Głupie dzieci

paskudna okładka Technika z wychowaniem komunikacyjnym dla gimnazjum, wydawnictwa Art-Szkol

Będą głupie, bo robimy im krzywdę, masowo i bardzo chętnie. Wpadłem do zioma na kawę i trafił mi przed oczy zeszyt ćwiczeń do Techniki z wychowaniem komunikacyjnym dla gimnazjum wydawnictwa Art-Szkol (srsly, kurwa, co to za nazwa; patrzcie jaką mają piękną stronę!) autorstwa Leszka Bakuna.

strona pierwsza Technika z wychowaniem komunikacyjnym dla gimnazjum, wydawnictwa Art-Szkol

Firma Energopol-Trade-Poligrafia, odpowiedzialna za opracowanie graficzne i druk zrobiła rzecz skandaliczną, nie wiem jak ta banda ciula może spać po nocach spokojnie. Patrzę na to, i płaczę. Napierdolone clipartów, kolory pasują jak świni siodło, niektóre cliparty zasłaniają tekst, złożone to jest jakbym dwunastoletni ja dorwał się do Quarka

.
cliparty Technika z wychowaniem komunikacyjnym dla gimnazjum, wydawnictwa Art-Szkol
cliparty Technika z wychowaniem komunikacyjnym dla gimnazjum, wydawnictwa Art-Szkol
cliparty Technika z wychowaniem komunikacyjnym dla gimnazjum, wydawnictwa Art-Szkol
cliparty Technika z wychowaniem komunikacyjnym dla gimnazjum, wydawnictwa Art-Szkol

Nie moge na to patrzeć, to jest skandal, że dzieci dostają po ryju takim paskudztwem, drogie wydawnictwo Art-Szkol, drogi magistrze Leszku Bakunie: to jest tak, jakbyście nasrali tym dzieciom w twarz i jeszcze rozmazali stopą.

Nie znajduję literek, by opisać moje głębokie wkurwienie. Nie będziemy mieć ładnych rzeczy. NIE BĘDZIEMY MIEĆ ŁADNYCH RZECZY, bo biedne dzieci będą całe życie oglądać gówniane, obrzydliwe, wyrzygliwe podręczniki. Gdzie one się mają nauczyć estetyki.

Drogie dzieci: unikając gapienia się w podręczniki macie szanse uratować swoje poczucie estetyki.

zrosło się, ojoj, ktoś nie zauważył, że należy wziąć pod uwagę grubość zgięcia! Technika z wychowaniem komunikacyjnym dla gimnazjum, wydawnictwa Art-Szkol

Marzę o dniu, w którym ogień piekielny pochłonie Energopol-Trade-Poligrafię, Leszka Bakuna i wydawnictwo Art-Szkol i każdego, kto przyłożył palec do dopuszczenia tego nieopisywalnego gówna do użytku w szkole.

autor mgr Leszek Bakun, konsultacja literakcja mgr Anna Popek, opracowanie graficzne Energopol-Trade-Poligrafia, Technika z wychowaniem komunikacyjnym dla gimnazjum, wydawnictwa Art-Szkol
Art-Szkol ul. Hiacyntowa 10 11-041 Olsztyn tel. 089-523-90-71 Technika z wychowaniem komunikacyjnym dla gimnazjum, wydawnictwa Art-Szkol

I nic nie da się z tym zrobić, bo nikt nie szanuje uczuć estetycznych, można mnie obrażać bezkarnie, żaden poseł się za mną nie ujmie.

Niech płoną, zapracowali sobie na to!

Amatorzy napięciowego szaleństwa

Użycie ios 5.1
Amatorzy napięciowego szaleństwa

Poradziłem sobie z problemem ssania baterii na ajoes piąte.pierwsze, oto jak:

1. Wywal wszystko z telefonu.
2. Z iTunes wybierz opcję „odtwórz”.
3. Olej podawanie apple.id przy konfigurowaniu telefonu.
4. Wyłącz Location Services.
5. Jak się uruchomi: wyłącz bluetooth, wyłącz opcję WIFI Sync, w Spotlight Search zostaw tylko programy, wrzuć restrykcje dla iTunes, Ping, Deleting Apps, odpal mapy, daj pozwolenie na korzystanie z lokalizacji, wróć do restrykcji, ustaw restrykcje dla lokalizacji, ustaw restrykcje dla Game Center i wyłącz opcję in- app purchase, wywal autokorekcję i sprawdzanie pisowni oraz skróty klawiaturowe i automatyczny update daty (i tak się robi).
6. Wyłącz iMessages.
7. Dodaj teraz swoje konta e-mail, wyłącz wszystkie pushe, w advanced ustaw wszystko na fetch, manual; menu wcześniej ustaw fetch na raz na pół godziny; wybierz konto dla którego chcesz synchronizować kalendarze, notatki i kontakty, z reszty zrezygnuj, zostawiając same e-maile. Wyłącz wszelkie synchronizacje (dokumenty iCloud, strumień zdjęć).
8. Wróć do menu restrykcji, dodaj restrykcje do kont e-mail.
9. Zainstaluj tylko podstawowe programy, w moim wypadku wyszło tak:
Aplikacje z Appstore
a. Blip
b. Dropbox
c. VNC
d. TeamViewer
e. PS Express
f. IRC999
g. Palringo
h. iBooks
i. WordPress
j. Ling.pl
k. Flickr
Aplikacje web:
l. Facebook
m.Gmail
n. G+
10. Wywal wszystko z notyfikacji oprócz maili, kalendarza, telefonu, sms i przypomnień (można zostawić pogodę, jak ktoś się lubi wkurwiać, że znów leje).
11. Włącz restrykcje dla instalowania aplikacji.
12. Ciesz się telefonem, który jest w stanie przetrwać dzień.
13. Zassaj wszystkie media z iTunes, przez kabel, wywal synchronizację po WIFI.

