Pryszczersi zaprojektowali świat

Zwolennicy kreacjonizmu – w praktyce chowający się za teorią inteligentnej siły sprawczej – rozpływają się nad cudownym urządzeniem świata i człowiekiem, stworzonym na obraz i podobieństwo. Jeśli przyjąć ich punkt widzenia trzeba stwierdzić, że bóg, czy inna inteligentna/rozumna/jakaśtam istota/byt/cośtam jest linuksowym pryszczersem.

Program Płatnik.

Kilka lat wstecz, kiedy jeszcze można było przesyłać do ZUS deklaracje w formie papierowej sprytne arkusze kalkulacyjne mojego ojca robiły wszystko automatycznie. Wbijał odpowiednie cyferki w jeden – wyskakiwało w drugim, potem ctrl+p, wydruki do kopert i jazda na pocztę. Potem przyszła reforma ZUS, Prokom, Program Płatnik i obowiązek przekazywania dokumentów w formie elektronicznej. I tu – jakieś sześć lat temu zaczął się dramat. Odgrzebaliśmy stację dyskietek na USB, bo w ten sposób odbywało się uwierzytelnianie – za pomocą certyfikatu nagrywanego na dyskietkę w oddziale ZUS. Interfejs samego programu był beznadziejny, wygoda korzystania żadna a aktualizacje potrafiły uniemożliwić wysłanie deklaracji – co w praktyce nie zmieniło się do dziś.

Dupa (Umberto?) Eco

Krauze ożenił Prokom Asseco, a wysyłanie deklaracji możliwe stało się poprzez użycie podpisu elektronicznego. Ojciec rozstał się z krapbookiem i przesiadł się na Maka. Kupił Parallels i cieszył się bezproblemową pracą na windowsowych programach w podróży. Z Programu Płatnik korzystał jednak na stacjonarnym kloniarskim pudle. I to pudło się rozpadło (viva la puchnące kondensatory). Zainstalował płatnika pod Paralells i odpalił instalację sterowników do czytnika kart podpisu elektronicznego. I tu, po udanej instalacji pojawił się komunikat: ilość znaleizonych czytników: 0. Unizeto – dostawca czytnika i podpisu – na maila z pytaniem o dostępność sterowników do OS X odpowiedziało tak:

nawiązując do Pana zapytania pragniemy poinformować iż obecnie trwają prace mające na celu dostosowanie funkcjonalności zestawów do podpisu elektronicznego do systemów operacyjnych innych niż systemy Windows, jak długo prace będą jeszcze trwały, czy przybliżony termin opublikowania nowego oprogramowania, nie są niestety jeszcze ustalone

To jest jak jazda na rowerze, tego się nie zapomina

Odkopałem krapbooka, po godzinie grzebania w różnych miejscach w którym skitrane są przedpotopowe płyty instalacyjne, backupy i duperele odgrzebałem i Windows XP i Office 2000. Wcześniej – nie będąc pewnym, czy wszystkie dane z krapbooka są zarchiwizowane wykręciłem dysk, wsadziłem go do magicznego pudełka, które umożliwia przegranie danych po USB, wkręciłem do kraptopa. Odpalam – żyje. Zaczyna się instalacja systemu, ale po chwili restrat. Jeszcze jedna próba – laptop się wyłącza. Śrubokręt w dłoń, na radiatorze i wiatraku złogi kurzu. Pędzel, odkurzacz, śrubokręt. Odpalam. Wiatrak rzęzi. Ojej! Gdzieś miałem strzykawkę! Olej! Skręcam znów, odpala się, wiatrak chodzi jak należy, instaluję system. Go! Go! Google Rangers: znalazłem wszystkie niezbędne sterowniki; zaktualizowałem do SP 3, zainstalowałem antywirusy, firewalle i płatnika. Pełen sukces.

Przygoda, przygoda, każdej chwili szkoda.

Dołączyłem aktualną bazę danych płatnika i chciałem wysłać. Błąd. Błąd 0x80096004. Szybki Google i trafiam na stronę quest37032016.htm – i nie wiem, czy to od słowa „question” czy to taki tani żart, że niby jak w grach RPG, rozwiążesz problem i dzięki niemu będziesz mógł wskoczyć na wyższy poziom. Poszło.

I did it for the lulz.

Jeśli ekipa od programu płatnika (niezależnie, czy  od strony kodu, czy interfejsu, przesyłu elektronicznego – cmokasy dla Unizeto; czy rozwiązań prawnych) została stworzona na obraz i podobieństwo bozi – musi ona być przyszczatym kloniarzem. Zaprojektowała ludzi, którzy stworzyli coś, co nie działa w nawet serdecznie uprzejmych warunkach wirtualizacji. Coś, co od strzału nie działa nawet w – wydawałoby się – idealnym środowisku. Ale jest jeden powód dla którego nie wierzę, że jakikolwiek inteligentny twór majstrował przy nich cokolwiek – po kilku godzinach siedzenia bolą mnie plecy. Gdyby dobra bozia projektowała nas wszystkich, przewidziałaby że ktoś zrobi Program Płatnik i taki ja spędzę ciężkie godziny na sentymentalnej podróży w świat Windows z początku XXI wieku. Zaprojektowałaby moje plecy do siedzenia w jednej pozycji przez długi czas.

Ta historia kończy się na JFK
zanim jej posłuchasz
na razie się nie śmiej 

Ta akurat historia skończy się na HP Pavilion dv7, ale dopiero za kilka dni. Zmarnowałem kilka godzin, dziękuję ci, Unizeto.

Reklamy