Śmierć to naprawdę bardzo łatwa rzecz

Pierwotnie miało być tak, że miałem napisać notkę o Kluzik-Rostkowskiej, bo się tak ładnie w wywiadzie dla Polityki odcinała od tego kolesia, co go wcześniej własną piersią. Potem było już tylko śmieszniej, bo się wypisała z własnej partii. Ale w sumie mi się o tym nie chce, to jest chyba taka opowieść, która pasuje do konwencji stand-upu. Może by Przemek Pilarski zrobił, bo moje zdolności kabaretowe kończą się na tym, kiedy opowiadam o swoich hipochondrycznych przeżyciach (drżąc, przecież mam wtedy nieuchronną świadomość zejścia, bliskiego), opowiadam całkiem serio, a ludzie się śmieją.

Boom!

Chronologicznie rzecz rozeszła się tak: oh hai Pani Marysiu, te wszystkie bredotki o morderczej chemii? No nie bardzo, mojemu byłemu chłopakowi przydarzył się czerniak. Jak na razie wszystko dobrze.

Potem była dewirtualizacja TTDKN, z okazji Parady Równości. Najpierw będzie uroczy cytat, a potem chwilka poparadowej refleksji:

Największy być może geniusz świata, niedoceniony Alan Turing, w latach trzydziestych twórca teorii, na której opiera się komputer, w 1954 roku odebrał sobie życie pod presją kłopotów osobistych. Podobnie jak Królewna Śnieżka nadgryzł jabłko zatrute wywarem czarownic, lecz – odmiennie niż w baśni – Turing zanurzył swoje jabłko w naczyniu z roztworem cyjanku potasu i pocałunek Księcia nie mógłby go obudzić.

Derek Humphry, Ostateczne Wyjście

Otóż

Parada Równości zamieniła się w smutną procesję. Wiecie, godzina 13, rozpoczyna się hymnem Polski i jakimś dętym orędziem księdza (musi dętym, choć nic nie słyszałem, miałem ważniejsze rzeczy do rozważania) – tu akurat w postaci ks. Szymona Niemca – potem procesja rusza i kroczy. Na tegorocznej paradzie, która była w zasadzie człapadą wyglądało to tak, że podchodziliśmy kawałek, może z 10-20 metrów tylko po to, by się zatrzymać z jakiegoś niewiadomego powodu i stać tak minutę, dwie, czasem więcej. Musi może jakieś kapliczki z matkami boskimi po drodze, tylko nie zauważyłem.

Biorąc to wszystko pod uwagę muszę stwierdzić, że zupełnie nie kłamałem, kiedy Eugeniusz Sendecki z Telewizji Narodowej zapytał mnie o wrażenia z Parady. Można wybrać sobie wersję!

Z mojej perspektywy:

lub z perspektywy Pana Eugeniusza:

Oczywiście, jestem zadeklarowanym zwolennikiem silnego prawodawstwa w kwestii adopcji przez pary homoseksualne. Prawo takie musi być dopracowane, żeby się potem żaden prawicowy przychlast nie przyczepił.

Wracając

I na tej dewirtualizacji wyhaczyłem od Gammona.82 książkę zawierającą praktyczne rady o umieraniu w sposób przyzwoity.

Boom!

Otwieram telewizor na TVN24 a tam atakuje mnie Tomasz Terlikowski mielący ozorem w kwestii eutanazji. Bo się okazuje, że a- i ale-telewizoryści nie wiedzą, że w BBC nadali materiał (trzeba będzie pokombinować z udawaniem, że się jest w UK) Terry Pratchett: Choosing to Die.

Potem w studio telewizyjnym TVN24 Tadeusz Bartoś i jakiś inny koleś, co go nie kojarzę jęczeli, że umieranie to jest coś, co powinno pozostać intymne, i że pokazywanie tego w telewizorze to jest jakieś robienie czegoś złego. Czego ja kompletnie nie rozumiem, i temu niezrozumieniu chętnie dam wyraz w następnym akapicie. Było tam jeszcze, że w naszej kulturze śmierć jest niewidoczna, że ją chowamy po szpitalach i w’ogle wszyscy udają że jej nie ma. Znaczy bo to jest tak, jakby była różnica pomiędzy pokazywaniem prawdziwej śmierci losowych ludzi w wypadkach, wojnach i w czym tam jeszcze, że jest różnica pomiędzy pokazywaniem śmierci w filmach i serialach, i jest różnica w godnym umieraniu.

Dziś rano jechałem metrem, czytałem książkę od Gammona i tak się rozglądałem po ludziach, zastanawiając się, co oni sobie w’ogle myślą o swojej śmierci. Taka parka trzydziestoletnich, dobrze upasionych na swoich korpo-pozycjach (widać co ludzie noszą). Co zostanie z idealnie prostych zębów podczas umierania? I mnie to natychmiast wróciło do ulicy Kopernika w Krakowie, gdzie mnie napastowała myśl, że za sto lat nasze podejście do eutanazji będzie traktowane jak barbarzyństwo. Nie lubię wracać w swoich myślach do Krakowa, zwłaszcza, że nieopodal, na Grzegórzeckiej czuć było wtedy trupi zapach. I wszystko mi się to zlało w jeden gigantyczny mindfuck, kiedy usłyszałem jęczenie Bartosia. To tak jakby smród trupów na Grzegórzeckiej był w porządku, taką śmierć możemy znosić. Ale jak nam ktoś chce pokazać, a przecież pokazać musi, żeby do nas dotarło, że nawet w strasznej chorobie można umrzeć przyzwoicie, to to już jest zło, bo się narusza jakieś tabu i się coś robi z intymnością.