Z innych dobrych rad: używaj EDGE, kiedy jesteś w zasięgu WIFI wyłączaj transmisję komórkową, gdy jesteś bez WIFI – wyłącz.

Oczywiście: wiele z kroków tu przedstawionych jest zupełnie bez sensu. Ale to jest na ten moment tyle, co potrzebuję ze smartfona (mail, blip, obrazki), i potrzebuję, żeby mi żył cały dzień.

Fetch me, and then just push me, till I can get my satisfaction

Drodzy programiści rozwiązań mobilnych,

doceniam wasze starania o pchanie mi kontentu, jak pod koniec XX, kiedy to technologię push – pchanie treści do użytkownika końcowego – usilnie wciskał Microsoft (dopakowywał również aktywny pulpit, na którym – o zgrozo – można było sobie wyświetlić specjalnie spreparowaną stronę internetową; albo jakąkolwiek stronę, co było głupie jak paczka gwoździ). Technologia ta szczęśliwie umarła, zastąpiona przez RSS.

A teraz wsadzamy ołówek w kasetę i przewijamy do przodu: jest piątek, 13 kwietnia 2012 roku. Wszystkie aplikacje, które mam w telefonie, łącznie z głupią appką do zabijania czasu (jakieś diamenciki, co jak trzy obok to robi «bdlium» i znika) chcą synchronizować swoje ustawienia i zawartość z moim kontem iCloud. Wszystkie appki, które są od tego całego sozial-netzwerku chcą pchać do mnie informację o tym, że mnie ktoś oznaczył, że ktoś o mnie wspomniał, że ktoś mi skomentował, że mnie ktoś zaprasza do. Wszystkie kalendarze i maile, i powiadomienia, i duperele, i co ino, i każda najmniejsza bzdura, z każdej appki, w której coś się pojawia: dane chcą mi być pchane bez ustanku w objęcia mojego sprytnofonu (odzyskałem w piątek „fon”, jeszcze raz serdecznie polecam przemiłą ekipę MacSupport.pl, mam o nich notkę).

I teraz przychodzą takie opcje: mogę to wszystko albo puścić rurą w czarną otchłań, wyłączając wszelkie pushe (przy czym nie wiem, czy to tak finalnie i całkowicie wyłącza korzystanie z tej pushowatej usługi od Apple) i pozbawiając się tym samym powiadomień, albo mogę sobie zarzynać baterię w 6-8 godzin.

BEP mają o tym piosenkę

Drodzy programiści rozwiązań mobilnych, spotkajmy się:

w połowie drogi. Chcę dostawać powiadomienia, ale weźcie mi to fecznijcie raz na pół godziny po wifi, raz na godzinę po edge/3g. Dotakowo: nie wykorzystuję, lajk, 95% funkcji appek takich jak fb i g+ – z radością wzniosę toast kubkiem gorącego smalcu w waszej intencji, jeśli dostarczycie mi lekkie appki, które spełniają tylko podstawowe funkcje.

Dodatkowo: używajcie pusha z umiarem. Fajnie się przyda w aplikacjach, które są komunikatorami. Tam, gdzie ktoś potrzebuje powiadomień natychmiast (bo ja wiem, appka, że czeka nerka, albo serce na przeszczep) – zazwyczaj jednak: nie ma takiej potrzeby. Fetch raz na 30 minut/godzinę jest totalnie wystarczający.

Czego sobie i państwu życzę.

Jest radość!

Chciałbym bardzo, bardzo serdecznie podziękować przemiłej ekipie z MacSupport.pl za to, że są przemili, że powiedzieli, że się odezwą za dwa dni, a tymczasem zadzwonili tego samego dnia i powiedzieli, że mój telefon jest do odbioru następnego dnia.

Gdybyście byli w Królewskim Stołecznym Mieście Krakowie, i któreś z waszych jabłuszek weszło w szkodę – polecam ich całym moim serduszkiem.

Mieszczą się nieopodal Biprostalu/Akademii Pedagogicznej, na ulicy Kadeckiej 10, i oprócz tego, że są szybcy i sprawni, to jeszcze przemili i überuprzejmi.

Macsupport.pl, Kadecka 10

Wieczny ogień

Do tej pory miałem wrażenie, że jedynym wiecznym flejmem jaki toczy się w mojej memosferze, to flejm PC/Apple: Mac OS vs Windows vs Linux; i flejm o komórki (odmiana tego flejmu): w tej chwili to już chyba tylko iOS vs Android. No bo serio, ludzie, czy ktoś, kto używa BlackBerry nie ma ochoty użyć go do wymuszenia czegoś na współobywatelach?

Ale wtem! Ujawnił się zupełnie nowy flejm, który tak naprawdę nie wiadomo czego dotyczy (znaczy mamy jego objaw: to jest jakaś neo-mieszczańska, MMC-owa paranoja – wiemy jak wygląda w wersji nr 1 – bo o tym jest moja poprzednia notka; widzimy też jak wygląda jej wariant – flejm o jakoś treści gazetowych).

No więc, kotiwan: może prawda, to dzień świstaka. Ale to zupełnie nowy świstak