Wszyscy święci

W związku z tym, że pół dnia nie miałem prądu i musiałem czytać z papieru, #jakzwierze – nienawiść jest dziś we mnie wyjątkowo silna, czujcie się ostrzeżeni.

Jakiś czas temu, kiedy nienawidziłem Sieradza i innych zwykłych, miłych miast przyplątała się w komciach nauczycielka nauczania początkowego, która miała gigantyczny problem ze wstawianiem przecinków. Jako że nie ufam ludziom: nie wierzę, że ktoś, kto nie potrafi postawić jako-tako przecinka (sam pż’ż używam znaków int’punkcyjnych jak mi pasuje) jest w stanie wytłumaczyć drugiej osobie cokolwiek. Mam to przecież w praktyce i na co dzień – ludziom cieknie z ust jakiś słowotok, który w większości jest daleki od tematu rozmowy. A jak już przyjdzie w formie literek, to #klękajcienarody. Żeby nie było: to oczywiście inteligentni ludzie, świetnie radzący sobie z cyferkami i życiem doczesnym, zazdroszczę im sprawności i zdolności matematycznych.

Jest tak, że jestem pewien, że cierpię na dyskalkulię (niezdiagnozowaną), więc jak widzę człowieka, który jest w stanie policzyć drobne w kieszeni, albo podzielić rachunek w knajpie, to mi opada szczęka i robię WOW. Bo dla mnie to są rzeczy trudne.

Proszę wycieczki, oto mieszczańska szatnia męska, mazowiecka

Byłem ostatnio w Białymstoku i zrobiło mi się arcysmutno. Nobo spodziewałem się, że ludzie tam będą sobie radośnie zaciągać i co tam jeszcze jest typowe dla mowy z tamtych okolic. A tu nie, wszyscy mówią w gwarze mazowieckiej.

Wiecie, nie ma nic bardziej smutnego niż moment, kiedy ginie język. Nie ten wypracowany przez brodatych (ten niech sobie ginie), smutnych ludzi z #RJP, którzy dopuszczają słowo „lodzić”, ale „maślić”, „margarynić” czy „jogurcić” już nie. Mnie jest z tego powodu oczywiście wszystko jedno, będę sobie używał takich słów, jakie sobie wymyślę i jakie będą mi pasować, ale THINK ABOUT CHILDREN!

I tak właśnie to sobie wyobrażam, bo przecież pamiętam doskonale pańcie polonistki, dla których język i kultura to były rzeczy objawione, rzeczy, wokół których wykonuje się czynności. Pielęgnuje i czci. Jak sobie pomyślę, ile krzywdy może zrobić człowiekowi nauczycielk’ któr’ kompletnie nie rozumie, dajmy na to, takiego X-Files; krzywdy uczniowi ambitnemu, który z racji parcia na wyniki (swojego albo rodziców) daje faka na to, co mu się popycha pod dekiel. Także: krzywdy uczniowi, dla którego jedyną szansą zdobycia kapitału kulturowego są te dupogodziny marnowane na jakieś smętne pieprzenie o poezji.

Widzę to tak: pańcia albo pańciutek, poloniści wykształceni na krakowskim Uniwersytecie Pedagogicznym (dawne WSP, aka „wspomaganie seksualne politechniki”, #wiernikowska) wracają po pięciu latach obcowania z kulturą wysoką, muzeami, poezją, wódką w parku wypitą, wschodami słońca na Skałkach Twardowskiego, papieskim oknem, i nad czym tam się jeszcze fapie. Wracają do Białegostoku, zaczynają pracę w szkole, pełni natchnienia, święcie przekonani, że istnieje jakiś poprawny język.

I co robią? I gwałcą, ci uświęceni mocą ciała pedagogicznego językowi pedofile.

Odbierają dźwięki, słowa, akcenty, przeciągnięcia, stylizacje, naturalny sposób komunikacji, w którym dziecko czuje się pewnie i bezpiecznie. I popychają swoje słowa, swoje konstrukcje, swoje – odbite na krakowskim mieszczańskim powielaczu – rozumienia. Zaczynają od zaorania, zabicia tego, co w dzieciaku jest jego znajomością języka. To barbarzyństwo.

A przecież można by inaczej. Jest w człowieku miejsce na to, by jego osobisty język współfunkcjonował z językiem oficjalnym, urzędowym; na bogów eterni – tym sziteksem, nazywanym językiem literackim (srsly, w XXI wieku?!).

