memories of green

mysli przychodza mi do glowy w sposob natretny, czasem; to nieprawda, mysli natretnie i zlosliwie powstaja w mojej glowie.

zaczynaja spokojnie, od reality chcecku, czy wszystko jest tak, jak byc powinno. czy zgadzam sie (ja?) z rzeczywistoscia, tylko po to, by uspic moja czujnosc, a dalej popadac w kwestionowanie mojego stanu zdrowia i relacji z otoczeniem, by natychmiast przeniesc mnie do zamodelowanej konwersacji z moja psychiatrzka o moich lekach, wrazeniach i obawach, prowadza mnie wprost w petle, kiedy opowiadam o lekach, ktore objawiaja sie tym, ze opowiadam o lekach swojej psychiatrzce, skladaja sie jak kartka papieru, wlaczajac deja vu, ktore jak checkpoint przypomina, ze obralem znow droge do zatracenia, skladaja sie tyle razy, ze juz mysl ktora grubosci ma tyle, ze daloby sie nia siegnac ksiezyca; zmuszajac mnie do pomyslenia o napisaniu tego wszystkiego, gdy pisze te slowa myslac dokladnie te wszystkie rzeczy w niekonczacej sie petli, schody prowadzace w gore i dol jednoczesnie, po tym wnosze, ze leki dzialaja, ze nie trzese sie z przerazenia, szukajac najprostszego i szeroko dostepnego depresantu, rozwazajac, byc moze to powod, dla ktorych latwiej o paranoika realizujacego paranoje i czy ja bym tak mogl sie wysadzic, a moglbym, co mi szkodzi oprocz ze zycie piekne i zyc dobrze, bo tyle dobra mozna sobie soba i innym innymi, uspokajam sie na chwile

Reklamy

Jedna myśl na temat “memories of green

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s