Genizm memetyczny

Oświadczenie:

Jestem genistą memetycznym.

Ale cóż to znaczy? To doskonale proste

Wolna wola na sawannie

Od zawsze czułem, że moje ciało mnie nie lubi: no choćby hipochondria, czy potrzeba wstania, a tu ciało mówi, że nie bardzo, że będzie ospałe, bo mu tak lepiej.

To mnie szybko doprowadziło do pomysłu, że jest we mnie więcej rzeczy: ja, czyli moja świadomość i cały ten wehikuł, w którym siedzę. I że tak naprawdę mamy sprzeczne cele (a przynajmniej potrzeby).

Stąd: myślę o genach jako o czymś, co nie jest mną. Widzę swój genotyp jako grupę inżynierów, która pracowała przy budowie wehikułu znanego jako Eli Wurman, ale zamiast oddać swoje dzieło – uparli się, że zabiorą się na gapę i jeszcze będą mnie usprawniać, poprawiać i kombinować, żeby było po ichniemu.

Stąd: nienawidzę genizmu, bo tak naprawdę wyłącza wolną wolę. Ale: rozumiem genizm memetyczny. Kiedy myślę o ewentualności dzieci biologicznych, to bardzo starannie chciałbym dobrać osobę, z którą dziecko spłodzę i z kim dziecko wychowam (nie musi być to przecież jedna i ta sama, amirajt?). Ale dlaczego? Ano: chcę mieć wpływ na powielenie moich memów. I stworzyć takie warunki, żeby moje memy (albo w’ogle memosfera) przetrwała i wzbogaciła się o kolejne elementy. Tu zastrzeżenie: rozważam ten rodzaj genizmu tylko wtedy, kiedy myślę o posiadaniu biologicznego dziecka; nie miałbym presji genistycznej przy dziecku przysposobionym, zostałaby sama presja memetyczna

BUM

Advertisements

16 thoughts on “Genizm memetyczny

  1. „Stąd: nienawidzę genizmu, bo tak naprawdę wyłącza wolną wolę.”

    No przecież nie, bo jak? To ci inżynierowie skonstruowali wolną wolę.

  2. Wydaje sie, ze „genizm memetyczny” jest po prostu znany powszechnie jako „memizm”, jesli rozumiany jest jako idea, ktora za tym stoi nie jest waznosc materialu genetycznego, ale waznosc materialu memetycznego (zwlaszcza w zwiazku z ostatnimi linijkami wpisu).
    Ergo, geny nie sa jakies centralne, jeno memy, stad: memizm (przywiazywanie, czasem zbytnie, wagi do tozsamosci i ciaglosci materialu memetycznego).
    A pojawiajacy sie tu genizm jest wtorny, ozdobny, podczas gdy jednostką chorobową pozostaje memizm.
    (delikatny kartezjanizm tej notki jest tez b. ciekawy, swoja droga).

  3. Hmmm. Skąd to „Y”…

    @kotiwan: Inzynierze, takie rzeczy policja antygenistyczna wybacza, czy nie?

    Ojtam. Tylko mówię, że to jednak letki genizm. Że jednak ważne aby naczynie było jakoś tam pokrewne dezoksyrybonukleinowo. Schizofrenię można przenieść na przykład.

  4. @inż.
    No niestety z tym pokrewieństwem to pewien problem jest. Tzn to dopasowanie często nie jest takie na jakie byśmy liczyli like: powrót do średniej, czy jak się to nazywa. O wiele lepiej, szukać pokrewieństwa memowego w inny sposób, publicznie. Zaś jak dowodzi przykład różnego rodzaju związków wyznaniowych taka taktyka bywa nadzwyczaj skuteczna. Tzn pozwala powielać cały mempleks pow. 2k lat.

    @kotiwan
    No to raczej bardzo silny katezjanizm tu mamy, i nawet jaśli te mamy traktować „napoważnie” to i o duszy, choć nie takiej znowu nieśmiertelnej tu mamy. ;)

    btw geny to tu takiej znowu ozdobnej funkcji nie pełnią znowu.