Może gdyby Tadeusz Bartoś wpadł na książkę od Gammona, to dowiedziałby się, że jest różnica między intymną relacją z umierającą osobą, a pokazaniem tego umierania. O, taki ładny fragment:

Jeżeli bliska osoba poprosi cię o udzielenie pomocy i współudział w jej umieraniu, rozważ następujące punkty:
1. Czy w myśl twojej osobistej filozofii życiowej jest to rzeczą słuszną, i czy wynika z relacji z tą osobą? [podkreślenie moje]
2. Kto jeszcze o tym wie lub mógłby się dowiedzieć, i czy utrzyma to w tajemnicy?
3. Jeżeli dowiedzą się o tym władze i organa ścigania, czy jesteś gotów ponieść pełne konsekwencje swojego czynu – jakiekolwiek by one były?
Moim zdaniem wyrażenie zgody na współdziałanie w samobójstwie musi być poprzedzone jednoznaczną odpowiedzią TAK na pytania pierwsze i trzecie […].

Jeśli nawet pokazanie czyjegoś umierania jest naruszeniem jakiegoś rodzaju intymności, to, na litość boskom, jest w tym wyższe dobro. Każdy z nas widział, jak bardzo bycie trawionym przez chorobę, bo to już nawet nie jest umieranie, jest okrutne. Trzeba być barbarzyńcą, żeby tego nie dostrzec.

Gotowość

Jest tak, że albo mnie czeka w przyszłości towarzyszenie czyjejś śmierci, albo kogoś z moich bliskich w moim umieraniu. W tym ostatnim momencie, kiedy będę absolutnie pewien, że to nie ma już żadnego znaczenia. Że kolejne dni niczego nie zmienią. Chciałbym móc wtedy bez strachu o konsekwencje prawne dla tej drugiej osoby, towarzysza ostatniej drogi, zejść przyzwoicie.

Reklamy

15 myśli na temat “Śmierć to naprawdę bardzo łatwa rzecz

  1. @czescjacek
    Skąd miałbym wiedzieć, przecież to jakaś straszna nuda; wyszedł z zakonu, wielkie mi mecyje, kogo to obchodzi. A, jeszcze zapomniałem dorzucić. W TVN24 puścili Hartmana z podpisem BIOETYK; filozof, i co tam jeszcze, w zależności do jakiego materiału #ludzienatelefon. Rozumiem obrzydzenie ^wo.

    @mrw
    :*

  2. @kogo to obchodzi

    No to akurat nikogo, tylko mam wrażenie, że ludzie obużeni na Pratchetta to ludzie fapiący do konającego papypieża; ale nie mam na to dowodu.

  3. @czescjacek
    „tylko mam wrażenie, że ludzie obużeni na Pratchetta to ludzie fapiący do konającego papypieża; ale nie mam na to dowodu.”
    No ale papież tak pięknie umierał, dzielnie, do ostatnich chwil, pogodzony z wolą ojca, a nie tchórz, uciekinier od cierpienia, które nas oczyszcza i wyzwala z grzechu i co tam jeszcze mam napakowane pod dekiel na okoliczność polskiego katolicyzmu.

  4. Papież nie umarł. Papież umierał, umierał, umierał, a potem pyk! Mrugnięcie oczami, któtka chwila i już był umarnięty i już obracał książką z okna taty. Nie mógł umrzeć, przecież był z cywilizacji życia.

  5. @Królowa Nocy
    Więc podobno wychodzi na to, że ileś tam ludzi cierpi taki ból, którego nic nie uśmierzy.

    @Gammon
    Będę czekał niecierpliwie. Wewogle IOU.

  6. U Sophersa napisałem, ale kurwa, tvn24 jako komentatora do filmu Pratchetta poprosiło kurwa Terlikowskiego. Jakby nie było trzydziestukilku milionów ludzi. I jeszcze był podpisany jako redaktor naczelny, nosz kurwa. A porównał film Pratchetta do filmu ukazującego SSmanów mordujących Żydów i zrobiło mi się wszystko naraz.

    ( A w Japonii była taka słynna książka, podręcznik do samobójstwa i Jake Adelstein w Tokyo Vice opisywał, jak znaleźli zwłoki nastolatka który podłączył się do prądu i na tych zwłokach była karteczka, którą on napisał „proszę mnie nie dotykać, jestem pod napięciem, najpierw odłączcie prąd”. Wot, technika, wot, kulturnyj narod. )

    I jeszcze tak na deser – co z tym Hartmanem, do tej pory prawie wszystko jego co czytałem było bardzo sensowne, tu z czymś głupim wyjechał?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s