I tak oto giną nam słowa, tak oto giną nam dźwięki: już teraz trzeba by do Zabłudowa, albo jakieś zapyziałe osiedle w Rudzie Śląskiej i tworzyć słowniki, nagrywać ludzką mowę. To wszystko zniknie, przy dostojnym kiwaniu głową smutnych ludzi.

Smutek szkolnego korytarza

W tych wszystkich nabzdyczonych pieprzeniach ludzi, którzy pół swojej edukacji przepisali z Wiki, albo ściągnęli od koleżanek i kolegów brakuje jednej ważnej rzeczy: radosnego olśnienia, że matematyka to język. I dzieciom obrzydza się go tak samo.

Advertisements

45 thoughts on “Wszyscy święci

  1. Niby tak, ale takie dialekty jak robotniczo-żulerski itp. ich konserwowanie oznaczałoby umacnianie podziałów klasowych; stygmatyzację itp. MMC narzuca (jak zwykle) swój język, ale dzięki temu przynajmniej ma się szansę na awans klasowy.

  2. No w sumie tak. Już w okolicach Wysokiego Mazowieckiego nie mówią tak, jak 30 lat temu.

  3. O jak dobrze, że pan redaktor napisał o matematyce to co ja chciałem to teraz już nie muszę.

  4. Po pierwsze, matematyka jest głupia, nikt nie docenia humanistów we współczesnej Poslce. A mimo wspomnainego w poprzednim zdaniu braku poszanowania, na ogłoszenie „Paradygmat rozważę, tanio” umieszczone w prasie papierowej odpowiada wiele osób. Wynika z tego, że to humaniści są potrzebni a matematycy nie. Zresztą przykładowo taki matematyk Alan Turing jak się zorientował, że jest matematykiem, to popełnił samobójstwo. Żal jak się patrzy na tych ludzi od cyferek, co oni wiedzą.

  5. @Goścwdombógwdom
    „Po pierwsze, matematyka jest głupia”

    Nie jest i o tym jest ta notka.

    „nikt nie docenia humanistów we współczesnej Poslce”

    Tu nikt nikogo nie docenia, bo taki oto mamy brak kapitału społecznego.

    „Wynika z tego, że to humaniści są potrzebni a matematycy nie”

    Ludzie powinni być sobie niezależnie od tego czy są potrzebni, czy nie. Zresztą: niech mi ktoś wytłumaczy do czego potrzebny jest trader walutowy?

    „Zresztą przykładowo taki matematyk Alan Turing jak się zorientował, że jest matematykiem, to popełnił samobójstwo”

    Bucówa, wiadomo przecież dlaczego.

    „Żal jak się patrzy na tych ludzi od cyferek, co oni wiedzą.”

    Trochę żal, #elementarnalogikasiękłania – ludzie, którzy wierzą tylko w cyferki nie posiadają odpowiedniego języka do opisu rzeczy nieprecyzyjnych.

  6. @No ale on się robi zły tylko od tego, że mmc/bkś nim gardzi.

    A gardzi nim dlatego, że puszczony samopas język podlega gettyzacji i rozwarstwieniu; tak naprawdę to nie gardzi językiem, tylko użytkownikiem, język służy tylko identyfikacji („gada jak wsiur, musi wsiur”).

  7. @”A gardzi nim dlatego, że puszczony samopas język podlega gettyzacji i rozwarstwieniu”

    Ale tak się dzieje ze wszystkim, z literaturą, kinem, kuchnią, orientacją seksualną, ogólnie kulturą. Dlatego jestem zwolennikiem ścisłej regulacji wszystkich tych dziedzin.

  8. @”Tu nikt nikogo nie docenia, bo taki oto mamy brak kapitału społecznego.”

    Gdybyśmy mieli odpowiedni, nikt nie musiałby niczego doceniać

    „Ludzie powinni być sobie niezależnie od tego czy są potrzebni, czy nie. Zresztą: niech mi ktoś wytłumaczy do czego potrzebny jest trader walutowy?”

    Oczywiście. Ale lepiej było by to wszystko jakoś uregulować. To obrzydliwe, że ludzie zajmują się tym czym chcą. Póki tak jest, nie ma mowy o prawdziwej równości.

    „Bucówa, wiadomo przecież dlaczego.”