  5. No to ja chyba jestem zdecydowanym memetystą.
    Jak widzę co dorośli ludzie potrafią zrobić inteligentnym i ciekawym świata dzieciom zamieniając je w chodzące memetyczne zombie powtarzające bezmyślnie zwroty typu: „życie poczęte”, „Bóg, Honor i Ojczyzna”, „Polska jest najważniejsza” lub „państwo to największy wróg obywatela i wolnej gospodarki”, to dochodzę do totalitarnych wniosków, że pewne memy (tzn. jednostki przenoszące te memy) należałoby reedukować lub po prostu izolować, by nie szkodziły dzieciom, które bywają inteligentniejsze od swoich rodziców i autorytetów…

  6. A tak bardziej serio, to jak ten genizm ktokolwiek chciałby uprawiać, ponad „w zdrowym ciele zdrowe cielę”? Znaczy, są jakieś choćby pikosensowne przesłanki, że jak eli będzie miał dziecko z zielonooką Chinką, to łatwiej i skuteczniej sprzeda potomstwu memy korwinistyczne, a jak z rudą Irlandką, to będzie miał małe che bolivar chaves guevary, a jak z blondynką Rosjanką, to będzie mu łatwiej odchować ekofaszystów?

  7. Eli: „Dzieci umysłu” pisał Orson Card, zresztą wariat, mi się to określenie podoba. Zachowanie memosfery jest ważniejsze niż przekazanie genów. To jest sposób zresztą na wyruchanie tych inżynierów, co się zabrali na gapę.

    Ale: Twoja świadomość też nie jest przecież monolitycznym, jednorodnym tworem, tylko całym mnóstwem przenikających się warstw; podstawy funkcjonowania niektórych z nich wykształciły się w paleolicie — to są te nowoczesne — a podstawy funkcjonowania innych wykształciły się w triasie albo dewonie. W Twojej świadomości też czają się spoceni, wąsaci inżynierowie, i jeszcze rzeczy dużo gorsze.

    Genizm: nie wiem, co jest do lubienia lub nielubienia w stwierdzeniu, że pewne uwarunkowania psychiczne mogą być po części uwarunkowane genetycznie. Jest tak i tyle, przywoływanie w tym kontekście wolnej woli jest żenujące jak teologia kościoła katolickiego. Inna rzecz, że chyba nie wiem, co masz na myśli pisząc „genizm”.

    Co my zresztą wiemy o odziedziczalności? Wiemy, że mało wiemy. Wiemy na przykład, że spora część zmienności we wzroście jest odziedziczalna, ale mimo długotrwałych wysiłków i ciężkiej pracy nie udało się znaleźć dostatecznej zmienności genetycznej (czyt. „genów na wzrost”), która tłumaczyłaby odziedziczalną zmienność fenotypową.

    Ale to na marginesie, bo przecież notka nie o tym.

  8. @ztrewq
    „Twoja świadomość też nie jest przecież monolitycznym, jednorodnym tworem, tylko całym mnóstwem przenikających się warstw”

    Jestem tego doskonale świadomy (hihi), lubię się widzieć jako konkurujące systemy.

    „nie wiem, co jest do lubienia lub nielubienia w stwierdzeniu, że pewne uwarunkowania psychiczne mogą być po części uwarunkowane genetycznie”

    W genizmie chodzi o to, że z jakiegoś powodu te uwarunkowania genetyczne są po prostu ważniejsze niż cokolwiek.

  9. Eli, sorry, ale w tym momencie cię nie kumam. To twoje memy nie rozpowszechniają się wśród biednych łosi, które przybłąkają się na twój blog z szeroko rozumianego interneta? Ja tam byłem w szoku, jak na Avangardzie mój niegdysiejszy fan przytoczył mema z moich opowiadań humor-fantasy, sprzed dziesięciu lat…

  10. „Stąd: nienawidzę genizmu, bo tak naprawdę wyłącza wolną wolę.”

    Nie mozna wylaczyc czegos, czego nie ma.

  11. @ztreqw

    Genizm: nie wiem, co jest do lubienia lub nielubienia w stwierdzeniu, że pewne uwarunkowania psychiczne mogą być po części uwarunkowane genetycznie. Jest tak i tyle, przywoływanie w tym kontekście wolnej woli jest żenujące jak teologia kościoła katolickiego. Inna rzecz, że chyba nie wiem, co masz na myśli pisząc „genizm”.

    To jest do nielubienia, że to mogłoby znaczyć, że ktoś lepiej wie od Ciebie, co czujesz lub myślisz. A przeciwko temu się świadomość buntuje, bo przyjmujesz, że masz pierwszorzędną wiedzę o tym co czujesz. No chyba, że to jest co, jak nie wyuczona wiedza? Co sprawia w takim razie, że ludzie, błędnie moim zdaniem, odbierają swoje czucie bólu jako wiedzę o bólu?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s