O przypływie sił

Nie należy traktować przypływu sił überserio. Po okresie, kiedy czujesz się jakby ci ktoś pierdolnął łopatą w twarz nagły zaskok braku odrętwienia jest miły i można się rozszaleć. Ale to nie jest pełnia zdrowia, o czym zostałem uświadomiony przewidywanym terminem zakończenia terapii. I kiedy minęła pierwotna euforia, że już mi przecież lepiej, to wyzierają zza procha skutki uboczne, pewnie byłoby mi lepiej, gdybym się leczył zapperem, albo miksturą mistrza Słoneckiego. Tyle że nie. Doceniam współczesną medycynę, o ile nie jest doskonała, to nastąpił u mnie spory wzrost jakości życia, za co dziękuję firmie Janssen-Cilag oraz mojej psychiatrżce.

Dziś niby jestem w stanie zrobić więcej rzeczy niż wczoraj, ale mimo, że jestem w stanie sam jechać tramwajem i wystawić się na widok publiczny, czy nawet rozmowę z ludźmi, to ciągle jest bez szału. Teraz zgodnie z tym, co wiem o kognitywnym foo-śmoo: polepszenie będzie następowało wolniej i będzie mniej widoczne, co z kolei będzie przekładało się na zniechęcenie terapią i dołoży cegiełkę do poczucia bezsensu. Jednak skoro to wiem, to mogę temu przeciwdziałać (na to też są prochy!).

Tak czy owak: czeka mnie jeszcze długa droga nim wrócę do formy.

Reklamy

6 myśli na temat “O przypływie sił

  1. Tak, człowiek myśli, że to już wszystko dobrze, i że może wracać do wszystkiego, co zrobił, a tu nagle się okazuje, że to wszystko, co było twoim życiem jest bardzo ciężkie do ogarnięcia, męczy; nie przetrenować się.

  2. Życie to w ogóle strasznie ciężka i trudna sprawa, a pod nogi wali się kłoda za kłodą. Jeśli cię to pocieszy, to postrzegam sytuację w zbliżony sposób i wiem, że na końcu się przegrywa. Co nie zmienia faktu, że uwielbiam gdy jest ciepło i zielono, i mam zamiar patrzyć na to tak długo, jak tylko się da.

  3. #wstydliwewyznania ja wprawdzie nie mam nic zdiagnozowanego, ale parę razy na rok mam przypływ Wielkiej Pozytywnej Energii (najczęściej jak jakiś stres zejdzie), po czym biorę sobie na klatę wielkie mnóstwo różności, po czym miesiąc później siedzę w kąciku z paniką w oku i nie ogarniam nawet połowy tej kuwety.

  4. No i idealnie trafiłeś z notką w moment mojej pierwszej dużej poprawy po lekach. Dziś jestem w umiarkowanej jak umiarkowany epizod depresyjny euforii, że udało mi się cały dzień przeżyć bez chowania się w łóżku przed światem i nawet Spraw Urzędową załatwić. Dziękuję opamiętanie. Nie przegiąć.

  5. oj tak. kurna, kognitywne „foo-śmioo” by mi się przydało czasami. Dla mnie uczestniczenie w terapii pozwoliło zmienić totalnie moje postrzeganie rzeczywistości i i zdecydowanie nabrałam właśnie tej świadomości „łaj” i co powinnam wobec powyższego zrobić.
    Przypływ sił jest wspaniałym uczuciem, chcę się śmiać i skakać i czasami nawet wówczas pozwalam sobie na więcej luzu….a jak przejdzie, to czuję że zwaliłam sobie na głowie 2x tyle.

    – + przepraszam za składnię, ale o tej porze w środy jestem wypompowana na maksa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s