    Zapewne była to również kwestia powszechnego braku akceptacji jego orientacji seksualnej. Gdyby Państwo rejestrowało orientację obywateli i odpowiednio ją licencjonowało, a osoby prześladujące kogoś z ważną licencją na bycie hetero-, albo homo- zamykało w więzieniu, można by tego uniknąć.

  9. @Gośćwdom
    Zapewne była to również kwestia powszechnego braku akceptacji jego orientacji seksualnej. Gdyby Państwo rejestrowało orientację obywateli i odpowiednio ją licencjonowało, a osoby prześladujące kogoś z ważną licencją na bycie hetero-, albo homo- zamykało w więzieniu, można by tego uniknąć.

    Słaby troll.

  10. @Gość
    Tylko tyle masz do powiedzenia, wypierdku Ateny i żubra? Co możesz zaproponować w zamian? Chciałbyś, żeby geje byli prześladowani? Z jakiego powodu? Rany, jak ja nie znoszę bezczelnych homofobów potrafiących napisać tylko dwa wyrazy na krzyż.

    Postaraj się nie zasiadać do komentowania po spożyciu.

  11. @eli.wurman
    „Odbierają dźwięki, słowa, akcenty, przeciągnięcia, stylizacje…”

    Podzielam Twój żal, ale obawiam się, że za uniformizację języka winę ponosi przede wszystkim wszechobecność mediów. Cechy charakterystyczne języka biorą się z osłuchania i ewentualnie oczytania. Pani nauczycielka, spreparowana na krakowskiej WSP ma mizerną siłę rażenia w porównaniu do wielogodzinnych sesji z telewizorem, radiem, internetem. Kiedyś tego nie było, całkiem niedawno tego nie było. Gdy byłem dzieckiem, oglądanie telewizji, było rodzynkiem pośród dnia, a nie jego treścią, a gazety poza miastami używało się głównie w wychodku i na rozpałkę. Nic poza tym nie było. Język funkcjonował przede wszystkim w bliskich, fizycznych relacjach między ludźmi żyjącymi na tym samym obszarze.

    Drugim czynnikiem są migracje. Jeszcze za komuny wszyscy siedzieli na dupie we wsi / mieście gdzie się urodzili, nie mówiąc o czasach wcześniejszych. Dziś ludzie są mobilni. Znaczną część swojego dnia / tygodnia / życia spędzają poza swoim miejscem zamieszkania, często poza regionem.

    To zlewanie się kulturowe jest procesem nieubłaganym. I cóż, żeby było jeszcze trudniej, to jest bardzo silnie skorelowane z poziomem ogólnego wyedukowania społeczeństwa. Dopóki lud ciemny, nieoczytany, nieosłuchany, niemobilny, dopóki ludź świata prawie nigdy nie widział dalej niż tamoj, za rzeką, miałeś granice kulturowe i gwarowe, nawet między wsiami tego samego powiatu.

    Aby temu procesowi zapobiec, nie wystarczy nie robić czegoś, na przykład nie jeździć na studia do Krakowa. Trzeba właśnie coś zrobić. Tylko co?. Lekcje gwary w szkołach? No ale to szkoła więc wiadomo jak będzie. Regionalne programy telewizyjne? Oh, wait, przecież nikt tego nie będzie oglądał. I tak dalej.

    Dupa blada. Ta wojna jest przegrana
    (sorry za długaśnego komcia, ale mnie poruszyła Twoja nocia).

  12. Lewy, te same zjawiska, a nawet wzmożone o 554%, występowały na Zachodzie i one tak nie wpłynęły na unifikację ichnich. Więc komputer mówi nie.

  13. @mrw
    „ich konserwowanie oznaczałoby umacnianie podziałów klasowych”

    Bojawiem; takim Brytyjczykom udaje się systematycznie obniżać prestiż RP i chyba już wogle nie trzeba się wstydzić lokalnych akcentów, a nawet odwrotnie; my byśmy też mogli, trza ino chcieć.

  14. @Lewydolny
    Podzielam Twój żal, ale obawiam się, że za uniformizację języka winę ponosi przede wszystkim wszechobecność mediów. Cechy charakterystyczne języka biorą się z osłuchania i ewentualnie oczytania.

