O drganiu bryły świata

Jakieś dziesięć lat temu nieistniejący już szczęśliwie(?) #ttdkn miał taką opcję, która nazywała się trollpolitik – była to polityka realna, tylko trollska. I to się wtedy wydawało rozsądne z punktu widzenia możliwości radzenia sobie z tym przed czym stoimy: ukrawatowanymi debilami, pełnymi powagi, ustyma wzdętymi od wzniosłego pierdololo.

Okazało się, że ówczesna lewica kompletnie nie potrafiła zutylizować, a na nową – trzeba było czekać wiele lat. Trollpolitik przejęli prawicowcy,

Gdyby dziś.

Nim staje się jakiekolwiek dziś – jest wiele wczoraj. Te wczoraj to nasze osobiste doświadczenia przeszłości. Oschle potraktuje je wszystkie jako doświadczenia odrzucenia. Doświadczenia strachu, obcości, nieprzystawania. Jeszcze raz strachu.

Gdyby to było dziś – to wszyscy byśmy sobie z tym świetnie poradzili. Znając swoją wartość, doświadczenia, mając praktykę w tym i tamtym. Ale.

To nie jest dziś. To jest wczoraj. I w tym wczoraj jesteśmy.

Co ja mogę na wczoraj?

Na wczoraj to możemy dokładnie to, co mieliśmy wtedy: mieliśmy kulturę, muzykę, sztukę, piękno. Dobro. Współczucie. Troskę. Wzajemność. Solidarność.

Jeśli szukamy odpowiedzi na to, jak mamy iść w świat, w którym przeważającą wartością jest wartość dodana dla uczestników systemu politycznego – nie mamy nic więcej do odpowiedzenia niż: będziemy dobrzy, będziemy współczujący, będziemy solidarni. Będziemy ludzcy.

III Rzesza byłaby tysiącletnia gdyby nie to, że napotkała na wiele punktów oporu. Nie znam się na militariach ani na taktykach wojennych – więc nie napiszę o tym elemencie. Wiem, że bez ludzi, którzy ukrywali żydów, którzy dostarczali do obozów żywność, którzy ryzykowali zdrowie i życie, bo ich podstawowym odruchem była przyzwoitości i dobroć – holocaust mógł się udać dużo lepiej.

To jest nasze wczoraj, którego nie wolno nam zapomnieć. I jeśli myślimy o tym co możemy w przyszłości.

Zaczyna się niewinnie

Pierwsze anse wobec kultury, sztuki, muzyki – już mieliśmy. Były one nieporadne, bo nie były priorytetem. Być może nie będą nigdy. Być może nie ma takiej potrzeby, może domorośli kutafoniarze zadowalają się zakresem władzy jaki mają. Może ich krytyka artystyczna nie boli. Ale nie musi to być stan trwały. Może przyjdzie taki dzień, kiedy zaczną się ograniczenia. Od kogo się zaczną? Od tych, którzy pompują element obcy.

Radzimy sobie z tym, że jesteśmy elementem antypolskim, antypaństwowym. Choć to bzdura, bo to nam najbardziej zależy na państwie gwarantującym wolności i bezpieczeństwo. Bo to my jesteśmy najbardziej narażeni na brak wolności. I fizyczne ataki.

Dyskretnie i powoli odbiorą nam środki wyrazu, spychając nas do getta, w którym być nie chcemy. Chcemy być na równych prawach i w równych obowiązkach.

Niewiele mamy w odpowiedzi. Jedyne co nam pozostaje to to co sami możemy dać – człowieczeństwo, radość, wzajemny szacunek, zrozumienie, wybaczenie.

Jeśli możemy cokolwiek zrobić, by zawrócić świat z kierunku w którym nieuchronnie zmierza – konfliktu, złości, zawiści, nienawiści, przemocy: to tylko w ten sposób.

Tak. Jesteśmy zgubieni.

Reklamy

Jedna myśl na temat “O drganiu bryły świata

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s