ze istnieje aparat przymusu ktory egzekwuje poszanowanie Twojego prawa wlasnosci
    – last but not least, samo prawo wlasnosci prywatnej jest efektem umowy spolecznej

    Wszystkie te narzedzia bogacenia sie (+ inne, jak np. edukacja) dostajesz od spoleczenstwa. Jezeli Twoje zarobki dzieki nim urosly ze ho ho, to Twoje zobowiazania wobec spoleczenstwa rowniez.

    Aha, i zanim sie podniecisz i nazwiesz mnie zlodziejem ktory zyje z cudzych podatkow — place w podatkach na pewno znacznie wiecej niz Ty ;-)

  30. @krwawy królik:

    „Co Ty, egoisci beda zawsze.”
    Jasne, że. Egoizm mnie u gościa nie drażni. Drażni mnie dorabianie do własnych deficytów intelektualnych, moralnych i emocjonalnych jakiegoś pojeboideolo, z którego ma wynikać, że niesprawiedliwie jest sprawiedliwiej, bo” moja zachłanność ważniejsza”.

  31. @Eli Wurman

    Środki i cele się zmieniły, idea została.

    No jasne, idea zagospodarowania plebsu tak, żeby był ładny o posłuszny, trzyma się świetnie, a Ty ją wspierasz, a ja nie.

    Ja bardzo dobrze rozumiem Twoją potrzebę życia w świecie, gdzie wszyscy są miłymi, wolnymi Jasiami, ale to jakoś tak ni chuja.

    Nie, moją potrzebą nie jest to co napisałeś, moją potrzebą jest wskazanie każdemu, kto chce tworzyć fikcje dotyczącą tego, do czego państwo służy (a służy konserwacji i reprodukcji tego, na co jakoby narzekasz), że opowiada bajki. Władza, zwłaszcza państwowa służyła i służy temu, że każdy był na swoim miejscu, co ostatecznie sprowadza się, że nieliczni są na tym wygodnym (zresztą tylko przez chwilę i ostatecznie im też się to nie opłaca, przynajmniej dzisiaj).

  32. „Władza, zwłaszcza państwowa służyła i służy temu, że każdy był na swoim miejscu”

    Przeciez to dobre.

  33. @Krwawy Królik

    Przeciez to dobre.

    Dla większości to oznacza, że mają słuchać, choćby się nie zgadzali. Jeśli to dla nich dobre, to ja wybieram zło, zło musi być fajniejsze.

  34. „Dla większości to oznacza, że mają słuchać, choćby się nie zgadzali. ”

    Celem wladzy jest zapewnienie harmonii spolecznej. Wymaga to i kija, i marchewki.

  35. @Krwawy Królik

    Celem wladzy jest zapewnienie harmonii spolecznej.

    Czyli utopii, bo jak dotąd historią ludzi jest historią sporu i braku tej harmonii. Ba – ten brak harmonii jest powodem rozwoju społecznego.

    Wymaga to i kija, i marchewki.

    O, jak typowotypowy etatysta dzielisz bardzo skomplikowany zasób środków, które mogą posłużyć do kształtowania społeczeństw na dwie, ubożuchne klasy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s