    Tu przestalam czytac. B mi przykro, ale czy ty masz pojecie w ogole, najmniejsze, czym sa i skad sie biora jezyki standardowe? Czy zdajesz sobie sprawe, ze jezyk polski tzw „literacki”, jakim sie aktualnie poslugujesz, to sztuczny konstrukt, wytworzony w XIX wieku, a potem po uzyskaniu niepodleglosci; w czasach, w ktorych uwazano, ze jezyk powinien byc spoiwem tozsamosci narodowej? Czy wiesz, ze jedna z wazniejszych rol obowiazkowego, panstwowego systemu edukacji jest dyseminacja i narzucanie odgorne jezyka standardowego ludziom, ktorzy na przyklad w domu mowili dialektem? Czy zdajesz sobie sprawe, jak bardzo dawniej i jak nawet dzisiaj uczniowie szkol od podstawowych po wyzsze sa karani i upokarzani za uzywanie swojego dialektu w czasie zajec? Czy wiesz, ze takie same procesy zaszly w praktycznie wszystkich innych jezykach, i czy wiesz, ze nie sa to procesy zakonczone?
    Bo ewidentnie nie i srslt ale mdli mnie od ciaglego patrzenia na niedouczonych pseudolingwistow, ktorzy dyseminuja swoje ludowe teorie o powstaniu nudnego zuniformizowanego jezyka na internetach zupelnie jakby mieli o czymkolwiek pojecie.
    Wracaj do ksiazek dkn.

  15. @sendai
    Nie wiem czemu na mnie napadasz tak brutalnie. Nie wiem też z czym dokładnie w tym, co napisałem się nie zgadzasz. Uważam że, czy chcemy tego czy nie, media elektroniczne i migracje bardzo silnie wpływają na uniformizację języka. Rzeczy, o których Ty napisałaś są obok i niesprzeczne z tym co ja napisałem. Nie masz podstaw żeby oceniać mój poziom wiedzy i świadomości i traktować w ten sposób (dkn). Mój komentarz był i tak długi. Skupiłem się na jednym aspekcie.

    Dodam, że nie było zastrzeżenia, że to jest blog tylko dla językoznawców / filologów.

  16. Ale ładny flejm i ładni wojujący lingwiści, tyle, że chyba coś komuś urwało od obserwacji świata. Bywa, zwłaszcza, że lewydolny trafił w sedno, bo to o informację, a właściwie jej dostępność chodzi. Otóż, siła języków standardowych nie bierze się z nakazów, spisków i takich tam głupot co tu dekonstruktywiści wymyślają. Sprawa jest o wiele prostsza i można rzec banalna. Rzecz w wygodzie, w dostępności informacji, która jest trudno osiągalna w lokalnym bajorku językowym. Niestety czy się chce czy nie, trzeba udać się w stronę wspólnego* jeśli akurat chcemy dowiedzieć się czegoś więcej niż spisu rzeczy jakie sąsiad trzyma w piwnicy. Zatem może zanim lingwiści** zaczną odsyłać ludzi do książek to może powinni się najpierw dowiedzieć, a do czego ludziom w ogóle ten język służy?

    * a nikomu angielski w roli wspólnego nie przeszkadza?
    ** no powiedzmy, pretendujący do.

    btw Eli, strojów regionalnych też szkoda, ale to co ludzie mają się męczyć niewygodnymi ubraniami?

  17. Ja myślę, że to bardziej przez telewizję. Ale dodam, że zarówno w stronach twoich jak i moich rodzinnych mówią akcentując tu i ówdzie, już o dziwnych słowach nie wspominając.

  18. @Bojawiem; takim Brytyjczykom udaje się systematycznie obniżać prestiż RP i chyba już wogle nie trzeba się wstydzić lokalnych akcentów, a nawet odwrotnie; my byśmy też mogli, trza ino chcieć.

    Lokalne jak lokalne, ja mówię o tym, że Wurmanowski samopas zakonserwuje też klasowe.

  19. @mrw
    „Wurmanowski samopas zakonserwuje też klasowe”

    To już by trzeba polonisty, ale zdaje się, że nie ma czegoś takiego, jak klasowy-ponadregionalny? Poza „literackim”.

  20. To chyba jednak wina telewizora, a nie polonistki?

    Also: jak ze dwa lata temu przyszło mi przeszkolić kilkudziesięciu brygadzistów w Augustowie, to zaciągali pięknie.

  21. @Eli

    „dawne WSP, aka „wspomaganie seksualne politechniki”

    Albo coś przeoczyłem, albo brzydko przybucowałeś tutaj.

  22. @lewydolny

    „To zlewanie się kulturowe jest procesem nieubłaganym”

    Mon, pojedź se do Niemiec albo Austrii, posłuchaj jak lokalsi mówią do ciebie i jak code-switchują, kiedy rozmawiają między sobą.

  23. @czescjacek
    „pojedź se do Niemiec”

    Póki co switchują. Potem będą coraz mniej switchować aż przestaną. Najdłużej w regionach gdzie jest silna odrębność kulturowa i językowa i etos jej utrzymywania (dajmy na to Katalonia, Śląsk). Najkrócej tam gdzie różnice są subtelne.

    Nawiązując do tego co napisał @mdh, IMHO za 100 lat to się będziemy tak code-switchować między polskim i angielskim.

  24. @czescjacek

    „Mon, pojedź se do Niemiec albo Austrii, posłuchaj jak lokalsi mówią do ciebie i jak code-switchują, kiedy rozmawiają między sobą.”

    Pojedziesz se w okolice Hajnówki czy w bardziej zadupiaste Kaszuby i będziesz mieć to samo. Ale zwróć jeszcze uwagę na różnice pokoleniowe.

  25. @Lewydolny
    Nawiązując do tego co napisał @mdh, IMHO za 100 lat to się będziemy tak code-switchować między polskim i angielskim

    A dysglosja pośród języków chińskich i arabskich zaniknie? #już-to-widzę

  26. @ludwigbodmer
    „Albo coś przeoczyłem, albo brzydko przybucowałeś tutaj.”

    To przecież powszechny, krakowski mem, żal byłoby ichniej bucówy nie propagować; auch: chętnie zobaczę jakie towarzystwo mi to przyniesie na blogaska (referrale będą tłuste, na to liczę).

    @gfedorynski
    „Also: jak ze dwa lata temu przyszło mi przeszkolić kilkudziesięciu brygadzistów w Augustowie, to zaciągali pięknie.”

    Jak byłem w Białymstoku 5 lat temu, to ludzie też normalnie zaciągali, a parę tygodni temu już zupełnie nie.

  27. @eli
    @gfedorynski
    „„Also: jak ze dwa lata temu przyszło mi przeszkolić kilkudziesięciu brygadzistów w Augustowie, to zaciągali pięknie.”
    „Jak byłem w Białymstoku 5 lat temu, to ludzie też normalnie zaciągali, a parę tygodni temu już zupełnie nie.”

    Trafiłeś na jakichś złych ludzi, ja bywając co pare miesięcy (pochodzę) nie zauważam tak drastycznych zmian, zaciągają jak zaciągali, oczywiście im młodsi, tym mniej. Zmiany IMHO to są okrutne, ale w skali 20 lat.

    A co do tego co lewydolny podnosił, że nie szkoła a media, to ja dodałbym swoje niefachowe „prawda leży rozkraczona na środku” – i szkoła/nauczycielka walcuje na zimno lokalne języki, i media (tv szczególnie) walcują dzieci od siebie. Różnica tylko taka, że nauczycielka skaleczy dzieciaka, bo wyśmieje przy klasie za UŻYWANIE lokalnego, zaciąganie, za akcent, za słowa z pogranicza czy z getta, a banda rówieśnicza wyśmieje za NIEUŻYWANIE telewizyjnego itp slangu w miejsce gwary/lokalnego. I tak czy owak, zhomogenizuje się dzieciak.

  28. Strongli disagri. Trochę mi nieszczerą chłopomanią wyspiańską pachną zachwyty nad regionalizmami, zwłaszcza, jak mi o tym piszą czescjacki i eliwurmany.

  29. @ladygaga
    Trudno dziś by było o jakąkolwiek chłopomanię. W mój język przecież też próbowano ingerować, popychając mi jakieś konteksty, które mnie zwiędły chuj obchodzą. A był przymus (gdzie jest Jaś Skoczowski, kiedy go potrzeba?).

  30. @Eli
    Nie wyobrażam sobie za bardzo wdrażania tego. Jak mówiąc zgodnie z kanonem zachęcam dzieciaka, żeby sobie mówił jak chce. Byłoby to według mnie nie fair, a nie umiem oderwać teoretyzowania od wyobrażenia sobie jak to miałoby wyglądać w praktyce. Zgadzam się po prostu z MRW, że umacniałoby to podziały klasowe.

  31. @panopticum
    Bo to znaczy, że coś jest nie-tak.

    @ladygaga
    „Nie wyobrażam sobie za bardzo wdrażania tego.”

    Np. skończyć ze zwieraniem pośladów, kiedy dzieci wykazują innowacje językowe.

  32. @eli
    „Np. skończyć ze zwieraniem pośladów, kiedy dzieci wykazują innowacje językowe.”

    Fajnie, ale potem się z nich rówieśnicy i nauczyciele śmieją, BTDT.
    I wogle, jest punkt który ci IMHO umyka – wymyślając non-konformo i niszowe wychowania, tu – językowe, ni chu chu nie patrzysz na to, czy da to szczęście i dobro wychowywanym, tylko czy spełnia to jakieś twoje ideololo. Moja obiekcja nieco nakłada z klasizemem podnoszonym przez MRW, ale szersza – bo co byś powiedział, powiedzmy, jak metalowiec uczy w PL dzieciaka pierwszych słów „blood” „death” itd w tym duchu, czy katol „bóg honor ojczyzna” i różaniec od przedszkola, itd? Ja, że popieprzeni hodują przyszłych wykluczonych. A to się różni od twojego hodowania dzieciaka wykluczonego przez język, tak w zasadzie, czym?

  33. @mdh

    Zatem może zanim lingwiści** zaczną odsyłać ludzi do książek to może powinni się najpierw dowiedzieć, a do czego ludziom w ogóle ten język służy?

    A służy sam w sobie do czegoś? No nie służy. W ogóle nie jest po coś, co najwyżej jest z jakiegoś powodu. I ten powód wcale nie musi być funkcjonalny, tj. pośredniczyć między czymś, czyli nie musi być wynikiem np. jakiejś tam selekcji.

    Eli, ale matematyka, zwłaszcza ta licealne też jebie język dziecka. Z mojej perspektywy – to wspaniale, zwłaszcza, jeśli dzieciak potrafi zrobić potem przez to coś wspaniałego. Stad dla mnie problem nie leży w tym, że szkolne języki zniekształcają język (czy dialekt, czy idiolekt, czy cośtam) dzieci, tylko, że dzieciom się to serwuje w taki sposób, że potem są tępe jak tabaka w rowie, tj. są raczej maszynkami do wypełniania językowych norm, zamiast twórcami.

    Choć może Tobie o to samo. :*

  34. @mrw

    Lokalne jak lokalne, ja mówię o tym, że Wurmanowski samopas zakonserwuje też klasowe.

    Równie dobrze możesz wierzyć, że zaklęcia działają. Co by mnie nie zdziwiło, bo wszystko na to wskazuje.

  35. @myself

    Stad dla mnie problem nie leży w tym, że szkolne języki zniekształcają język (czy dialekt, czy idiolekt, czy cośtam) dzieci, tylko, że dzieciom się to serwuje w taki sposób, że potem są tępe jak tabaka w rowie, tj. są raczej maszynkami do wypełniania językowych norm, zamiast twórcami.

    Co zresztą moim zdaniem wiąże się z rodzajem posłuszeństwa, które jest wymuszane w szkole, a które głównie powoduje, że produkuje się posłusznych podwładnych i usłużnych dupowłazów. No i tych, którzy nie dają rady i biorą na poważnie cyrk przedstawiany im jako twardotwardą rzeczywistość. Hyhy, sorry za to, że Ci zaplułem blogaska, zamiast raz a porządnie napisać.

  36. @Równie dobrze możesz wierzyć, że zaklęcia działają. Co by mnie nie zdziwiło, bo wszystko na to wskazuje.

    Aha, a potem się dziw, że nie możesz wyrwać laski z MMC.

  37. @mrw

    Aha, a potem się dziw, że nie możesz wyrwać laski z MMC.

    Nigdy nie dziwię się tym, że jakaś kobieta mnie nie chce. Mogę się dziwić co najwyżej temu, jak mnie nie chce.

    Potrafisz przez 5 minut poświęcić się tematowi który jest na temat? Bo wtedy napisałbyś w temacie o temacie na temat. Język nie działa w sposób o którym piszesz. Nie wiem, jak działa, ale nie tak.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s